Jest grupa społeczna, która nie uczestniczy w życiu publicznym, nie bierze udziału w żadnych wyborach i żyje dokładnie według wskazań prawa Bożego. Nie zamierzam ich dyskwalifikować, ale wydaje mi się, a ma to potwierdzenie w Biblii, że to, co cesarskie należy oddać cesarzowi, a co jest boskie - oddać Bogu.
I jest jeszcze coś - nie byłoby królestwa Bożego w niebie, jeżeli nie będzie prawa Bożego na ziemi.
Myślę, że odcinanie się od uczestniczenia w wyborze władzy świeckiej jest obowiazkiem ziemskim w dobrze pojętym interesie dochowania przyjętych zasad, bo jeżeli trafi się nowy władca nie szanujący praw religijnych, to i religia zostanie zakazana. Czy wtedy będzie można żyć zgodnie z zasadami Królestwa Bożego, jeżeli zostanie ono zakazane prawami ludzkimi ?
Rzym miał swoje lwy, które miały pożerać chrześcijan, ale to się zmieniło. Czy w imię przywrócenia wiary powinny one zostać przywrócone swoją misją ? Czy wtedy pożarty chrześcijanin miałby być niepoprawnym grzesznikiem, a niepożarty przez lwy ogłoszony świętym ?
Myślę, że dla niektórych ucieczka od praw ludzkich jest próbą ucieczki od odpowiedzialności za własne decyzje. Ale czy wtedy nie doświadczamy grzechu zaniechania ?
Jak zatem podejmować decyzje władcze względem grupy osób, ale o różnych przekonaniach religijnych ?
Inne tematy w dziale Społeczeństwo