Jeżeli ktoś nadal ma wątpliwości, czy aby na pewno niedawna wizyta premiera Donalda Tuska w Rosji była sukcesem, powinien dobrze się zastanowić.
Według opublikowanego dzisiaj przez ‘Dziennik' sondażu TNS OBOP, aż 81% ankietowanych Polaków jest przekonanych, że premier dobrze zrobił jadąc do Moskwy, a tylko 11% jest przeciwnego zdania.
Ponieważ trudno uwierzyć, by plotka o ponoć załatwionej tam reaktywacji Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze mogła aż tak rozochocić rodaków, prawdopodobnie muszą być też inne tego przekonania powody.
Niewątpliwie nie bez znaczenia jest tutaj urok osobisty premiera, który w połączeniu z ciepłym uśmiechem i nienaburmuszonym sposobem bycia, skutecznie koi serca nadwiślańskich romantyków. Że przy okazji wyłącza im się rozum jest naturalnym efektem ubocznym i spierać się można, czy niepożądanym.
Jeżeli bowiem dodamy do tego wiarę nie tylko w cuda, ale też w samego właściciela prasłowiańskiego imienia Donald - dobrotliwie nam panującego premiera - wszystko staje się jasne.
Albowiem wiara, podobnie jak miłość, nigdy nie opiera się na rozumie** i wcale nie jest tak, że gdy ten śpi, budzą się demony.
Można więc spokojnie założyć, że przyczyna tak optymistycznej oceny wyjazdu premiera do Rosji w znacznym stopniu wynika z uczucia.
Gdy przypomnimy sobie, że nad Wisłą mieszka kilkadziesiąt tysięcy analfabetów, a prawie połowa Polaków nie rozumie tego, co czyta - wszystko staje się jasne.
Powtarzajmy więc zgodnie - Spotkanie Tuska z Putinem to wielki sukces, bo najważniejszy jest dialog.
I co mniej istotne, ale warte odnotowania - wcale nie trzeba umieć czytać żeby sobie pogadać.
*Denis Diderot
**Hermann Hesse



Komentarze
Pokaż komentarze (2)