8 obserwujących
173 notki
91k odsłon
  923   0

Tusk i Czarzasty kroczą ku zagładzie, Solorz odkrywa perspektywy dla Rosjan.

Jakże zmienia się ten polityczny krajobraz Polski. Aż się człowiekowi uśmiecha twarz, gdy ma czytać o tym, jak panowie z kryzysem wieku średniego chcą rzutem na taśmę jeszcze raz zaistnieć w polityce. Tusk odpalił lont, ale nie wiadomo, gdzie umieścił bombę. Po czym jak rasowy polityczny terrorysta zlecił pilnowanie bomby zastępcom i sam pojechał na urlop. Na urlopie poświęca czas wnukom, ale też łypie czujnym okiem na sondaże. Nie spodziewał się ich aż tylu i części tak złych. Miałem nadzieję, że zobaczę w mediach projekty ustaw, o których PO mówiło w kuluarach, że je ma, ale pokaże w następnych wyborach. Nic z tego, jakby ich w ogóle nie było, a słowa były pianą na morskim wietrze Gdańska. Zastanawiałem się, gdzie znajdę kreta Tuska w szeregach PIS. Zadawałem sobie pytania, gdzie mógł się schować i jak długo gra na dwie strony. Poza tym, kto poza A.Merkel powiedział Tuskowi, żeby wracał do kraju. Któryś z Panów komentujących tu w Salon24.pl moje przemyślenia wyśmiał tezę, że Tusk traci z powodu odejścia kanclerz Niemiec poparcie w UE. Partia Ludowa, która przyjęła na swe łono Tuska naprawdę ma lepszych mówców i przywódców, nie potrzebuje biednego Polaka, który kiedyś był premierem. Rzeczywiście rola, jaką ma odegrać w następnych latach Tusk w PL w UE musi być marginalna, że podjął się na nowo przywództwa w Platformie Obywatelskiej i będzie miał na to czas. Oczywiście Donald zaprzecza, że wykorzysta doktrynę Neumanna. W ogóle nie rozumie, dlaczego wszyscy pytają go o program. Przecież ostatnio R.Petru pracował nad consultingiem ze studentami wszystkich uczelni na temat tego, jaką chcieliby mieć Polskę w przyszłości. Materiały zostały opracowane jako program polityczny Nowoczesnej i wchłonięte przez Koalicję przy okazji wyborów do parlamentu europejskiego. Podobny mechanizm wchłaniania nowych inicjatyw podjęło SLD. Widząc, że Partia Razem A.Zandberga i Wiosna R.Biedronia rosną w siłę, przejęło inicjatywę i połączyło wszystkie partie. Potem miało, po konsultacji z A.Kwaśniewskim, przebłysk poparcia dla programów rządowych wspartych finansową pomocą UE. A teraz Czarzasty stwierdził, że jest co najmniej Tuskiem i wolno mu „poszatkować” struktury partii. Podobno istnieje metoda polska, że jeśli łączysz partie lub wracasz do starej na początek musisz kilku krzykaczy zwolnić. Ktoś zapomniał, że jeszcze należy wybrać odpowiedni moment, rozpoznać przyczyny i walory kandydatów do zwolnienia. Czarzasty nie przemyślał posunięć najwyraźniej, bo odsunął od Lewicy dobrych programowo (ale jemu niewygodnych) członków. Myślę, że pan Czarzasty powinien zastanowić się nad własnym wizerunkiem politycznym. Ktoś, kto wygląda jak pleban z wioski, nawet jak ubierze garnitur, nie może przewodzić partii lewicowej, która ma w strukturach konserwatystów, LGBTQ i socjologicznie umocowaną młodą miejską lewicę. Po prostu nawet wizerunkiem nie przystaje do żadnej z wymienionych frakcji/gałęzi chociaż do LGBTQ, jeśliby wziąć pod uwagę wygląd jak u wiejskiego księdza z Białostocczyzny, to może jakiś pierwiastek tego „nie hetero normatywnego” losu w sobie ma.

Nasuwa się taki oto wniosek. Stare partie okresu postkomunistycznego przez ostatnich kilka lat próbowały się odświeżyć, odmłodzić i podrasować programy polityczne zgodnie z duchem czasów kosztem młodych i zdolnych. Ale zapomniały, że skostniałe struktury, tłuste koty zarządów i lokalnych samorządów tylko na pozór przyjęły ten szlif. Wyborcy zauważyli, że jest wielka przepaść między tym, o czym mówią politycy obu w/w partii, a tym co robią w rzeczywistości parlamentarnej. Wolą, autentycznie żołniersko moderowanych posłów PIS, którzy z pewną zaciętością, mimo przeszkód realizują obietnice w konkretnych, uchwalonych ustawach, niż machających pustymi teczkami projektów posłów Platformy. J.Żakowski w Wyborczej w jednym z felietonów źle ocenił powrót D.Tuska. Żałował, że dopiero co kształtujące się nowe siły demokratyczne zostaną skutecznie przez niego zablokowane. Stare i złe miało odejść, by zadziałało nowe w nowym układzie politycznych sił. Marzenia Polaków o nowym starcie demokratycznych, dopiero zdobywających elektorat, młodych partii, zostały zniszczone, nawet Polska 2050 Sz.Hołowni jakby dostała zadyszki.

Lewica powinna się zastanowić nad PR-owym wymiarem dla niej byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Już nie choruje na chorobę filipińską, mądrze podsuwa pomysły Czarzastemu, ma wizję szeroko zakreślonej współpracy ze wszystkimi nad osiągnięciem dobrobytu w Polsce. Gdyby Lewica poczyniła zmiany idące w stronę ustanowienia tandemu przewodniczących partii w postaci A.Kwaśniewskiego i A.Zandberga mogłaby liczyć na 20% poparcia w kolejnych wyborach. Ale musiałaby spełnić określone warunki. Mimo wszystko obecnym 40-50-latkom A.Kwaśniewski kojarzy się z boomem wolnościowym, finansowym i otwarciem granic do pracy w UE. Kojarzy się więc z dobrze przemyślanymi opcjami wpływania na rządy, a A.Zandberg z naukowymi, opartymi na socjologicznych aspektach, pomysłami i konstruktywną krytyką, której należy słuchać i wyciągać z niej wnioski. Gdyby obaj panowie zostali przywódcami Lewicy, zabraliby elektorat Tuskowi i częściowo Hołowni. Gdyby dodali do swojego programu rozprawienie się z mafiami pedofilskimi w kościele katolickim (rodem z SB i IV Departamentu) w takim rozmiarze jak w latach 80-tych dziennikarze z Boston Globe w USA, mogliby stanowić trzecią siłę w polskim parlamencie po PIS i Hołowni. Warto nie stracić finansowania partii lewicowej przez państwo. Dzięki temu programy pozostałych staną się bardziej Krystaliczne i krótsze.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka