<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/JCDzkFIw71E?si=f2gxGniS0aT7JzNr" title="YouTube video player" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe>
Powtarza się, że Piłsudski i Dmowski nienawidzili się od pierwszego spotkania. W pierwszej części filmu „Dwie trumny” sprawdzam, ile w tym faktów, a ile legendy. Wnioski są mniej efektowne niż mit, za to bliższe źródłom.
Tokio, lipiec 1904. Obaj przyjeżdżają do Japonii osobno. Piłsudski w imieniu PPS zabiega o wsparcie dla polskiego legionu przeciwko Rosji, Dmowski — żeby te plany utrudnić. Spotykają się w hotelu i, według dziennika Tytusa Filipowicza, rozmawiają prawie dziewięć godzin. Nie zachowała się żadna relacja z treści tej rozmowy. Japończycy legionu nie zaakceptowali; część historyków uważa, że wyprawa Dmowskiego znacząco się do tego przyczyniła, inni — że jej znaczenie przeceniono.
Legenda „wiecznej nienawiści” słabo broni się przed biografią Dmowskiego. Prof. Krzysztof Kawalec z Uniwersytetu Wrocławskiego pokazuje, że przez większość znajomości ich relacja była bliższa chłodnemu szacunkowi. Prawdziwa wrogość zaczyna się w 1920 r., gdy Dmowski traci zaufanie do wyprawy kijowskiej, a zapiekła staje się dopiero po przewrocie majowym 1926 r.
Popularna opowieść o Marii z Koplewskich, „Pięknej Pani”, w której podkochiwał się Dmowski, a którą poślubił Piłsudski (1899), to barwna anegdota, nie przyczyna sporu politycznego. Pewne jest tylko to, że Dmowski nigdy się nie ożenił.
Spór miał treść, nie tylko temperament. Piłsudski myślał o federacji z Litwą, Białorusią i Ukrainą — „Międzymorzu” jako tarczy przeciw Rosji. Dmowski o państwie zwartym, jednolitym narodowo i opartym na Zachodzie; już w 1908 r. uznawał Niemcy za największe zagrożenie.
W liście do Stanisława Grabskiego z 14 marca 1919 r. Dmowski pisał, że Piłsudski „śni o dyktaturze wojskowej” i łatwo gotów jest pokusić się o zamach na sejm. Siedem lat później doszło do zamachu majowego. Według opisów tego samego listu Dmowski oceniał jednak, że taka próba nie mogłaby się udać bez poparcia narodu — diagnoza skłonności okazała się więc trafniejsza niż prognoza skutków.
W 1919 r. Dmowski jest w Paryżu, na czele Komitetu Narodowego Polskiego; 28 czerwca podpisuje — razem z Paderewskim — traktat wersalski. Rok później Piłsudski kieruje wojną z bolszewikami; w Bitwie Warszawskiej ważną rolę odegrali gen. Tadeusz Rozwadowski i Biuro Szyfrów Jana Kowalewskiego, które złamało klucze szyfrowe Armii Czerwonej. Jeden z historyków określił to jako grę „na dwóch fortepianach”.
W latach 1920–1926 obaj są w dużej mierze poza polityką: Dmowski gospodaruje pod Poznaniem (jesienią 1923 r. przez niecałe dwa miesiące jest ministrem spraw zagranicznych), Piłsudski po zabójstwie Narutowicza i przemówieniu w hotelu Bristol wycofuje się do Sulejówka. Wracają w tym samym kryzysie władzy parlamentarnej, tylko w różny sposób: Dmowski legalnie, zakładając w grudniu 1926 r. Obóz Wielkiej Polski, Piłsudski siłą, w maju 1926 r.
Moim zdaniem legenda o wiecznej nienawiści jest wygodna, bo pozwala kibicować: jednemu jako świętemu, drugiemu jako demonowi. Tymczasem oś sporu była geopolityczna i wciąż jest niewygodna: który z dwóch sąsiadów jest groźniejszy dla Polski? Obaj mieli rację, że leżymy między mocarstwami, które przez wieki nie akceptowały niepodległej Polski; różnili się tym, które z nich uznają za gorsze. To pytanie nie zniknęło razem z nimi.
Jeśli spór o Piłsudskiego i Dmowskiego dalej będzie prowadzony jako plebiscyt „święty czy zbrodniarz”, posłuży bieżącej polityce, a nie zrozumieniu historii. Historia zna ten schemat: legendy budowane przez obozy za życia bohaterów żyją dłużej niż fakty. Pytanie nie brzmi, czy kolejne pokolenie wybierze którąś z nich, tylko czy będzie miało w ręku źródła, by ocenić obie.
Czy nie przypomina to dzisiejszego sporu, w którym najbardziej zacietrzewieni zwolennicy dwóch największych obozów politycznych przypisują sobie nawzajem najgorsze intencje, a fakty przegrywają z licytacją na oskarżenia?
Część 1 - https://youtu.be/JCDzkFIw71E
Część 2 — już niedługo





Komentarze
Pokaż komentarze (6)