doku doku
61
BLOG

Magia, polityka, prawo, informatyka, rzeczywistość

doku doku Gospodarka Obserwuj notkę 0

Tym razem nie będę pisał o trollowaniu, więc tylko tytułem wstępu wspomnę o tym, że wielu polityków i prawników tylko udaje wiarę w magię prawa. Jednak ta notka nie jest poświęcona udowadnianiu, że to udawanie nie jest szczere. Notkę tę kieruję do tych, którzy naprawdę wierzą w to, że zmiana prawa może w magiczny sposób odmienić rzeczywistość, tak jak rozkaz władcy może w magiczny sposób wprawić naród w ruch. Tak jak Tołstoj wyjaśniał, że magia władzy nie działa, podobnie informatyka wyjaśnia, że magia prawa nie działa.

Dawniej można było tylko filozofować na ten temat, czy zmiana prawa wpływa na życie ludzi, czy tylko odzwierciedla zmiany w życiu ludzi. Dzisiaj jest inaczej. Dzisiaj większość zmian w przepisach prawa wymaga aktualizacji systemów IT lub nawet wdrożenia nowych systemów. A systemy IT mają tę właściwość, że dają wyniki pokazujące, czy nowe prawo weszło w życie, czy nie. A często pokazują już to wcześniej, gdyż po prostu nie chcą działać, gdyż żąda się od nich niemożliwego.

Najprostszą niemożliwością jest sprzeczność treści ustawy z matematyką, co przejawia się w niemożliwości napisania algorytmu zgodnego z ustawą. Subtelniejszą sprzecznością jest zaprojektowany obieg informacji sprzeczny z zachodzącymi w rzeczywistości procesami. Dawniej, kiedy systemów IT nie było, biurokracja mogła robić cyrki, aby władcom wydawało się, że prawo działa, a ich rozkazy są wykonywane. Urzędnicy po prostu kłamali, sporządzali fałszywe sprawozdania, fałszowali obliczenia... a papier wszystko przyjmował. Dzisiaj pomiędzy prawem a rzeczywistością stoi informatyka, która obnaża fałszerstwa. Prawo stanowione musi być zgodne z prawem naturalnym, aby mogło obowiązywać.

Dla informatyki, w kontekście wdrażania zmian, kluczowym pojęciem jest "proces" w znaczeniu użytym w zwrotach: "proces naturalny", "proces technologiczny", "proces zachodzący w...". Informatyka pokazuje, że nowe prawo nie może zadziałać, jeśli napisane jest niezgodnie z zachodzącymi procesami. Aby mogło zacząć działać, trzeba najpierw zmienić procesy, które są sprzeczne z nowym prawem, tak aby procesy po zmianie były zgodne z nowym prawem. Działania zmieniające zachodzące procesy, aby wdrożenie nowego systemu IT mogło się udać, nazywamy "informatyzacją".

Zobrazuję to na przykładzie (bardzo uproszczonym) z życia. Dawniej urzędnicy skarbowi byli przyzwyczajeni do tego, że typowali do kontroli podatników, którzy nie płacili łapówek. Napisane zostało nowe prawo, które nakazywało losowo wybierać podatników do kontroli. Urzędnicy nie chcieli losować podatników, a gdy ich zmuszono, to wtedy, gdy wylosowano podatnika płacącego łapówki, kontrola u takiego podatnika nie ujawniała nieprawidłowości. W efekcie nowe prawo nie zadziałało, gdyż oszuści nadal nie byli karani. Nowy system o nazwie Fiscal Control został ostatecznie po cichu wycofany, gdyż urzędnicy nadal karali tylko podatników uczciwych, pod pretekstem, że urząd otrzymał wiarygodną informację o oszustwach od niezawodnego anonimowego informatora. Nie wiem, jak jest teraz, gdyż już dawno straciłem kontakt z systemami podatkowymi. Może ktoś z Was wie, jakie teraz algorytmy stosuje skarbówka do typowania podatników do kontroli?

Ale wróćmy do naszych rozważań. Z czasem urzędnicy nauczyli się, żeby dawać informatykom do weryfikacji projekty nowego prawa - z tym kluczowym pytaniem: "Czy da się to zaimplementować?". (Dla tych, którzy mówią nowomową i nie rozumieją staropolskiego: "Czy idzie to zaimplementować?"). Informatyk poprawia projekt tak, żeby można było do tego napisać sensowne algorytmy. Niestety, nie wszyscy politycy i prawnicy rozumieją, że to nie jest czcza formalność wynikająca z jakiejś biurokratycznej procedury, ale że to jest być albo nie być dla takiego projektu. Tacy autorzy projektu olewają poprawki IT lub mówią po prostu, że "jakiś informatyk nie będzie nam dyktował, jak mamy pisać prawo"... a potem taka nowa ustawa znika ze wstydem po kompromitującej próbie wprowadzenia jej w życie.

Wydawałoby się, że w miarę rozwoju informatyki (i w ogóle cywilizacji) takich polityków i prawników powinno być coraz mniej. Jednak w ostatnich latach mam wrażenie, że unijna biurokracja przestała konsultować z informatykami projekty nowych przepisów. Absurdy koncepcji relokacji migrantów są doskonałym przykładem obrazującym oderwanie twórczości unijnych biurokratów od rzeczywistości. Mam wrażenie, że unijni produkują coraz więcej przepisów niemożliwych do wprowadzenia w życie.

Czy w "Brukseli" jest coraz więcej szczerze wierzących w magię prawa? A może to tylko jeden z symptomów upadku UE?

doku
O mnie doku

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka