Według opublikowanego przez dzisiejszą „Rzeczpospolitą" sondażu, najbardziej wpływowymi osobami w Polsce są kolejno: premier Donald Tusk, prezydent Lech Kaczyński oraz były prezydent Lech Wałęsa. Na czwartym miejscu uplasował się znany ze swej niezależności i obiektywizmu Tomasz Lis.
Tak w każdym razie uważają ankietowani przez GfK Polonia obywatele stanowiący reprezentatywną próbkę społeczeństwa nieczwartej RP. Można więc chyba swobodnie przyjąć, że tak sądzi tak zwany ogół.
Politolog Kazimierz Kik komentując te wyniki stwierdza, że ludzie wykazali się sporym realizmem, uznając za osoby o największych wpływach polityków obecnie sprawujących władzę: premiera i prezydenta.
Jeżeli ma on rację, to konstatacja ta jest dość niewesoła dla miłościwie nam panujących. Świadczy bowiem o tym, że obywatele nie widzą realnych zagrożeń, które czyhają na naszą młodą demokrację.
Już sam fakt, że Lech Kaczyński, człowiek rzucający bez przerwy kłody pod nogi reformatorskiej ekipie PO-PSL, znalazł się za Donaldem Tuskiem daje sporo do myślenia. Ale to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Jak to bowiem możliwe, że antysemita i deprawator emerytek Rydzyk jest dopiero 10., niszczyciel laptopów Ziobro 14., szkolący agentów na lowelasów Kamiński 44., a złowrogiego i mściwego spiskowca Macierewicz nie ma nawet w pierwszej setce?
Przecież to ewidentny dowód na to, że mieszkańcy Polski żyją w jakiejś alternatywnej rzeczywistości nie dostrzegając sedna problemu, którym są przede wszystkim ci właśnie ludzie. Bez cienia wątpliwości można stwierdzić, że społeczeństwo nie rozumie, jak wielkie wpływy mają nadal Kaczyści beztrosko zakładając sobie, że Ekipa Miłości Tuska ot tak sobie zwyczajnie i spokojnie jak gdyby nigdy nic rządzi . Przerażająca naiwność, naprawdę.
Bardzo dobrze więc się stało, że Rzeczpospolita opublikowała ten sondaż. Powinien dać on do myślenia koalicjantom PO-PSL i uświadomić, że trochę jednak przesadzili z tą propagandą sukcesu. Albowiem miłość miłością, lecz najważniejsze jest, by elektorat zawsze pamiętał, jak silne i wpływowe są pewno z gruntu złe osoby. Czas więc ściągnąć z oczu różowe okulary i zobaczyć świat takim, jakim właśnie jest.
Biorąc to wszystko pod uwagę można się cieszyć, że LiD poprze pewoską poprawkę do ustawy medialnej i opanowana przez kaczystów, nieobiektywna TVP odejdzie w niebyt i przestanie wreszcie mącić ludziom w głowach.
Czym bowiem, jeżeli nie jej złowrogim wpływem można wytłumaczyć takie, a nie
inne wyniki tego badania opinii publicznej?
Niech więc reforma dzieje się. Jest nadzieja, że wtedy będzie nareszcie cudownie, bo wtedy bez przeszkód i ze wszystkich kanałów dowiemy się dlaczego i przez kogo jest wprawdzie miłościwie, ale jednak źle.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)