W swoim najnowszym wpisie Jan Filip Libicki dywaguje, czy Poznaniacy pozwą Kaczyńskiego. Sprowokować do tego mieszkańców stolicy Wielkopolski miałby prezes PiS stwierdzeniem, że „mechanizm gigantycznej korupcji zniszczył to miasto.”
Zdaniem autora, „jeśli bowiem owa rzekoma poznańska korupcja ma charakter gigantyczny, oznacza to tyle, że w ów proceder jest zaangażowana większość Poznaniaków.” Tak zinterpretować te słowa miało wielu mieszkańców Poznania oraz poseł Jacek Tomczak. Również były PJoNek, gdyby ktoś nie wiedział.
Ja oczywiście piszę o tym teraz nie dlatego, że mam jakieś wyobrażenie o korupcji w tym pięknym mieście lub też wiedzę o stosunku jego mieszkańców do tego zagadnienia. Zabieram głos tylko po to by mimo wszystko podkreślić coś, co powinno rzucić się w oczy chyba każdemu: twierdzenie, że mówienie o gigantycznej korupcji w jakimś mieście jest równoznaczne z oskarżeniem o zaangażowanie w nią większość mieszkańców, świadczyć musi o niespotykanych wprost zasobach złej woli lub tupetu.
Jeżeli więc tak ewidentnie naciąganą akcję chciało się posłowi Libickiemu własnym nazwiskiem sygnować, oznaczać to może, że w ów tok myślenia zaangażowana jest jakaś większa siła. W domyśle wizja, że należy się za to jakaś konkretna nagroda.



Komentarze
Pokaż komentarze (42)