W publikowanych tutaj od kilku miesięcy z większą lub mniejszą regularnością notatkach, poświęciłem ostatnio stosunkowo dużo miejsca sprawie Tybetu. Gdybym miał teraz krótko podsumować moje obserwacje związane z protestami wywołanymi torturowaniem i mordowaniem mieszkańców tego autonomicznego regionu przez Chińczyków, musiałbym stwierdzić, że zaprezentowany przeze mnie punkt widzenia był wprawdzie do jakiegoś stopnia prawdziwy, jednak przede wszystkim niesprawiedliwy.
Wyszedłem bowiem z założenia, że jeżeli wszelkiego rodzaju marsze, listy protestacyjne czy przyczepiane do ubrań wstążeczki niewiele mogą zmienić, to tym samym udział w takich przedsięwzięciach pozbawiony jest jakiegokolwiek sensu, a wręcz świadczy o obłudzie. Tym samym ja, drwiąc z tej formy wyrażania sprzeciwu, widziałem się po stronie prawdy, bo wydawało mi się, że lepiej nic nie robić niż prowadzić działania których efektem jest przede wszystkim satysfakcja protestujących.
To jednak tylko część prawdy, bo być może nawet faktycznie większość aktywistów sprzeciwiających się chińskiej agresji działa pod wpływem swojego rodzaju mody na Tybet, tym niemniej nie upoważnia to nikogo do drwin, których faktyczną podstawą jest chęć poprawienia sobie samopoczucia kpiącego i postawienie się nie tyle nawet z boku, co ponad tymi wszystkimi wydarzeniami. W tym konkretnym przypadku jest to tylko poza i to chyba nawet gorsza niż ta, którą reprezentują protestujący.
Bo chociaż w przypadku obu grup głównym motorem działania jest własny egoizm i chęć poczucia się lepiej, to ostentacyjnie kontestujący ludzi wykazujących jakąś mniej lub bardziej szczerą empatię są znacznie od krytkowanych gorsi z tego prostego powodu, że do nic nie robienia dorabiają sobie ideologie dodatkowo uważając, że są tacy zdystansowani i w swym cynizmie lepsi.
Tak właśnie się zachowałem naprawdę uważając, że moje drwiny są lepsze od przypinania sobie pomarańczowych wstążeczek. A prawda jest przecież taka prosta: Jeżeli już nic nie robisz, to przynajmniej zamilcz, bo twój pozorny nonkonformizm jest niczym więcej, jak tylko obłudną próba poprawienia samopoczucia.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)