Zauważyłem, że wielu ludzi nadal nie rozumie, czym jest agroekologia (a czym jest rolnictwo), więc uznałem że trzeba temat uściślić i uprościć. Pokażę jak proste są idee agroekologii w czystym i prostym modelu.
Uprawy monokulturowe, w skrócie - monokultury - przeciwstawiamy uprawom polikulturowym, w skrócie - polikulturom. Monokultura to pole, na którym rośnie tylko jeden gatunek. Np. pole kukurydzy, na którym rośnie tylko kukurydza. Polikultura to pole, na którym rośnie kilka różnych gatunków roślin.
Klasycznym już przykładem polikultury jest pole kukurydzy, po której wspina się fasola, a pomiędzy rzędami kukurydzy rośnie dynia. Polikultura jest tańsza i wydajniejsza niż monokultura. Dynia nie pozwala plenić się chwastom (mniej pestycydów). Dzięki fasoli nie jest potrzebne nawożenie (symbioza z bakteriami przyswajającymi azot). Jeżeli na takim polu posadzimy kilka drzew owocowych, to mamy dodatkowo ptaki i owady, które tępią szkodniki i pozwalają jeszcze bardziej ograniczyć pestycydy.
Monokultury w tym modelu nazywamy "rolnictwem". Polikultury nazywamy agroekologią lub agroleśnictwem. Jak widać, terminologia w tym obszarze nie jest klarowna, ale jeśli ograniczyć nasz model do produkcji żywności, to mamy pełną jasność - mamy klarowne przeciwieństwo- wykluczające się metody: rolnictwo (monokulturę) i agroekologię (polikulturę).
Podstawową ideą agroekologii jest symbioza, czyli brak chwastów - czyli uprawianie antychwastów jadalnych, takich jak dynia. Nic się nie marnuje. Tak jak grzyby w lesie. Chwasty szkodzą jak szkodniki, agroekologia to symbioza - antychwasty nie szkodzą, ale pomagają. Rolnictwo to nieustająca wojna z chwastami. Agroekologia to pokojowa współpraca między roślinami jadalnymi.
Warto dodać, że dobrze skomponowana polikultura owocuje cały czas, od wiosny do jesieni. Dostarcza rocznie więcej jedzenia, niż monokultura z tego samego obszaru. Naukowcy, współpracujący z ogrodnikami agroekologicznymi, potwierdzili za pomocą obliczeń tę oczywistą intuicyjnie prawdę, że ogrodnictwo polikulturowe wytwarza więcej pożywnego jedzenia niż monokultury rolnicze. Upadł mit o wysokiej produktywności monokultur. Jedyną zaletą rolnictwa jest łatwość pracy i prostota mechanizacji, czyli niższe koszty robocizny przy siewie i zbieraniu.
Zalet agroekologia ma wiele: brak chwastów, niższe koszty nawożenia, niższe koszty pestycydów, niższe koszty rekultywacji, niższe koszty robocizny (nie trzeba orać ani bronować, ani zbierać i kompostować odpadów), lepsze i tańsze jedzenie, zdrowsza i ciekawsza praca (komponowanie polikultur jest ciekawsze niż monotonna mechaniczna praca rolnika w hałasie maszyn), zdrowe środowisko, lepsza współpraca sąsiedzka.
Wadą (wg niektórych) agroekologii jest konieczność współpracy z naukowcami, gdyż komponowanie polikultur jest trudne. Niektórzy jednak lubią ten aspekt agroekologii - ten awans z rolnika na naukowca... Agroekologia nie jest więc tak zupełnie prosta, jak ją prezentuję. Agroekologia musi dostosować się do wymagań glebowych i klimatycznych. Kombinowanie polikultur jest trudniejsze, niż się wydaje. W krajach o niskim poziomie rozwoju kultury ogrodniczej w ogóle nie ma tradycji upraw polikulturowych. Ludzie po prostu nie wiedzą, co, kiedy i obok czego sadzić. Naukowcy w tych krajach nie zajmują się takimi badaniami. Ciekawe czy SGGW eksperymentuje z uprawami o naturalnie zerowym zachwaszczeniu...
Na zakończenie warto dodać, że agroekologia ma też trudną ideę równowagi, która pozwala na łączenie ogrodnictwa z hodowlą zwierząt. Agroekolog nie musi być wegetarianinem. Jednak zrównoważona polikultura pozwala produkować proporcjonalnie mniej mięsa, jaj i mleka niż monokultury z hodowlą. Współczesne rolnictwo monokulturowe przeznacza 80% produkcji na paszę dla zwierząt. Odżywiamy się niezdrową, niezrównoważoną mieszanką roślin i zwierząt - jemy za dużo zwierząt i za mało roślin. Agroekologia pozwala na hodowlę zwierząt w naturalnej, właściwej proporcji. W agroekologii zwierzęta żerują na odpadkach i na tym, czym się z nimi podzielimy. Właściwa proporcja pokarmów z roślin i zwierząt pozwala ludziom zdrowo się odżywiać mniejszym kosztem.
Zastąpienie rolnictwa przez agroekologię pozwoli ponad dwukrotnie zmniejszyć powierzchnię upraw i prawie dwukrotnie zwiększyć powierzchnię lasów na Ziemi (oczywiście w polikulturowym modelu agroleśnictwa i ciągłej rębni przerębowej). Będziemy zdrowiej się odżywiać i będziemy mieli zdrowsze środowisko życia i głód przestanie być zagrożeniem.
Inne tematy w dziale Gospodarka