0 obserwujących
130 notek
42k odsłony
505 odsłon

Próba kryminalizowania polskiego podróżnika w Indonezji

Wykop Skomentuj14

Turysta z Polski wśród 9 osób aresztowanych przez indonezyjskie wojsko i policję w Papui Zachodniej.

Indonezyjska policja aresztowała ośmiu Zachodnich Papuasów i polskiego turystę. W sobotę 25 sierpnia o godzinie 12.20 polski turysta, Jakub Skrzypski został aresztowany przez indonezyjską armię na posterunku wojskowym Napua w Wamenie w Papui Zachodniej.

Jakub został zatrzymany wraz z lokalnymi Zachodnimi Papuasami: wodzem Naftali Wasahe, Edwardem Wandikiem i Abelem Wiilem. Według Komitetu Narodowego Papui Zachodniej (KNPB) pięć osób zostało następnie zabranych na miejscowy komisariat policji w Indonezji i było przesłuchiwanych przez godzinę, po czym wypuszczonych.

Jakub został następnie aresztowany 26 sierpnia o godzinie 9:10 z wodzem Naftalim Wasahe oraz studentami Edwardem Wandikiem, Alfonsem Hisage i Linusem Wandikiem. Zatrzymano także dwóch innych Zachodnich Papuasów: Alexa Wasahe i Yohanisa Wandika. Do aresztowania doszło w turystycznym regionie Jeziora Habema w regencji Jayawijaya.

Według kolejnych doniesień, 27 sierpnia Jakub, Edward Wandik i inna nieznana osoba zostali wysłani do Jayapury (Port Numbay), stolicy Papui Zachodniej. Indonezyjska policja utrzymywała, że do aresztowania doszło z powodu „handlu amunicją”. Pojawiły się także zarzuty o naruszeniu prawa imigracyjnego, co mogło być sygnałem, że indonezyjskie służby mogą próbować sformułować wobec Polaka zarzuty przypominające oskarżenia postawione w 2014 roku francuskim dziennikarzom: Valentine Bourrat i Thomasowi Dandois, którzy byli więzieni przez trzy miesiące po próbie przeprowadzenia wywiadu z byłym więźniem politycznym Forkurusem Yaboisembutem.

Najnowsze wiadomości opublikowane między innymi na indonezyjskich portalach Kumparan, DetikNews a także przez agencję Associated Press świadczą jednak o tym, że indonezyjskie władze zamierzają konsekwentnie kryminalizować Jakuba Skrzyńskiego. Polak nie będzie deportowany: stanie przed sądem. Nadinspektor z indonezyjskiej policji w prowincji Papua, Fernando S. Napitupulu zapowiedział, że zarówno mu jak i dwójce Zachodnich Papuasów zostaną postawione zarzuty z art. 106, art. 110 i art. 111 w powiązaniu z art. 53 i 55 Kodeksu Karnego. Artykuł 106 indonezyjskiego kodeksu karnego to popularne narzędzie prawne wykorzystywane przeciwko działaczom społecznym i niepodległościowym w Papui Zachodniej. Tzw. „makar” to konstrukt prawny, który można opisać jako zarzut zdrady połączonej z napaścią z bronią w ręku. Istnienie artykułu o zdradzie w kodeksie karnym Indonezji (KUHP) i jego rewizja niosą w sobie groźbę łamania praw człowieka ponieważ oskarżenie o zdradę w tym kontekście odnosi się do wolności słowa. Dyrektor wykonawczy Human Rights Working Grup (HRGW), Muhammad Hafiz przekonuje, że niektóre przepisy jak te zawarte w artykułach 106 i 110 indonezyjskiego kodeksu karnego są tak sformułowane, że zwykła ekspresja polityczna niektórych grup może być uważana za akt zdrady.

W tym kierunku zdaje się zmierzać linia oskarżenia formułowana przez śledczych pracujących dla indonezyjskich organów ścigania. Yan Pieter Reba, komendant policji w Jayawijaya oskarża Polaka, że przybył do Wameny, by zabezpieczyć transakcje amunicji dla grup zbrojnych. Binsa Sanipar z indonezyjskiego Dowództwa Okręgu Wojskowego Korem 172 także twierdzi, że Jakub nawiązał połączenia komunikacyjne z uzbrojonymi grupami i spotkał się z nimi aby robić dokumentację sprzedaży setek sztuk amunicji. Dokładnie ci sami śledczy zdają się całkowicie lekceważyć i odrzucać zgłaszaną przez nich samych dziennikarską aktywność polskiego turysty. Napitopulu w tym kontekście mówi, że w dokumentach podróżnych posiadanych przez zatrzymanego nie znaleziono identyfikatora dziennikarza. Sanipar w tym kontekście oskarża Polaka o chęć przygotowania filmów propagandowych. Tymczasem prezydent Indonezji, Jokowi Widodo, po swoim zwycięstwie wyborczym w 2014 roku obiecał zniesienie obostrzeń prawnych, cenzury i prześladowań wobec zagranicznych dziennikarzy na terenie Papui Zachodniej. Nie wiele jednak w tej kwestii się zmieniło

Posługiwanie się oskarżeniami o handel bronią jest standardowym poza prawnym działaniem indonezyjskich służb i administracji. Doskonałą tego ilustracją jest reakcja indonezyjskich notabli na demonstracją pod Ambasadą Indonezji w Polsce w 2015 roku, której uczestnicy podnosili kwestie praw człowieka i prawa do samostanowienia Papui Zachodniej. Ambasador Indonezji w Polsce, Peter F. Gontha, który wówczas wyjechał z terenu warszawskiej ambasady tuż przed protestem by uniknąć spodziewanej próby wręczenia petycji, skontaktował się później z obecnym ambasadorem Indonezji w Nowej Zelandii, Tantowi Yahyą. Jak poinformował portal Tribunnews.com, w odpowiedzi na tę wiadomość, Tantowi – członek partii Golkar, dokładnie tej samej, która stała za trzydziestoletnimi rządami Suharto – zwołał konferencję prasową w stolicy Indonezji, w Dżakarcie i powiązał warszawską demonstrację z ujawnieniem nielegalnego przemytu prawie 3 tys. sztuk amunicji na lotnisku w Dżakarcie.

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka