Posługują się nim ludzie młodzi,wykształceni, dobrze zarabiający, inteligentni, głosujący na PO lub SLD - jednym słowem czytelnicy GW. Używają go, by opisać jakieś natarczywe skojarzenie z przeszłości. Nie chce tutaj wdawać się w szczegóły, definicje każdy może sobie (uwaga! modne słówko!) wygóglać lub wręcz (gdyby to ostatnie nie brzmiało tak jakoś seksualnie mniejszościowo) wywikipedzieć.
W każdym razie mem zaatakował mnie podczas lektury felietonu Ernesta Skalskiego piszącego o konieczności sojuszu PO z SLD. Konieczności dziejowej i dla dobra Polski rzecz jasna, eufemizm, eufemizm, tralala. No więc nie wiem skąd mi się to wzięło, ale nazwisko Skalski kojarzy mi się z jakimś programem rolniczym emitowanym w TV za komuny. Jest to skojarzenie tak silne, że dość długo w ogóle tego pana nie potrafiłem łączyć z GW; ciągle widziałem go opowiadającego o plonach, drobiu, warchlakach i suszy. Nie chce mi się grzebać w Internecie i przyjmuję ten mem z całym dobrodziejstwem (nomen omen) inwentarza. Bo czy tak naprawdę ważne jest, czym Skalski dawniej się zajmował? Ważne, że dostrzega to, co ludzie mniej lotni mojego pokroju zauważyli już dawno: PO to taka fajna prawica uniwersalna, że z łatwością z lewicą rządzić podoła. Przy poklasku wysyłającej do szkła kontaktowego esemesy inteligenckiej gawiedzi i ku chwale Ojczyzny rzecz jasna. Amen.


Komentarze
Pokaż komentarze