Jak widać i słychać, likwidowane są wszystkie spółki prawa handlowego stanowiące wcześniej własność państwową. Niemal wszystkie już byłe przedsiębiorstwa państwowe przekształcone przez prywatyzację stają się deficytowe. Upadają z braku klientów, z bralu obrotu, z powodu złego zarządzania...
Jużz tylko patrzeć, kiedy szkoły i urzędy administracji państwowej i samorządowej zostaną sprywatyzowane. Bo służba zdrowia to już lada dzień czy miesiąc...
I co ma robić pracownik zwolniony z uwagi na ... likwidację jego przedsiębiorstwa ? Teoretycznie może postawić na założenie własnej firmy.
I tutaj jest sęk, W zamierzchłych już czasach ostatnich lat komuny obowiązywała zasada, że jeżeli mówimy o czasie pracy pracownika - to właściciel zakładu rzemieślniczego pracuje przy bezpośredniej działalności (produkcja rzemieślnicza, usługi rzemieślnicze) co najwyżej połowę czasu pracy. Jeżeli normą było ok. 160 roboczogodzin miesięcznie na osobę, to właściciel takiego zakładu faktycznie pracował przy realizacji zlecenia maksymalnie 80 roboczogodzin, Reszta czasu była związana z prowadzeniem dokumentacji zakładu, wyszukiwania zleceń, zgłaszania odert i udziału w przetargach.
Zatem - jeżeli taki właściciel zakładu rzemieślniczego wykonywał pracę samodzielnie - bez zatrudniania pracowników - to zaniedbywał funkcję organizatorską zakłądu i wcześniej czy później musiał utracić zlecenia - ponieważ o nie nie zabiegał.
Jeżeli natomiast wyszukiwał atrakcyjne zlecenia - nie wykonywał pracy, zawalał terminy i... musiał likwidować działalność gospodarczą z uwagi na brak wyników.
Jeżeli samodzielnie chciał wykonywać pracę i prawidłowo pełnić funkcję zarządzającego swoim przedsiębiorstwem - jego miesiąc pracy musial przekraczać ustawowe 160 roboczogodzin miesięcznie. Pracował na 1,5 a nawet na dwa etaty w miesiącu.
Dzisiaj prawdopodobnie jest łatwiej. NIe ma tylu zleceń, ale kto wytrzyma długo bez zabezpieczenia finansowego okres oczekiwania na klienta ?
Ekipa rządząca krajem doprowadziła do pewnej asymilacji z krajami unijnymi i... dzisiaj bez stosownych certyfikatów trudno jest zdobywać rynki... koszty zaopatrzenia nagle nam wzrosły bo upadła sieć dystrybucji bazująca na polskich realiach.... i konia z rzędem temu, kto dzisiaj chciałby otworzyć własny zakład rzemieślniczy.
Po pierwsze - co robić. Najprościej prowadzić działalność handlową. Kilka lat temu (prawie 20) wystarczyło zarejestrować się jako handel obwoźny i kicać po targowiskach. Przy braku towaru to z samochodu schodziło i szło jakoś zarobić.
Dzisiaj trudno jest zdobyć klienta, dlatego sprzedaż targowiskową prowadzą osoby bez pracy. Ot, dostają od hurtownika po dwa - trzy egzemplarze i za jakieś 20-30 zł na dzień tkwią przy straganie próbując sprzedać - cudzy towar. A taki hurtownik ma kilkunastu sprzedawców... i tym sposobem rozsprzedaje towar zalegający już półki eleganckich sklepów.
Kosmetyki. Szieć dystrybucji bezpośredniej zniszczyła rynek. Dzisiaj sklepy z kosmetykami muszą mieć fachową obsługę, bo część nowości idzie, ale ciągle ten towar ma termin przydatności i lepiej go nie przekraczać.
Artykuły przemysłowe.... szkoda mówić. Jakość, cena, marka i... serwis. Drobny handel tego nie jest w stanie udźwignąć.
Produkcja - o tyle jest dobra, że można wytwarzać jakiś produkt i... czekać na nabywcę... To wszystko poza koniecznością załatwienia szeregu pozwoleń, zaświadczeń oraz certyfikatów.
Usługi. Tragedia na rynku - bo klient nie ma pieniędzy. Układanie płytek na ścianach i podłogach, wiecznie cieknące rury i uterki instalacji elektrycznych - na to jeszcze trzeba się decydować, ale usługi stolarskie czy budowlane... to już nie jest szansą dla nowicjuszy.
Modne są teraz solaria, fryzjerzy... ale osprzęt kosztuje. To już nie jest dla nowicjuszy.
Inne usługi - typu samochodowego... jeszcze mają wzięcie, ale czy jest to praca dla wszystkich ?
A pomysły administracji sięgają kolejnych koncepcji "prywatyzacji".
Jak sięgam pamięcią - przed rokiem 1990 było wiele różnych form prowadzenia działalności gospodarczej. Były przedsiębiorstwa państwowe, były przedsiębiorstwa prywatne oraz były zakłady rzemieślnicze. Wszystko funkcjonowało, była produkcja eksportowa, funkcjonowały dziesiątki zakłądów naprawy radioodbiorników i telewizorów czy sprzętu AGD.
Były duże zakłady naprawy samochodów, spółdzielcze zakłądy naprawy samochodów oraz rzemieślnicze zakłady naprawy samochodów. W wielu miastach Polski prowadzono produkcję eksportową różnych dóbr, wyposażenia zbrojeniowego i prowadzono współpracę pomiędzy jednostkami gospodarki uspołecznionej oraz zakładami rzemieślniczymi.
Była konkurencja ale i współpraca. Dzisiaj zostało oczekiwanie na pracodawcę i warunki pracy niewolniczej.
Szkoda, że partie polityczne mają dotacje budżetowe. Może - w systemie utrzymywania się ze składek członkowskich - ich zarządy bardziej dbałyby o przychody swoich członków...
63 120, 26.05.2009, 22.00


Komentarze
Pokaż komentarze