1 obserwujący
112 notek
39k odsłon
323 odsłony

Układy - lekarze a sądy

Wykop Skomentuj3

W mieście G. żyje i leczy niejaki doktor Roman W., którego często nazwisko kojarzone jest z nazwą jednej z ulic w tym mieście. Jest lekarzem po WAM-ie, składał przysięgę Hipokratesa jak wszyscy abiturienci uczelni medycznych. Jest też biegłym sądowym przy miejscowym sądzie okręgowym. Był kiedyś lekarzem wojskowym. Kojarzony raczej z liberałami lubiącymi pieniądze i ulegający w ukryciu dziwnym namiętnościom. Zwykle z kobietami. Czasami za zgodą wybranej pacjentki prowadzi flirt w czasie badania lekarskiego. Flirt czysty, który kończy przerwą w męskiej toalecie. Stara się nie przekraczać dozwolonych prawem granic, ale jest to zewnętrzna poza. Ma swoich ulubionych pacjentów związanych z wymiarem sprawiedliwości, którzy pragną specjalnego traktowania przy wizycie lekarskiej – lepsze leki z wyższej półki na te same schorzenia, które u innych leczone są lekami starszej generacji, albo pro-biotykami. Ewidentnie jest to lekarz, który stara się nie wpaść z powodu błędu lekarskiego, złej diagnozy, bądź przypadkiem faworyzowania łagodniejszych przypadków kierowanych do przyznania renty inwalidzkiej lub stwierdzenia niepełnosprawności. W swojej przychodni na terenie miasta G. ma dwa zapasowe wyjścia z niej, gdy chce się ulotnić bez wiedzy czekających w kolejce pacjentów lub załatwić coś na mieście w trakcie przyjmowania pacjentów. Czasami dopuszcza do diagnozy pacjenta zastępcę(dubler), na okazaną legitymację jednej ze służb, sam wykonując inne czynności w tym czasie poza przychodnią. Wielu chciało go podejść na nieuczciwej diagnozie lub wziętej łapówce, do tej pory to się nie udało mimo informacji z terenu, że tenże lekarz jednak załatwia wiele udogodnień pacjentom (znajomych swoich znajomych). Obserwacje były krótkie, dla byłego wojskowego lekarza z zachowaniami typowymi dla przeszkolonego pracownika służb wywiadowczych jasne do odkrycia i przedsiębrania środków zapobiegających wykryciu jakichkolwiek nieprawidłowości. Do akcji wszedł przez przypadek śpioch jednej z wyspecjalizowanych jednostek wojskowych, z przeszłością nie do wykrycia przez lekarza poprzez swoje wcześniejsze wojskowe kontakty. Cóż okazało się po czterech latach dorywczej obserwacji uczestniczącej? Lekarz ten łamie sukcesywnie przysięgę Hipokratesa, ale unika odpowiedzialności karnej, bo robi to w sposób sprytny. Przykład 1.: Przychodzi pacjent, który nie jest chory, jednak potrzebuje dwutygodniowego zwolnienia lekarskiego, żeby „odpocząć od pracy”. Pacjent ten może być sprawdzony przez ZUS, czy rzeczywiście choruje. Lekarz wystawia lewe zwolnienie lekarskie, ale robi coś, co spowoduje „ważność” zwolnienia w razie kontroli – zakaża pacjenta szpatułką, którą wcześniej oglądał gardło rzeczywiście chorego pacjenta np. na zakażenie bakteryjne. Dzieje się to bez wiedzy i zgody pacjenta, który i tak musi wykupić w czasie dwóch tygodni zwolnienia zapisane przez owego lekarza antybiotyki i leki innego typu, choć przy wypisywaniu lewego zwolnienia lekarskiego nie był chory. Od strony etycznej sytuacja podwójnie skomplikowana i złożona. Wilk pozostaje syty (zwolnienie jest ważne, lekarz nie traci uprawnień, realizuje chęci pacjenta do chorobowego), owca prawie cała (pacjent nie wie na co zachorował, staje się chory, kupuje lekarstwa, aptekarze i firmy farmaceutyczne są zadowolone). Wniosek: tylko lekarz kontroluje, które szpatułki ma skażone, a które nie. Być może przez cały dzień wyciąga do zdrowych pacjentów szpatułki skażone zapisując pacjentom wybrane leki z jednej tylko firmy farmaceutycznej, szczególnie ulubionej przez lekarza. Obserwacja ważna: lekarz ten nie odwija dla pacjenta szpatułek zabezpieczonych folią, bierze tylko te skażone. Etycznie – zakazane. Przykład 2: pacjent z przeszłością wojskową nie lubi pracować cywilnie. Przychodzi do lekarza Romana W., ma żonę pracującą w wymiarze sprawiedliwości. Ujawnia przed lekarzem w jakim stopniu odszedł w stan spoczynku, wyjawia czego potrzebuje od niższego stopniem lekarza. Lekarz realizuje potrzebę kolegi w stu procentach. Podaje środek wywołujący sensacje kardiologiczne, bada go i robi EKG. Wystawia skierowania do neurologa, znajomego ortopedy, kieruje do szpitala na obserwację. Pacjentowi w czasie pół roku „puchnie” dokumentacja medyczna, także o epizody odmy płucnej, której pacjent ”nabywa” po wkłuciach lekarskich powietrza bezpośrednio do płuc strzykawką. Przypadek ten nie jest przypadkiem, który mógłby wykryć standardowy pracownik CBŚP czy CBA. Dzięki „załatwieniu” byłemu wojskowemu medycznej legendy lekarz Roman W. nabywa coraz więcej spraw z sądu okręgowego jako biegły, jedzie na zagraniczne wakacje, za które płaci pieniędzmi z własnego konta, na które od czasu do czasu wpływają (jak to w działalności gospodarczej -medycznej) wpływy za faktury usług medycznych niewykonanych na rzecz płacącego. Wniosek: Lekarz, nawet ustosunkowany może czasami prać pieniądze z nieustalonych źródeł poprzez swoje konto gospodarcze w banku i korzystać na tym w różny sposób.Lekarz ten może zarażać pacjentów chorobami obcego pochodzenia lub wirusami namnażanymi do celów wywołania skażenia na większym obszarze. Moim zdaniem ów lekarz powinien przejść diagnostykę kontrastową na prawdomówność poprzez sprzęt fRMI, bo do zawodowego kłamania został przeszkolony i ewidentnie zapomniał o wykładni przysięgi, którą składał - przede wszystkim nie powinien szkodzić.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo