elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
15 obserwujących
882 notki
228k odsłon
  4882   6

Dlaczego Rosjanie nienawidzą Ukraińców?

Aby zrozumieć ten fenomen, trzeba się bardzo mocno cofnąć w czasie. Z pozoru wystarczy kilkaset lat - sięgnąć płytko do czasów opryczniny i skojarzyć, że Ukraińcy są Rusinami (kijowskimi), którzy stoją Moskalom na drodze, tak jak dawniej stali jej na drodze (Rusini nowogrodzcy). Moskale nie mogli budować swojego azjatyckiego imperium w kierunku zachodnim w warunkach, gdy Ruś Nowogrodzka zawsze twardo była częścią Europy - krajem zachodnim - członkiem Hanzy... Rosjanie najbardziej nienawidzili właśnie Rusinów Nowogrodzkich.

Jednak Ruś Kijowska była tylko odnogą Rusi Nowogrodzkiej i nigdy nie była tak wyraźnie zachodnia, jak Nowogród. W czasach kiedy została zdegradowana do rangi kolonii Litwy a potem Polski, tradycje prozachodnie się załamały wśród Rusinów. Przodkowie Ukraińców, traktowani przez Litwinów i Polaków z pogardą, naturalnie "zapomnieli" o rosyjskiej nienawiści, zapomnieli o ludobójstwie rosyjskim, wmówili sobie, że Moskale będą ich rodakami... dlaczego więc Rosjanie wciąż pielęgnują w sobie tę nienawiść do Rusinów? Pokrewieństwo Rusinów nowogrodzkich i kijowskich nie wyjaśnia dostatecznie przekonująco rosyjskiej nienawiści. Aby ją zrozumieć, trzeba cofnąć się w czasie jeszcze dalej... dużo, dużo dalej, aż do czasów "prehistorycznych". 

Przyzwyczailiśmy się do tego, że kiedyś była prehistoria i potem pojawiła się historia. Prehistorią nazywamy czasy zbadane przez naukowców (archeologów i paleontologów), historią nazywamy czasy opisane przez historyków na podstawie różnych prawdziwych i fałszywych dokumentów oraz kłamliwych relacji różnych podróżników i lizusów opisujących dokonania swoich władców. Niestety historię łatwiej jest pisać niż prehistorię, a w kłamstwa łatwiej uwierzyć. Wystarczy znaleźć jakąś zapomnianą Kronikę i napisać wg niej kolejną wersję historii. Prawda jest trudniejsza, gdyż metody archeologów i paleontologów są trudne - wymagają gruntownego wykształcenia i ciężkiej pracy pełnej poświęceń. Ale ktoś musi walczyć o prawdę, bo to dzięki naukowcom znamy np. od niedawna prawdziwe dzieje Egiptu. Prehistoria zawsze w końcu wygrywa z historią, tak jak prawda wygrywa z kłamstwami. Mam więc nadzieję, że prehistoria Rusi zostanie w końcu zbadana dokładniej, w końcu Litwa, Łotwa i Estonia są już niepodległy, więc wolno im uprawiać naukę. Jednak coś już wiemy. Pisałem o tym już tutaj nie raz, więc nie będę się powtarzać, a raczej powtórzę to w innej formie, bardziej odpowiedniej dla naszego tematu - naszego celu - zrozumieć nienawiść Rosjan.

A więc cofnijmy się w czasie, tak jak to zrobił Kraszewski w Starej Baśni. Spróbujmy wyobrazić sobie życie w Hiperborei, czyli na terenach między Bałtykiem a Uralem. Czasy przed rokiem 500 p.n.e. Dawno, dawno temu: ponad 2500 lat temu, 1500 lat przed powstaniem Polski, w czasach Greków i Etrusków, kiedy malutkim Rzymem rządził ostatni król - kiedy rodziła się republika rzymska - daleko na północy, za lasami i rzekami istniało potężne imperium, które Grecy nazywali Hiperboreią. Handel z Hiperboreią uratował kolonie greckie na północy, które nagle zostały odcięte od dostaw jedwabiu z Chin (Persowie pokonali Scytów, opanowali Medię i otworzyli nowy szlak jedwabny). Grecy przerzucili się wtedy na bursztyn i biznes dalej się kręcił. Ten wzrost popytu na bursztyn musiał naturalnie pobudzić aktywność gospodarczą w Hiperborei, coraz więcej łodzi Wikingów zaczęło pojawiać się na Morzu Czarnym. Władcy Nowogrodu z pewnością zaczęli się szybko bogacić... W szczytowym okresie potęgi Imperium Rusinów rozciągało się od Bałtyku po Ural na wschodzi i wybrzeża Morza Czarnego na południu. Coraz większego znaczenia zaczęła nabierać druga stolica tego imperium - Kijów.

Jednak w tamtych czasach, kiedy handel Grecji z Hiperboreią dopiero nabierał rozpędu, Kijów jeszcze nie istniał - Dniepr był dziką rzeką. Cywilizacja dopiero się budowała na północy, aby ułatwić eksport bursztynu - potrzebne były wygodne drogi i kanały, aby połączyć dorzecze Dniepru z jeziorem Ilmen, żeby łodzie Waregów mogły swobodnie przeprawiać się przez cały kontynent. Wyobraźmy sobie tę cywilizację znad rzeki i jeziora, tak jak wyobrażał ją sobie Tolkien, pisząc Hobbita... ale spójrzmy szerzej - oczami historyka, a nie beletrysty. W miarę wzrostu bogactwa i potęgi Nowogrodu Rusini narzucali swoja władzę coraz to nowym ludom nie tylko na południu, ale także na północy i wschodzie. Jednak, w przeciwieństwie do południa, gdzie interesy nakazywały Rusinom grzecznie kolonizować, na północy i wschodzie Rusini postępowali inaczej - zależało im tylko na władzy, bezpieczeństwie i posłuszeństwie - byli tam Panami dzikusów, którymi gardzili. Budowali miasta, ale nosa z nich nie wychylali... z czasem nauczyli się, że nawet najdzikszych biedaków można w pewny zakresie eksploatować, obciążać daninami itp. A że dobroduszni, pierwotni mieszkańcy Syberii byli nieliczni o Imperium rozrastało się na wschód i północ bez żadnego oporu tubylców. Na południu Imperium blokowali zdziczali Scytowie, którzy kiedyś byli największymi bogaczami regionu, a teraz, po przeniesieniu handlu jedwabiem na południe kontynentu, stali się nędzarzami.

Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka