Na blogu Stanisława Michalkiewicza przeczytałem, że redakcja Arcanów zwróciła się między innymi do niego o odpowiedź na trzy pytania dotyczące mediów. I chociaż akurat mnie o to nikt nie prosił, to jednak mając dzisiaj trochę wolnego czasu postanowiłem skorzystać z okazji i podzielić się swoimi przemyśleniami na ten temat. Przy okazji zachęcam do tego także innych autorów blogów.
Przechodząc teraz do sedna pytania: Tak – wielkie media pożarły politykę dawno temu i Polska nie jest pod tym względem żadnym ewenementem. Albo raczej nie byłaby, gdyby nie to, że to „nasze” zawłaszczenie jest tak bardzo jednostronne i koniunkturalne.
Poza tym, działające w naszym kraju media, nie są żadną „czwartą władzą”. Z racji ważności powinno się nadać im raczej numery podpunktów do formalnego trójpodziału. W końcu mają nieomal wyłączność na okołopolityczną debatę i olbrzmi wpływ na to, o czym w sych domach ludzie będą rozmawiać.
Media tworzą rzeczywistość udając tylko, że ją opisują. Wyśmiewany „fakt medialny” jest faktem, ponieważ stanowi fundament przekazywanej wiadomości, a ta nadaje ton debacie kształtując opinię obywateli. To, czy u podstaw przekazu znajdowała się prawda jest dla działania samego mechanizmu wtórne – media żywią się czymkolwiek i w najgorszym przypadku, gdy promowany jest jakiś oczywisty nonsens czy kłamstwo, potrzebne jest tylko więcej czasu antenowego i większe nakłady finansowe. Podobnie w drugą stronę – zamilczanie tematów niewygodnych wymaga tylko tych dwóch składników.
Podsumowując i przechodząc do ostatnich części pytania – Nie wiem, kto rządzi mediami. Jednak, i przede wszystkim, moim zdaniem nie są to politycy z pierwszych stron gazet. Owszem, oni chcą mediami rządzić w tym sensie, że zrobią wszystko, by te utrzymywały ich przy władzy, ale muszą przy tym wiedzieć, że niezbędna do tego przychylność zależna jest od zgodności ich działań z interesami mediów. W ten sposób media są niejako ponad formalną władzą, choć teoretycznie znajdują się gdzieś z boku pełniąc niby tylko rolę chóru komentującego jej poczynania. Czy stoi za tym materialny interes? Na pewno tak, choć celem samym w sobie raczej nie jest. Sądzę, że jednak ważniejszy jest ideologiczny prąd, który umownie i w uproszczeniu nazwałbym „Władza”. I znów nie wiem, gdzie biją jej źródła. Obawiam się jednak, że nie przyświeca jej chęć dążenia do prawdy. Tym samym w krótszej i dłuższej perspektywie z tego ideologicznego prądu nie może powstać nic dobrego.
Podsumowując – Przestrzeń publiczna poza mediami istnieje, można i warto ją budować, ale chcąc cokolwiek osiągnąć zacząć trzeba od podstaw – od oddolnych inicjatyw wolnych obywateli, którzy łącząc się w imię wspólnych celów i idei stworzą solidny fundament. Dopiero on pozwoli nie tyle dać odpór istniejącym mediom mainstreamowym, co stworzyć coś poza nimi, a w razie potrzeby wbrew nim. W każdym razie tylko tak, oddolnie, można zrealizować coś silnego, zdrowego i nowego.
3. Czy w świecie zdominowanym przez media (ulotna rozrywka/manipulacja/infotainment) możliwe jest przywrócenie wychowawczej funkcji kultury (uprawianie, pielęgnowanie i rozwijanie tego, co najbardziej wartościowe w dorobku poprzednich pokoleń)?


Komentarze
Pokaż komentarze (12)