dzierzba. małą literą
dzierzba ma zwyczaj nadziewania swych ofiar na kolce
61 obserwujących
810 notek
657k odsłon
4904 odsłony

Gest Kozakie... To jest Michalkiewicza

Wykop Skomentuj377

Dawno nie czytałem nic autorstwa Stanisława Michalkiewicza. Przejadł mi się już jakiś czas temu dość mocno i stwierdziłem, że muszę dać sobie spokój. Wczoraj jednak podesłano mi jego najnowszy tekst pod tytułem "W oczekiwaniu na gest". Nie byłoby prawdą, gdybym stwierdził, że była to lektura świeżą i ożywcza, bo nadal mnie mdli od powtórek o "starych kiejkutach", "stronnictwach pruskich" i "naszych sukinsynach" ale jednak dobrnąłem do końca. Wariacje na ten temat stanowiły dobre siedemdziesiąt procent wzmiankowanego felietonu, zanim więc zacząłem docierać do jego końca, uczucie déjà lu - co jakby napisał szanowny Pan Stanisław - wykłada się z francuskiego jako już przeczytane, było tak silne, że zaczęło mnie skręcać. Każdy, kto zjadł naprawdę za dużo czegoś i choćby tylko poczuł znów znajomy, obrzydły zapach wie, co mam na myśli. Pomimo tego dałem radę licząc, że przynajmniej wniosek końcowy będzie niebanalny i nieoczywisty. Nie myliłem się. W puencie szanowny autor wyraził coś, co próbuję teraz nazwać adekwatnym epitetem, ale niestety każdy, który przychodzi mi do głowy jest albo niewystarczająco dosadny albo zbyt wulgarny, by upubliczniać go w taki miejscu. 

Zacznę więc od krótkiego streszczenia i może w między czasie coś wymyślę.

Stanisław Michalkiewicz zapytuje na koniec otóż o to, czy prezydent Andrzej Duda naprawdę chce wygrać te wybory, czy też tak tylko udaje dla alibi, bo tak naprawdę wolałby przerzucić na Rafała Trzaskowskiego obowiązek zmagania się z - zapewne nieuchronnym - kryzysem. Kryzys ten miałby - jakżeby inaczej - wynikać z ogromu kosztów, jakie wynikają z zacieśnienia współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i oczywiście - jakżeby inaczej do kwadratu - z roszczeń amerykańskich Żydów, czyli słynnej ustawy 447 JUST.
Pan Michalkiewicz uważa więc za stosowne zadać to zaskakujące dość pytanie, ponieważ jego zdaniem, gdyby Andrzejowi Dudzie faktycznie zależało na reelekcji, wykonałby wobec zagrożonego przez 447 JUST narodu (z którego wyłącza - kimkolwiek są - "oczekujących na darmochę") gest polegający "na przeforsowaniu w Sejmie w tempie stachanowskim leżącej w tamtejszej zamrażarce ustawy antyroszczeniowej." Wtedy to zniknąć miałaby konieczność stosowania "szantażu moralnego wobec wyborców", czyli (jak się domyślam) wskazywania, że wobec alternatywy Duda - Trzaskowski, ludzie mieniący prawicą powinni w niedzielę wybrać tego pierwszego. Nawet jeżeli jest dla nich tylko tak zwanym mniejszym złem.

Cóż zatem zrobił wielce szanowny Stanisław Michalkiewicz w swoim opublikowanym 07 lipca, czyli na pięć dni przed wyborami felietonie? Ni mniej ni więcej, jak tylko wysunął żądanie nie do spełnienia, od spełnienia którego jednak uzależnił poparcie dla Andrzeja Dudy. Innymi słowy stwierdził, że wprawdzie faktycznie wybór sprowadza się już tylko do dwóch kandydatów, tym niemniej ten jeden, który ludziom o zbliżonych do niego poglądach może wydawać się lepszym powinien się jednak bardziej uwiarygodnić doprowadzając do zwołania dziś, w czwartek, piątek lub sobotę nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu na którym przegłosowano by tzw. ustawę roszczeniową. W przeciwnym bowiem razie powody, by poprzeć Dudę będą mizerne, a wręcz niewystarczające.

Co tam, że za Trzaskowskim stoją środowiska jawnie wrogie Kościołowi, domagające się liberalizacji aborcji, małżeństw homoseksualnych, propagandy LGBT w szkołach itd. itp. Trudno. Jeżeli Duda nie przeforsuje w tempie stachanowskim ustawy antyroszczeniowej, to nie jest godzien naszego poparcia. A to, że jest to z czysto praktycznych, kalendarzowych względów niemożliwe oraz w sposób oczywisty na rękę Trzaskowskiemu realnie zwiększając jego szanse na zostanie Prezydentem i to takim, który na ustawę antyroszczeniową ma wy..bane tak, że szkoda gadać? Trudno po dwakroć.

Wobec powyższego nie można nie zapytać, czy Stanisław Michalkiewicz jest niewystarczająco lotny umysłowo, by zrozumieć niemożliwość spełnienia tego żądania oraz to, że zapewne wielu jego wyznawców nie poprze z powodu jego niespełnienia Andrzeja Dudy zwiększając przez to całkiem realnie szansę Trzaskowskiego na prezydenturę?
Nie, oczywiście, że nie. To bardzo inteligentny facet. Jaki zatem stąd wniosek? Prosty i logiczny. Niech każdy sam go sobie teraz wyciągnie. Na trzeźwo, bo biez wodki dieła nie razbieriosz mawiają wprawdzie zawsze Rosjanie ze świata Michalkiewicza, ale Polacy bez tego ogłupiacza dadzą radę się domyślić.

Wykop Skomentuj377
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura