Monopol zanim powstała ustawa
25 stycznia 2024 roku firma Farm Innovations podpisała umowę z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Na jej mocy spółka stała się jedynym dostawcą podskórnie wszczepianych transponderów, czyli mikrochipów, dla zwierząt hodowlanych: bydła, owiec, kóz, jeleniowatych, koniowatych i wielbłądowatych. Pozostałe 16 podmiotów wpisanych wówczas na listę ARiMR było uprawnionych wyłącznie do dostaw kolczyków. Mikrochipy to wyłącznie Farm Innovations.
Data umowy nie jest przypadkowa. Została podpisana zaledwie dwa tygodnie po tym, jak 10 stycznia 2024 roku Donald Tusk powołał nowego prezesa ARiMR, Wojciecha Legawca. Zmiana władzy w agencji i pojawienie się nowego monopolisty dzieli dosłownie kilkanaście dni. Dokumenty nie pozwalają przesądzić, czy istnieje związek przyczynowy między tymi zdarzeniami. Faktem jest jednak ich sekwencja.
Sam prezes Farm Innovations, Sebastian Przeniosło, potwierdził w lutym 2026 roku w wywiadzie dla serwisu innpoland.pl (artykuł pt. "Afera schroniskowa nakręca ten rynek"), że firma nadal pozostaje jedynym podmiotem na rynku z umową ARiMR w zakresie dostarczania mikrochipów dla zwierząt hodowlanych. Zgodnie z obowiązującym prawem za zatwierdzone uznaje się tylko te środki identyfikacji, które są dostarczane bezpośrednio przez dostawcę wpisanego na listę agencji. Inne chipy są po prostu nielegalne.
Ustawa to "złoty interes"?
W Polsce żyje około 15 milionów psów i kotów. Projekt ustawy KROPiK, procedowany jako druk sejmowy nr 2293, wprowadza obowiązek czipowania i rejestracji wszystkich tych zwierząt w centralnym rejestrze prowadzonym przez ARiMR. Co roku przybywa ponad milion nowo narodzonych psów i kotów. To rynek wart setki milionów złotych.
Farm Innovations nie kryje, że widzi w tym szansę. W wywiadach udzielonych m.in. serwisowi innpoland.pl, dziennikowi Puls Biznesu oraz portalowi money.pl przedstawiciele spółki konsekwentnie podkreślają, że firma ma przewagę nad potencjalną konkurencją, bo już teraz współpracuje z ARiMR i ma technologię sprawdzoną na dziesiątkach tysięcy zwierząt. Jednocześnie w tych samych wypowiedziach lobbyści firmy nie informują dziennikarzy, że są stroną bezpośrednio zainteresowaną finansowo na przyjęciu ustawy.
Strona informacyjna, ale sprzedaje chipy
Farm Innovations prowadzi serwis internetowy kropik.pl. Na pierwszy rzut oka to strona informacyjna o projekcie ustawy, z wyjaśnieniami czym jest rejestr KROPiK, jakie są zalety czipowania i jak działa system. Na samym dole znajduje się jednak oferta zamówienia chipów firmy oraz jej logo.
Weryfikacja domeny w rejestrze WHOIS pod adresem dns.pl/whois wykazała, że domena kropik.pl została zarejestrowana 9 października 2025 roku na zlecenie prezesa i beneficjenta rzeczywistego Farm Innovations, Sebastiana Przeniosło. Projekt ustawy trafił do Rządowego Centrum Legislacji jeszcze przed tą datą. Innymi słowy, prezes firmy, która zarobi na ustawie, zarejestrował prywatnie domenę i prowadzi stronę promującą tę ustawę, opakowując ją jako neutralny serwis informacyjny.
Zbieżność nazwisk do wyjaśnienia
Dokumenty wskazują na możliwy, choć niepotwierdzony wątek personalny. Paweł Karpeta, członek zarządu i beneficjent rzeczywisty Farm Innovations od 2025 roku, może być spokrewniony z Robertem Karpetą, wieloletnim działaczem PSL i byłym pracownikiem ARiMR. Robert Karpeta od 2007 roku pełni funkcję zastępcy dyrektora Departamentu Terenów Wiejskich w śląskim Urzędzie Marszałkowskim. W 2025 roku Władysław Kosiniak-Kamysz uhonorował go Złotą Koniczyną za zasługi dla Ruchu Ludowego.
Warto odnotować, że Farm Innovations w 2021 roku znalazło się na liście firm, którym śląski Urząd Marszałkowski udzielił pomocy publicznej w wysokości ponad 2,1 miliona złotych. Sam Paweł Karpeta w 2013 roku, mając 23 lata, został zatrudniony w KGHM za czasów rządów koalicji KO i PSL.
Ustawa na papierze
Niezależnie od wątku własnościowego, projekt ustawy KROPiK budzi poważne zastrzeżenia merytoryczne. Związek Gmin Wiejskich RP oraz inne organizacje samorządowe zgłosiły szereg uwag do Oceny Skutków Regulacji (OSR), które dokumentują rażące niespójności między założeniami projektu a rzeczywistością administracyjną.
Autorzy projektu szacują, że gminy mogłyby pobierać z opłaty od posiadania psa blisko 931 milionów złotych rocznie. Wyliczenie zakłada, że wszystkie gminy wprowadzą maksymalną stawkę 186,29 zł i ściągną ją od wszystkich 5 milionów właścicieli. Samorządy ripostują: obecnie łączne wpływy z tej opłaty w całym kraju to około 30 milionów złotych. Większość gmin, w tym Warszawa i Poznań, z pobierania opłaty zrezygnowała, bo jej egzekwowanie kosztuje więcej niż wpływy.
Projekt zakłada jednocześnie, że nie nałoży na gminy nowych zadań ani kosztów, wpisując w tabelach wydatków dla samorządów kwotę zero złotych. Tymczasem artykuł 16. projektu ustawy daje wójtom prawo wzywania mieszkańców do składania deklaracji o liczbie zwierząt oraz nakazuje weryfikację tych danych z bazą KROPiK. Samorządy oceniają, że to setki tysięcy nowych czynności administracyjnych, wymagających etatów i budżetu na korespondencję.
Projekt ignoruje też istniejącą infrastrukturę. Autorzy nie przewidują migracji danych z prywatnych baz, gdzie zarejestrowany jest już około milion psów. Właściciel, który już zapłacił za czipowanie i rejestrację, będzie musiał zrobić to ponownie.
Budżet na budowę systemu informatycznego ARiMR obsługującego potencjalnie 10 milionów rekordów, zintegrowanego z mObywatelem i profilem zaufanym, wynosi zgodnie z projektem niespełna 16 milionów złotych na 2026 rok. Przy standardowych kosztach zamówień publicznych IT eksperci oceniają to założenie jako nierealne.
red.
Fot: Chipowanie psa w gabinecie weterenaryjnym / PAP




Komentarze
Pokaż komentarze (2)