Burza wokół Stanowskiego. Zrugał urzędniczkę skarbową za kontrolę pizzy

Redakcja Redakcja Biznes Obserwuj temat Obserwuj notkę 99
Mandat za niewłaściwą stawkę VAT na pizzę z krewetkami wywołał ogólnopolską dyskusję o działaniach skarbówki. Po kontroli w jednej z gdańskich pizzerii głos zabrał m.in. Krzysztof Stanowski, który stwierdził, że urzędniczka za nałożenie kary na pizzerię powinna zawisnąć nago na słupie. Słowa te wywołały ogromne poruszenie. W obronie fiskusa stanęła szefowa związków zawodowych w KAS, która od tygodni ostrzega, że strategia rządu opiera się na ściganiu przedsiębiorców oraz zwiększeniu liczby kontroli, by łatać dziurę budżetową.

Kontrola w pizzerii zakończyła się wysokim mandatem

Dyskusja dotyczy lokalu gastronomicznego w gdańskiej Osowej, o którym zrobiło się głośno po reportażu stacji TVN. Z relacji przedsiębiorcy prowadzącego restauracje wynikało, że dwie kobiety zamówiły pizzę z krewetkami, a po zakończeniu posiłku poinformowały, że są urzędniczkami skarbowymi przeprowadzającymi tzw. nabycie sprawdzające.

Kontrola wykazała, że restauracja zastosowała 8-procentową stawkę VAT. Tymczasem pizza zawierająca owoce morza powinna zostać objęta stawką 23 proc. Na właściciela lokalu nałożono więc mandat w wysokości 2500 zł.

Informacja szybko rozeszła się po mediach społecznościowych i wywołała dyskusję o zasadności takich kontroli oraz sposobie działania administracji skarbowej wobec małych przedsiębiorców. 


Krzysztof Stanowski nie gryzł się w język: "głupia babo"

Do sprawy odniósł się założyciel Kanału Zero, Krzysztof Stanowski. Komentując sytuację na antenie programu prowadzonego wspólnie z Robertem Mazurkie, Stanowski ostro skrytykował urzędniczkę odpowiedzialną za kontrolę. Zarzucił jej, że zamiast zajmować się poważnymi nadużyciami podatkowymi, skoncentrowała się na wyszukaniu przypadku, który doprowadził do ukarania przedsiębiorcy mandatem.

Publicysta używał przy tym bardzo mocnych i obraźliwych określeń pod adresem urzędniczki. - Ty babo głupia, wredna. Babsko obrzydliwe. Czy Ty myślisz, że my Cię zatrudniliśmy w państwie, żebyś chodziła i kminiła, jaką pizzę porąbaną zamówić, żeby stawka VAT-u nie była oczywista, żebyś normalnemu przedsiębiorcy dała mandat 2,5 tys. złotych - irytował się Stanowski. 

Pizzeria odpowiedziała humorem

Właściciele lokalu postanowili wykorzystać medialny rozgłos w nietypowy sposób. Na profilu restauracji pojawił się wpis informujący o wprowadzeniu do menu "najdroższej pizzy w historii lokalu” w cenie 2500 zł. Było to nawiązanie do wysokości otrzymanego mandatu.

Restauracja żartobliwie tłumaczyła, że nie jest to efekt inflacji, lecz konsekwencja błędnego naliczenia podatku VAT od pizzy z krewetkami. Z oświadczenia sprzed kilku dni dowiadujemy się, że mandat został opłacony, a stawka podatku skorygowana.

Do sprawy odniósł się również były redaktor naczelny gazeta.pl, Rafał Madajczak. Na platformie X stwierdził, że gdyby podobne słowa padły z ust polityka związanego z Koalicją Obywatelską, Kanał Zero poświęciłby temu wiele materiałów dotyczących języka debaty publicznej i stosunku elit do zwykłych obywateli. Stanowski odpowiedział, że nie zmienia zdania i nadal uważa działania urzędniczki za szkodliwe dla przedsiębiorców.

Związkowcy z KAS alarmują o presji na nakładanie mandatów

Nowy wątek do dyskusji wprowadziła przewodnicząca związków zawodowych w Krajowej Administracji Skarbowej, Agata Jagodzińska. Według niej szeregowi pracownicy administracji skarbowej od pewnego czasu zwracają uwagę na zmianę zasad rozliczania tzw. nabyć sprawdzających.

Jak twierdzi Jagodzińska, jeszcze kilka lat temu liczyła się przede wszystkim liczba przeprowadzonych kontroli i działania prewencyjne. Obecnie do realizacji wskaźników mają być zaliczane wyłącznie kontrole zakończone mandatem lub odmową jego przyjęcia.

Zdaniem działaczki prowadzi to do sytuacji, w której urzędnicy są zachęcani do szukania uchybień skutkujących karami finansowymi. "O zmianie tzw. mierników dotyczących nabyć sprawdzających i o ogromnej presji na ich wykonanie. (...) Jeszcze 3 lata temu do wykonania tzw. miernika nabyć sprawdzających liczyła się tylko liczba wykonanych nabyć sprawdzających. Nieważne, czy ukarano mandatem. Chodziło o prewencję. Chodziło o to, żeby sprawdzać, pouczać i przypominać o obowiązkach. I to miało sens. Dzisiaj, po zmianie kierownictwa (rządu) do miernika liczą się TYLKO pozytywne nabycia sprawdzające, czyli takie zakończone mandatem albo odmową przyjęcia mandatu (sic!). Czyli ZAWSZE MUSI BYĆ MANDAT" - informowała w mediach społecznościowych. 

Jagodziński zaprotestowała po słowach Stanowskiego, uznając je za niedopuszczalne i krzywdzące dla kontrolerów skarbowych. Przy tym przypomniała, że od wielu dni apelowała o zmianę podejścia rządzących i reakcję ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Jej brak - jak napisała - będzie skutkować medialnym linczem i oskarżeniami pod adresem pracowników fiskusa. 

 


Fot. Krzysztof Stanowski, szef Kanału Zero/Youtube

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj99 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (99)

Inne tematy w dziale Gospodarka