Wybory prezydenckie w USA są zdecydowanie zmanipulowane. Są kolejne fakty świadczące o korupcji całego systemu głosowania. Interes jest tu jednoznaczny - chodzi o zachowanie struktur już wypracowanych i niedopuszczenie do rozliczenia przestępstw politycznych, o których "wie się", że były.
https://www.youtube.com/watch?v=Ej9YmRjtFgU
Pewną propozycją rozwiązania tego problemu jest głosowanie 50 elektorów - co jest dopuszczalne w Konstytucji USA.
Teraz ważą się losy kilku kluczowych stanów, które dają dużą liczbę głosów elektorskich. Unieważnienie wyborów w tych stanach może doprowadzić do sytuacji, że żaden z kandydatów nie uzyska minimum 270 głosów elektorskich. W tym przypadku Konstytucja przewiduje Kolegium Elektorskie w liczbie 50 przedstawicieli poszczególnych stanów (jeden okręg wyborczy nie jest stanem, ale posiada prawo do własnego głosu na równi z innymi stanami).
W tej sytuacji każdy ze stanów miałby tylko jeden głos. Po podliczeniu głosów wygrać wybory może ten kandydat, który uzyska większą liczbę głosów elektorskich.
Póki co, media europejskie - bardzo szeroko omawiające możliwość zmiany kandydata na urząd prezydenta - nagle zapadły się pod ziemię i milczą jak zaklęte... Coś im nie w smak zgłoszone nieprawidłowości...




Komentarze
Pokaż komentarze (7)