3 obserwujących
123 notki
47k odsłon
5218 odsłon

Łysy i zakochana sędzia - historia o tym, jak koterie pomagają w miłości przestępcom.

Wykop Skomentuj25

To nieprawda, że wszyscy sędziowie są uczciwi i zajmują się tylko wydawaniem wyroków czy pisaniem uzasadnień. Tak samo jak nieprawdą jest, że wszyscy policjanci są uczciwi i respektują prawo wraz regulaminami. Im w lepszych warunkach rodzinnych dorastali, czy wręcz byli resortowymi dziećmi tych pomniejszych tuzów PRL, tym lepiej wchodzą w rolę sprawowania władzy w warunkach współczesnych. Im bardziej woda sodowa uderzy obu nacjom do głów, tym gorsze skutki tego” władztwowania” możemy oglądać wokół siebie. Niektórzy policjanci czy sędziowie trafiają do zawodu po to by dzierżyć władzę, a nie ten zawód ściśle wykonywać. Lubią wtedy wywierać presję, stwarzać warunki do utrwalania podległości, lubią wpływać na to, kto konkretnie ma trafić do sądów czy komisariatów.

Podam przykład, gdy ideały z okresu studiów kilku policjantom, sędzi i prokuratorom przysłoniło bezwzględne dążenie do sprawowania władzy w ten sposób, że obiektywną rzeczywistość stwarzają sobie wielokrotnie przekraczając uprawnienia, zmuszając do popełniania drobnych lub większego kalibru przestępstw.

Rzecz dzieje się w Polsce, gdzieś. Stan faktyczny obiektywny jest następujący: Sędzia H. będąc prezesem sądu rejonowego w S. kompletowała zespół sędziów do sądu rejonowego, który powstał w miejsce wydziałów zamiejscowych sądu w G. Był przełom tysiącleci. Do jednego z wydziałów upatrzyła sobie żonatego sędziego T., w którym od razu się zakochała. Sędzia była karnistką, inwalidką. Gdyby się przyjrzeć z bliska, to naprawdę niewiele wskazywało na inwalidztwo. Do pomocy w sprawowaniu cichej władzy w regionie (w spadku po ojcu w czasach PRL) miała policjanta, funkcjonariusza wielu służb, spełniającego rolę prawej ręki -cienia działającego pod wieloma przykrywkami w zależności od rodzaju sytuacji. W S. mówią na niego Łysy. I tę żesz ksywką będziemy owego pomocnika w tekście dalej nazywać. Sędzia pracuje na państwowym garnuszku tak samo jak za państwowe pieniądze cieniem jest ów funkcjonariusz. Łysy działa poza granicami prawa, jak dobry kombatant komandos służb specjalnych USA wynajmowany przez Pentagon do załatwiania spraw brudnych, do których w życiu Departament Stanu by się nie przyznał, tylko że na gruncie lokalnym polskim. Łysy posiada grupę o charakterze mafijnym, funkcjonuje jako przykrywkowiec w innej, prawdziwej mafii; w MSWiA, ma na telefon człowieka, który w razie cięższych przestępstw rozstawia nad nim wielki parasolowaty dupochron. Łysy ma pewną przypadłość, którą szantażuje go prawdziwa mafia, więc jest informatorem na dwie strony. Policji sprzedaje drobnicę do szybkiego wykrycia i pozostawienia w spokoju rekinów, mafii sprzedaje teksty z prokuratorskich, czy sądowych akt, a nawet dane operacyjne akcji przeciwko tejże mafii. Łysy jest dobrze wyszkolonym linoskoczkiem, którego chroni jakaś poPRL-owska góra w ministerstwie. Łysego chroni też sędzia karnistka, bohaterka tegoż felietonu.

Co Łysy robi dla sędzi karnistki? Usuwa niewygodnych świadków przeszkadzających sędzi w prowadzeniu polityki i w zatrudnianiu innych niż „czerwonych” zwolenników w składy pracowników sądów. Łysy osoby niewygodne okrada, często wchodzi na posesje lub do mieszkań osób zagrażających dobremu imieniu sędzi, jako członek lub szef ekipy remontowej. Pozyskuje dane wrażliwe o rodzinie, o skłonnościach, marzeniach, planach. Montuje małe kamery podsłuchy, często w sypialniach, łazienkach i garderobach; dorabia klucze bez zgody właścicieli, wchodzi do mieszkań czy domów podczas ich nieobecności, kradnie dokumenty, kopiuje ważne akty notarialne, czesze rachunki i wydruki z kont. Gdy rozpracuje już całe wnętrze rodziny zabiera się za sąsiadów, w niedalekiej odległości montuje swoją ekipę, która ma za zadanie mobbingować obiekt zlecony przez sędzię kanistkę.

Wszelkie zgłoszenia ofiar do prokuratur lub na policję grupa umarza lub blokuje czynności operacyjne dochodzeń czy śledztw sam Łysy. Był już komendantem w wielu KPP (z psychiatryczną historią leczenia), naczelnikiem wydziałów kryminalnych czy prewencji, z zewnątrz. Taki cień z rodowodem i kolegami w byłym już departamencie MSW do walki z kościołem. Lewa tęcza działająca na prawej stronie, „obsiadacz” kilku etatów w różnych instytucjach naraz na kilku nazwiskach.

W zależności od zamówienia sędzi karnistki Łysy naprowadza obiektywnego świadka na jedną z czterech dróg, by stał się świadkiem niewiarygodnym np.: psychiatryczna ścieżka zdrowia skomponowana pod osobowość mniej odpornych, ścieżka uzależnieniowa – od alkoholu lub narkotyków, czy ścieżka niemoralna – nakłanianie i presja do wzbudzania zachowań niemoralnych, albo zbudowanie sytuacji do wypadku w pracy lub w drodze, gdzie obiekt, albo trwale staje się chory i niezdolny do zeznań, albo umiera. W zależności od doboru ścieżki przemocy, jak w PRL-u przez SB, obiekt traktowany jest nagraniami różnych głosów w nocy, dźwiękami wydobywającymi się z pomieszczeń, w których nikogo nie ma, przesuwaniem rzeczy na inne miejsce po włamaniu, infekowaniem pionów wentylacyjnych, podrzucaniem różnych rzeczy, czy cuchnących przedmiotów, kradzieżą rzeczy osobistych, brudzeniem żywności.

Wykop Skomentuj25
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo