Zauważyłem, że mimo lat debat, dyskusji, artykułów i notek wciąż nie są zrozumiałe fundamenty unijnej korupcji. Pisałem już o tym klarownie nie raz, ale takie rzeczy trzeba doskonalić, jak dowody matematyczne - matematycy wciąż wymyślają krótsze (łatwiejsze) dowody, aby więcej ludzi potrafiło je rozumieć i dzięki temu poznać prawdę.
Tym razem zacznę od prostego pytania: Co w dzisiejszych czasach ma wyższą jakość? Czy produkt wyprodukowany przez producenta finansowanego z pieniędzy polskiego inwestora, czy produkt wyprodukowany przez producenta finansowanego z pieniędzy unijnych? Dla ułatwienia posłużymy się przykładem, bo konkrety łatwiej zrozumieć niż abstrakcje. Zamiast abstrakcyjnego producenta abstrakcyjnych produktów wyobraźmy sobie konkretną firmę, produkującą konkretną rzecz.
Firma nazywa się "Poświst" i produkuje drony dla wojska.
Polska armia zamówiła od Poświstu milion dronów. I tak doszliśmy do pytania: Które drony będą lepsze? Czy drony kupione od Poświstu za pieniądze z funduszy unijnych, czy drony kupione od Poświstu za pieniądze z budżetu państwa?
Odpowiedź jest znana. Lepsze będą drony kupione za polskie pieniądze, niezależnie od tego, czy firma Poświst jest zagraniczna, polska czy państwowa. Teza ta wymaga dowodu, jak w matematyce.
Tak jak w matematyce mamy pewne realia, które w matematyce nazywają się "założenia". Mamy więc założenie. Kontrole jakości podczas odbierania przez wojsko dronów od Poświstu muszą być wykonane przez polskich inspektorów. Takie właśnie są unijne realia - unijna biurokracja nie może wysyłać swoich inspektorów, ponieważ nie może obrażać żadnego dumnego europejskiego narodu podejrzeniami o korupcję.
Teraz możemy porównywać dwie sytuacje.
1. Polscy inspektorzy kontrolują jakość dronów, w trosce o to, żeby polskie pieniądze nie zmarnowały się na zakup bubli.
2. Polscy inspektorzy troszczą się, aby unijne pieniądze się nie zmarnowały.
Które kontrole będą bardziej rzetelne? Które drony nie będą bublami? Oczywiście, te pierwsze.
A na koniec dodamy drugie założenie, czyli drugi ważny element unijnych realiów. Unijne dofinansowania mają charakter ciągły - kolejne partie pieniędzy idą jedna za drugą, jak kaczki gęsiego. Jeżeli gdzieś te pieniądze się zatrzymają, robi się zator i przestój. Jeżeli nie zapłacimy firmie Poświst za te milion dronów, to nie dostaniemy od UE pieniędzy na zakup miliona samonaprowadzających pocisków przeciwdronowych, które już zaczyna projektować firma Poświst i potrzebuje pilnie pieniędzy na inwestycje.
Które kontrole będą bardziej rzetelne? Kiedy inspektorzy chętnie wstrzymają zapłatę dla firmy Poświst za niesprawne drony?
1. Polscy inspektorzy kontrolują jakość dronów, w trosce o to, żeby zatrzymać finansowanie bubli za polskie pieniądze.
2. Polscy inspektorzy troszczą się, aby unijne pieniądze się nie marnowały na finansowanie bubli.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)