- Halo, halo! Słyszysz mnie Grzesiu?
- Halo, halo. Witam. Co to za szum?
- A wiesz, lece sobie samolotem. Do USA.
- A to ciamkanie i siorbanie w tle?
- To elektorat. Właśnie podali posiłki.
- Nie możesz im powiedzieć, żeby zachowywali się kulturalniej?
- Daj spokój. Posyłam im płomienne uśmiechy. Sądzę, że moja obecność
tutaj dodaje im otuchy.
- Niewątpliwie... I będziesz tak już zawsze latał?
- Ja właśnie w tej sprawie...
- To znaczy?
- Potrafisz nasladować głos kaczora?
- W sensie kwa-kwa?
- Nie, czy potrafisz gadać jak kaczor?
- W sumie chyba dałbym radę.
- No to zbieraj się, skocz do budki telefonicznej i dzwoń do antyterorystów,
że na pokładzie jest bomba.
- Co?
- No rób jak ci mówię. Będzie zamieszanie i zatroskani o moje bezpieczeństwo
młodzi intelektualiści zrozumieją, że nie mogę więcej tak ryzykować w rejsowych
samolotach życia.
- Ale...
nie pal w budce, nie urywaj słuchawki i przede wszystkim staraj się brzmieć jak kaczor.



Komentarze
Pokaż komentarze