Książki Jana Tomasza Grossa „Strach” jeszcze nie czytałem. Nie znam też innych jego monografii, co oczywiście nie jest żadnym powodem do dumy, ale jakoś nie spędza mi to specjalnie snu z powiek.
Ponieważ jednak chciałbym niedopatrzenie owo nadrobić i do grona inteligencji przynajmniej się zbliżyć, zdecydowałem najnowsze dzieło Grossa od kolegi pożyczyć.
W tym celu zadzwoniłem do niego by przekonać się, że miałem rację podejrzewając, że książkę tę wiekopomną już posiada.
To zrozumiałe, bo gdy odwiedzałem go ostatnio około dwóch miesięcy temu książka „Władysław Bartoszewski. Wywiad rzeka” zajmowała centralne miejsce pokoju i leżąc grzbietem do góry zgięta mniej więcej w połowie, jasno podkreślała brak sympatii do rządów Kaczyńskich u kolegi.
Trzeba żyć jednak iść z czasem, postępem, osiągnięciami i ekspozycję uaktualnić.Teraz miejsce to zaszczytne zajmie zakupiony niedawno „Strach”, co dla odmiany pozwoli licznie odwiedzającym kolegę znajomym zrozumieć, że właścicielowi mieszkania nie jest też straszna prawda o Polsce. Nawet ta bolesna. Tak czy siak, książka swoje musi odleżeć.
Mnie to niespecjalnie rzecz jasna przeszkadza, pośpiechu nie ma.
Jeszcze nie skończyłem lektury drugiego tomu „Nowych Przygód Mikołajka” i czytelnicy tego bloga nerwowo przebierający nogami w oczekiwaniu, co Dzierzba o „Strachu” napisze, muszą jeszcze uzbroić się w cierpliwość.Na razie wiem tylko tyle, co dzięki uprzejmości mediów dotrze do mych uszu.A za ich właśnie pośrednictwem dowiedziałem się wczoraj wieczorem czegoś bardzo ciekawego.Stało się to przed dwudziestą drugą, gdy kładąc się spać włączyłem TVN24 i trafiłem na koniec dyskusji o książce Grossa właśnie. I bynajmniej nie twierdzenie red. Szostkiewicza, że autor Strachu jest polskim patriotą miłującym prawdę tak mnie zaintrygowało.Ciekawszy był wyświetlany na dole ekranu pasek z którego mogłem się dowiedzieć, że (cytuję): „Większość Polaków nie pomagała Żydom w przeżyciu – twierdzi autor Strachu.”
Niesamowite, nieprawdaż? Jeżeli bowiem słowa te można uznać za pointę grossowych mądrości, to jako naród faktycznie mamy przechlapane. Na nic zdadzą się jakieś mętne tłumaczenia.
Nawet najzagorzalsi polonofile powołujący się na z narażeniem życia ratujące Żydów jednostki, nie będą mogli przecież zaprzeczyć, że większość Polaków Żydom w przeżyciu nie pomagała!
Matematyka jest nieubłagana i sam tego odkrycia na pewno nie dokonałbym.
Tak więc dobrze, że dzięki tefałenowi wreszcie ogrom polskiego antysemityzmu we właściwym świetle ujrzałem.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)