- Źle się dzieje w państwie Irlandzkim Endrju.
- O czym ty do mnie rozmawiasz, hę?
- Takie nawiązanie do klasyki, rolniku ty mój siłą od pługa oderwany. Myślałem, że jak już wlazłeś na salony, to coś tam wiedzy liznąłeś.
- Ty mi tu głowy nie zawracaj, tylko nawijaj o co ci chodzi. Wmieszaliście mnie w seks afery, z sejmu wytryniliście, same kłopoty. Myślisz że brylantynę tylko mam na głowie?
- Ja właśnie o tym Endrju drogi. Wiesz, że ja elektorat mam inteligencki, może niekoniecznie oczytany, ale w większości piśmienny. I ty dla niego złem jesteś wszelakim - prymitywnym i ucieleśnionym.
- Ja? To Kaczor już nie wystarcza? Mało to my mu koło pióra narobili? Mnie zaś w to chcesz mieszać? Ani mi się śni.
- Właśnie w tym problem, że z Kaczorem nie do końca wypaliło. Parę wpadek mieliśmy. Julka się spaliła z raportem nie gorzej niż jej wozik, a w laptopy rozwalane młotkiem to już nawet najgłupsi z inteligencji naszej dzielnej wierzyć nie chcą. Jednym słowem wroga nam trzeba nowego, ale starego - sprawdzonego i zaufanego.
- I to niby ja mam być?
- No, swój człowiek jesteś. Nie wierz w to co mówią, że wy trzeci sort towarzyszy byliście. Rolę swoją dobrze wypełniałeś, a z taką gębą to i tak nigdy inteligenta Helsińskiej Fundacji byś nie zagrał. He, He.
- Nie pozwalasz se aby za wiele, co?
- Ciesz się, że miło się skończyło, bo plany były, żeby spektakularnie cię spuścić w niebyt. Mojej przenikliwości zawdzięczasz tylko, że bez więzienia się obyło.
- Ty mi tu bzdur nie opowiadaj, bo dobrze wiesz, że niejedno mogłem opowiedzieć. Takie taśmy prawdy bym wam zrobił, żeby się wam inteligenciki geszeftów na długo odechciało.
- Nie kłóćmy się o detale. Ważne, że zobowiązania masz i o nich pamiętaj. Ja tu jeszcze trochę rządze, więc nie strasz, bo jak się uprę, to cie nawet telewizja Trwam nie przygarnie i w kiciu na ścianie miedzianą łyżeczką będziesz wyskrobywał swoje żale. Wole jednak po dobroci, z interesem w końcu przychodzę.
- Czyli co? Wracam do zabawy? Chłopów skrzyknąć? Poblokować drogi?
- No widzisz, bystry jesteś. Ja spokoju trochę potrzebuje, protestów kontrolowanych. Nie jakichś spontanicznych nawalanek, co ich się nie da już przemilczeć. Więcej w zaprzyjaźnionych stacjach czasu antenowego niż Owsiak ze swoją orkiestrą całą dostaniesz.
- Więc znowu mam być ten zły, co się go człowiek wykształcony brzydzi, reformy blokujący warchoł, przeszkoda na drodze do cudu i Irlandii nad Wisłą?
- Coś w tym stylu. Sam sobie możesz wybierać do woli. Świńskie górki, kurze dołki, mnie to rybka. Ma być hucznie i prymitywnie, żeby na jakiś czas mi spokój z cudami dali. Dużo o krwiopijcach liberałach co już rządzili se pogadasz. Z Waldim rozmawiałem, możesz sobie też po nim pojechać, że zdradził polskiego rolnika, że panisko wielkie się zrobił. Używaj sobie do woli. Skończysz, jak ci powiem. Coś dostaniesz, a my sukces odtrąbimy.
- No dobra, a co niby konkretnie za to dostanę?
- No, do polityki wielkiej wrócisz jak nowonarodzony. Długi pospłacasz. Zobaczysz, będziesz zadowolony.
- Nie będzie targania po sądach?
- Tylko straszenie. Nic więcej. Trochę podymisz w prajm tajmie, a jak się temat znudzi, to może czas na konserwatywne odrodzenie nastąpi i Jasio Marysia do łask będzie przywrócony? No wiesz, wypaczenia, popełniliśmy trochę błędów, tralalala.
- Jak to? On?
- No, na twoim tle intelektualny aspekt jego powrotu będzie jeszcze bardziej podkreślony. W końcu za to nas kochają.
- A nie mógłbym tak chociaż trochę w lepszym świetle być przedstawiony?
- Wybij sobie to z głowy. Taki jesteś idealny, antyinteligencie ty mój buraczany. No już, zbieraj się na solarium, zboże do rozsypywania szykuj. Śpiesz się, masz tylko parę dni, bo my na tych ocenach z religii na świadectwach maturalnych już ledwo-ledwo uwagę elit naszych skupiamy.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)