22 obserwujących
167 notek
298k odsłon
2375 odsłon

Potrzebujemy wojny handlowej z Francją o usługi

Wykop Skomentuj38

Dla UE i Polski. Dla ideałów dla których powołano UE. Trzeba skończyć ze szkodliwym francuskim protekcjonizmem na rynku usług. By Europa była Europą oduczyć trzeba Macrona i francuskich protekcjonistów dzielenia Europejczyków barierami handlowymi na lepszych i gorszych.

To co Francja robi utrudniając przepływ usług na wspólnym rynku jest pogwałceniem zasad i traktatów na których ufundowana jest unia. Czyni wiarygodnym najbardziej skrajne brednie z końca internetu i prawackich nacjolofantazji. Zamiast wspólnego rynku mamy działanie większych na szkodę mniejszych: wy kupujcie nasze Renaulty, a my wygonimy waszych kierowców i budowlańców!

Usługi są naszym być lub nie być. Gdyby nie usługi to w ostatniej dekadzie zamiast nadwyżki handlowej mielibyśmy deficyt, a w Polsce kryzysy gospodarczy:

image

 Źródło: Kompendium Handlu Zagranicznego PFR za danymi Eurostat

Nie uważam pełnej i otwartej wojny handlowej za dobry pomysł. Jak wojny w ogóle. Ale czasem nie ma wyboru. Negocjowanie wymaga eskalowania do bolesnych działań. Zacząć od drobnych i zachować zdolność do eskalacji dalej niż druga strona.

W miarę możliwości uderzać tylko we Francuzów, a w spokoju zostawić firmy niemieckie. By opóźnić i osłabić kontrreakcję UE. Nie psuć dochodowych interesów, które robimy z Niemcami.

Poniżej propozycja działań odwetowych uporządkowana, od sensownych i mało dla nas szkodliwych, aż do większego przegięcia:

1. Program szkoleń zawodowych dla sektora usług. Tak naprawdę ukryte dotacje. Na przykład sfinansowanie kursów zawodowego prawa jazdy. Można zacząć od mniejszych liczb szkolonych i częściowego dofinansowania. A potem w miarę potrzeby eskalować do pełnego finansowania i większej liczby szkolonych. Podobnie można w sektorze budowlanym z uprawnieniami typu operator koparki/ładowarki/równiarki, operator dźwigu, murarz, elektryk, cieśla, dekarz, itp…

UE trudno będzie krytykować inwestowanie w umiejętności. Chcą rozwijać skills based economy. By nadać retorsji właściwy jej wymiar symboliczny można przy okazji szkoleń zawodowych sfinansować szkolenia podstawowych zwrotów we francuskim czy niemieckim potrzebnych do pracy zawodowej (np. 100 fraz dla operatora dźwigu).

2. Kary za sprzedawanie gorszych produktów niż w starej UE. Pod tymi samymi markami na wschodzie UE są sprzedawane gorsze produkty niż na zachodzie. Na początek zamówić kilkadziesiąt raportów dotyczących różnych grup produktowych. Rozprowadzić wyniki raportów po mediach. Potem eskalować do kontroli w sklepach i coraz wyższych kar. A jeśli trzeba to do ustawodawstwa z coraz bardziej drakońskimi sankcjami.

3. Rygorystyczne egzekwowanie reguł zatrudnienia korespondentów prasy zagranicznej oraz fundacji zagranicznych. Korzystając z wolności podróżowania wielu przedstawicieli zagranicznych organizacji nie dopełnia formalności związanych z pracą w Polsce. Przy okazji wyłapać wszystkie przypadki, gdy zapłacili tłumaczom, kierowcom, itp. bez dochowania wszystkich formalności. Rygorystyczne wyegzekwowanie wszystkich formalności od przedstawicieli francuskiej prasy będzie symboliczne. To akurat zaleta. Nie ma realnych szkód gospodarczych, a jest wyraźny i donośny sygnał.

4. Zachęcić polskich działaczy sektora transportowego do blokowania na granicy ciężarówek z zachodnimi kierowcami. Przepuszczać będą tylko ciężarówki, gdzie za kierownicą będzie Polak, Białorusiń, Ukrainiec, itp. Zachęcać do działania poprzez odstąpienie przez policję od karania blokujących drogi. Widowiskowe, ale w sumie nie musi być aż tak istotne gospodarczo. Mozna zacząć od godziny w jeden dzieńw tygodniu i rozszerzać, aż do całkowitej blokady ciężarówek z francuskimi kierowcami oraz z francuskich firm transportowych.

5. Obowiązek dla supermarketów raportowania udziału dóbr krajowych w sprzedaży ogółem. Można rozciągnąć na kolejne branże, gdzie Francuzi mają wysoki udział sprzedaży lub własności. Dane upubliczniać, tak by klienci wiedzieli ile polskich produktów sprzedaje każda sieć.

6. Jawność finansów fundacji. Zagranica opłaca dziennikarzy i polityków wspierając różne polskie organizacje społeczne. To mechanizmy ich wypływu na nas. Nie ma argumentów praktycznych i etycznych przeciw. Chcesz prowadzić fundację? Bądź przejrzysty! Ten pomysł też jest stopniowalny. Można zacząć od wymogu, by każda fundacja co rocznie podawała do publicznej wiadomości swoje sprawozdania finansowe – te które wysyłają do nadzorującego ministerstwa. Kolejny stopień jawności, to jawność darczyńców fundacji – upublicznienie kiedy, ile i kto przelał. Jeszcze dalszy stopień jawności to ujawnienie komu płacą fundacje — listy osób i organizacji oraz przelewanych corocznie kwot. A najwyższy to roczna publikacja wyciągów z kont. Ponieważ będzie to dotyczyć wszystkich fundacji, co samo w sobie będzie pożyteczna, to zagranicy trudno będzie powiedzieć, że to jakaś szykana wobec nich.

7. Dyskryminacja cenowa w usługach świadczonych na terenie Polski. Zezwolić rodzimym usługodawcom, na początek np. hotelom pobieranie wyższych opłat niż od rezydentów. Taki dumping socjalny à rebours. Nasi kierowcy mają za niskie płace żeby jeździć po Francji? To francuscy turyści mają za wysokie płace by płacić tak mało jak Polacy w polskich hotelach. Niefajne. Będzie prowadzić do licznych zadrażnień na poziomie niewinnych osób. Ale na wojnie, jak to na wojnie…

8. Podatek dla sprzedających w Polsce finansujący promocję polskich produktów. Wzorować na rozwiązaniach z zachodu UE. Zacząć od sektora żywności, a jeśli UE będzie się upierała przy wypychaniu naszych pracowników pod hasłem walki z dumpingiem rozszerzyć na inne sektory. Zrobić z tego dotację dla np. polskich rolników, że to niby oni będą tę reklamę polskiej żywności robić.

9. Wyciskanie francuskich pracowników delegowanych do Polski. Zastosować szykany prawne w celu wyciśnięcia ich z polskiego rynku. Spora część to szefowie zagranicznych spółek oraz specjaliści. Sorry, poszukajcie sobie polskich obywateli o odpowiednich kwalifikacjach.

10. Odstawić Francuzów od dużych zamówień publicznych i infrastrukturalnych. Komunikować coraz bardziej otwarcie czym bardziej będą wyciskać nas z rynku usług, że Francuzi wylatują z naszego rynku zamówień publicznych. Nie kupimy ani sztuki francuskiej broni. Francuzi nie zbudują u nas elektrowni atomowej. A jeśli jakiś urząd odważy się kupić choćby francuski długopis czy odkurzacz, to będzie miał wszystkie możliwe kontrole, a urzędnik, który dokona takiego zakupu bardzo krótką karierę.

11. Napuścić SANEPID, UDT, urzędy skarbowe i wszystko co tam jeszcze mamy w administracji na firmy francuskie usiłujące sprzedawać w Polsce. Póki co im się wydaje, że tylko oni mogą rozjeżdżać nasze firmy u siebie. Mają jeszcze sporo do nauczenia się o polskim biurwizmie. Szefami tej akcji mianować te panie z urzędu skarbowego co to niby z zepsutą żarówką podjechały do warsztatu.

12. Zobowiązać do deponowania kodów źródłowych software w produktach sprzedawanych w Polsce w polskim urzędzie. Coraz większa liczba produktów w coraz większym stopniu swoją funkcjonalność opiera o oprogramowanie. Wypierana jest mechanika i prosta elektronika na rzecz uniwersalnych programowalnych sterowników.

Pod hasłem bezpieczeństwa konsumenta i przestrzegania prawa (skandal emisji spalin w samochodach!) można pokusić się o obowiązek deponowania software w urzędzie (np. ABW) dla produktów sprzedawanych w Polsce.

Żeby nie było zbyt dużej awantury obowiązek można wprowadzać po branżach, tak żeby adresować do konkretnych państw, które będą najbardziej aktywne w promowaniu ideologii „dumpingu socjalnego”. Oczywiście gorąco i bardzo zasadniczo zapewniać, że pod żadnym pozorem polscy konkurenci zagranicznych producentów nie będą, nigdy ale to nigdy, mieli dostępu do tych kodów. Słowo, he he he…

13. Wpuścić imigrantów, którzy podążają do Europy zachodniej. Osłabiać zatrzymywanie imigrantów na naszych granicach oraz tolerować ich pobyt w Polsce, podczas ich przemieszczania się ku naszej zachodniej granicy. Jeśli za mało będzie chętnych stworzyć odpowiednie kanały przerzutu z Turcji, przez Ukrainę, dalej na Zachód.

Jeśli sądzisz, że wzywając do wojny handlowej z Francją przesadzam spójrz jeszcze raz na wykres z bilansem handlowym. Bez nadwyżki z usług, które Francuzi starają się nam unicestwić mielibyśmy deficyt handlowy. Zamiast kłócić się kto przyczynił się do rozwoju, szukalibyśmy winnego kryzysu…

…największe ryzyko, z wojny handlowej, jest nie w reakcji Francuzów czy UE. Jest w karmieniu przekonania urzędników, że mogą wedle wybranych kryteriów najeżdżać prywatny biznes. Raz spuszczeni mogę być trudni do okiełznania.

Dlatego od początku najazd na francuskie interesy w Polsce powinien odbywać się w atmosferze nadzwyczajne wojny z jasną komunikacją, że gdy handel usługami będzie tak wolny jak towarami, a Francuzi przestaną dyskryminować nasze firmy, my im odpuścimy i odwołamy naszych urzędników i funkcjonariuszy.

Wykop Skomentuj38
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka