elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
13 obserwujących
803 notki
209k odsłon
  96   0

Ludzie ufający

Dotarło do mnie w pełni, jak bardzo absurdalne jest to, że przyzwyczailiśmy się do głupich określeń na normalnego, zdrowego, myślącego i życzliwego człowieka. Używamy takich dziwacznych słów jak np.: niewierzący, ateista, bezbożnik, agnostyk, bezwyznaniowiec... No może to ostatnie określenie nie jest tak głupie, jak inne. Najgłupszym określeniem jest "agnostyk" - słowo to ma na celu ogłupienie ludzi myślących - to słowo-trucizna wrzucona do studni, z której czerpią bezwyznaniowcy. Pozostałe określenia są po prostu emocjonalnymi próbami rzucenia obelgi na bezwyznaniowca. Wydaje mi się, że nie istnieje określenie o wydźwięku obojętnym lub pozytywnym, które oddawałoby dobrze charakter człowieka bezwyznaniowego. Oczywiście słowo bezwyznaniowiec jest zbyt długie i formalnie jest definicją negatywną semantycznie z powodu użycia przedrostka "bez". To tak jakby zamiast słowa "mędrzec" używać słowa "bezgłupotowiec" - nazwa niby mówi to samo, ale jest przydługa i sztuczna. Absurdem jest nazywać siebie "bezczegośtamowcem". Ludzi inni niż my, nazywają siebie "wierzącymi". My nazwijmy więc siebie "ufającymi".

Zamiast wojny na wyzwiska - zamiast przeciwstawienia "ciemniaków" i "bezbożników" - zawrzyjmy pokój. Niech zapanuje przyjaźń między "wierzącymi" i "ufającymi". Niech dla wszystkich stanie się jasne, że wiara, to coś podobnego do zaufania, ale bez podstaw w postaci materialnych dowodów lub sprawdzalnych powtórzeń. Zaufanie, to coś podobnego do wiary, ale z dodatkami w postaci dowodów lub doświadczeń potwierdzających. Ponieważ tematem notki są ludzie ufający, skupimy się bardziej na zaufaniu. Zresztą o wierze pisano już dużo przez tysiąclecia.

Mamy dwa rodzaje zaufania: 1. Ufamy swoim zmysłom, rozumowi i nauce. 2. Ufamy ludziom godnym zaufania, czyli takim, którzy sprawdzili się, jako powtarzalni w długim okresie czasu, np. pożyczali pieniądze i zawsze spłacali dług w terminie.

1. Zmysły, rozum i nauka. Najlepszym przykładem jest starożytna mądrość, zapomniana później - wiedza o tym, że Ziemia jest okrągła, a nie płaska. Jak wiadomo, cywilizacja narodziła się na morzu. Pierwsi żeglarze, którzy płynęli na wschód z Afryki wzdłuż wybrzeży Arabii i Indii, aż dopłynęli do Malajów, skąd rozpłynęli we wszystkich kierunkach kolonizując Australię, Oceanię, Chiny i Madagaskar, ci żeglarze zbudowali pierwsze imperium w historii ludzkości. W Mezopotamii byli nazywani Ludźmi Morza. Historycy klasyczni wiedzą o nich tylko tyle, że pośredniczyli w handlu między Mezopotamią a Indiami. Reszta wiedzy pochodzi z badań paleontologów i archeologów, Wiemy, że spadkobiercami tej kultury są Polinezyjczycy, którzy skolonizowali Madagaskar.

Dla każdego żeglarza, który pływał po morzach, okrągłość Ziemi jest czymś oczywistym - widocznym i namacalnym. Najpierw widać górną część żagla wynurzającą się zza horyzontu, potem widać prawie całe żagle i tylko żagle, jakby same bez kadłuba unosiły się nad wodą, potem dopiero zza horyzontu wynurza się kadłub statku, a na koniec można tego statku dotknąć i przekonać się, że statek nie jest złudzeniem. Tak narodził się naukowy - godny zaufania - opis świata. Rozum pomaga zrozumieć, dlaczego marynarze na antypodach nie wypadają ze statków - trzyma ich ta sama, opisana przez naukę, siła przyciągania Ziemi, która nas trzyma na Ziemi.

2. Zaufanie do ludzi powtarzalnych jest nieco trudniejsze, gdyż wymaga myślowych przeskoków z człowieka na człowieka. Łatwo jest ufać komuś, kogo się samego dobrze zna - nasze własne doświadczenie mówi nam, czego możemy się spodziewać po przyjacielu w przyszłości. Trudniej jest zaufać nieznajomemu, który jest przyjacielem przyjaciela. Jednak potrafimy zaufać rekomendacjom ludzi, którym ufamy. Kolejnym stopniem zaufania jest dokonywanie wielu takich przeskoków, także w czasie. Historycy ufają niektórym starym dokumentom, ale innym nie ufają. Podobnie nieufnie traktują ustne przekazy.

Łańcuch zaufania zostaje przerwany, kiedy dowiadujemy się, że jedno z ogniw tego łańcucha to człowiek nieuczciwy. Klasycznym przykładem jest Konstantyn Wielki, który dokonał selekcji starych dokumentów i oddzielił ewangelie kanoniczne od niekanonicznych. Wiemy, że dokonał przy tym wielu fałszerstw, więc nie wiemy, którym fragmentom ewangelii możemy ufać. W takim przypadku z pomocą przychodzi wiara... ale o wierze napisano już tak dużo, więc nie będę powtarzać tego, co wiedzą wszyscy. To naturalny koniec tej notki.


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo