Jaja zaczęły się już w 2005 roku rywalizacją o wyborców. Niestety, wygrało Prawo i Sprawiedliwość a nie ci, którzy na to liczyli. Dla społeczeństwa było to wszystko jedno, bo każdy widział w prawicowych ugrupowaniach szansę na obalenie znienawidzonej komuny. Wygrana braci Kaczyńskich pozwoliła aż nazbyt szybko odsłonić maskę hipokryzji lewaków ukrywających się pod szyldem wielki liberałów, znaczy się, posiadaczy ogromnych fortun bez wskazania źródeł tego posiadania.
Utarczki przy tworzeniu rządu doprowadziły do konieczności utworzenia pewnej koalicji, aby tylko można było przeforsować w sejmie propozycje regulacji prawnych w państwie. Wtedy opozycja, czyli koalicja PO oraz PSL zaczynała zdecydowanie ujawniać swoje zainteresowania zatrzymania władzy w swych rękach. Członkowie tych formacji odmawiali propozycji udziału w rządzie tworzonym przez PiS. Iluż to premierów wtedy przewinęło się, zanim na czele państwa stanął brat prezydenta - Jarosław Kaczyński.
Prowokacje, niepokoje społeczne i... udało się. Premier złożył dymisję, co wymusiło przeprowadzenie przedterminowych wyborów... które niczego nie rozstrzygnęły. Fakt, liczebnie wyszło na większy udział PO i wyglądało jeszcze, że tu chodzi o prestiż co poniektórych członków tej partii. Rzeczywistość przeszła wszelkie oczekiwania. Nie było żadnej współpracy między "prawicowymi" ugrupowaniami. Jedno zdecydowanie dyskryminowało drugie uniemożliwiając jakikolwiek dialog.
Pamiętamy protesty poparcia dla Radio Maryja czy dla TV TRWAM, pamiętamy multipleks, pamiętamy sposób likwidacji inicjatywy sięgnięcia po wody termalne w Toruniu...
Takich "inicjatyw" było więcej. Likwidacja polskiego przemysłu, rezygnacja z dostaw ropy z Norwegii, rezygnacja z wszelkich inwestycji, które były inicjatywą polityków PiS.
Jedna kadencja minęła, konflikty narastały a społeczeństwo ubożało. Rosła w majątek klasa "swoja", wyraźnie umocowana w strukturach władzy. Pojawiły się inicjatywy obywatelskie z podpisami poparcia zgodnymi z ustawą o inicjatywach obywatelskich. I nic. Druga kadencja to był już totalny odlot. Odmawianie opozycji wszystkiego, nawet nie dopuszczano do jakiegokolwiek rozpatrywania przez sejm propozycji wnoszonych przez posłów PiS...
Gdy w październiku 2015 nie było już żadnej wątpliwości, co się stało, że program likwidacji państwa został odrzucony, rozgorzała wielka fala krytyki - że PiS gwałci demokrację... Nie zabrakło nawet głosów Unii Europejskiej w sprawie...
I teraz, niemal w miesiąc po nieudanej próbie doprowadzenia do przedterminowych wyborów, po dwóch latach sprawowania władzy w państwie, liderzy PO wnoszą do sejmu o odroczenie zapowiadanego posiedzenia jeszcze na tydzień lub dwa, bo chcieliby zastanowić się, jak sformułować swoje wnioski...
Żenada totalna. Ci ludzie przez osiem lat nie doszli do niczego samodzielnie, przez rok tworzyli gabinet cieni i oto nagle wyszli na cieniasów...
Wstyd takich utrzymywać kosztem wyrzeczeń społeczeństwa, bo skądś przecież biorą się środki na ich utrzymywanie...

Donald Tusk zwrócił uwagę, że w przypadku kryzysu na szczeblu władzy w państwie szczególna rola należy do rządu...
http://fakty.interia.pl/raporty/raport-kryzys-sejmowy/aktualnosci/news-tusk-rozwiazanie-kryzysu-w-sejmie-takze-dla-dobra-pozycji-po,nId,2336005
Inne tematy w dziale Polityka