Dzisiaj trzymam kciuki nie tylko za naszych dzielnych kopaczy piłki, którzy mają szanse pokazać Austriakom, że orzeł bez sierpa i młota w szponach oraz wywieszonego jęzora wygląda być może mniej groźnie, lecz całkiem nieźle sprzyja strzelaniu goli; ale też Irlandczyków, którzy mają niepowtarzalną szanse pokazać Unii, że nie tylko są zaściankowymi katolami, ale też nie dorośli do demokracji i na 100% raczą swoje pociechy klapsami.
I tak jak wynik meczu międzypaństwowego jest o tyle ważny, że może przedłużyć wyrozumiałość rodaków dla rządu cudów i raczej specjalnie wiele w skali marko nie zmieni, tak rezultat referendum odbije się na pewno głośnym echem nie tylko w Irlandii. W końcu sam fakt, że się ono odbywa jest ewenementem w demokratycznej Europie i jasno dowodzi pewnej beztroski jej włodarzy wskazujący przy tym, że albo są tak pewni skuteczności kampanii reklamowej, albo jednak na traktacie wcale tak bardzo im nie zależy.
Oczywiście ta druga możliwość wydaje się mało prawdopodobna, dlatego najmilej jest po prostu pomarzyć, że jakimś cudem pracodawcy naszych hydraulików i inspiratorzy wyborczych obietnic Donalda w jednym, w większości sprzeciwią się temu enigmatycznemu dokumentowi i będzie wesoło.
Oczami wyobraźni widzę już, co by się wtedy działo - te wygibasy interpretacyjne unijnych decydentów, niedowierzanie autorytetów, debaty nad źle wykorzystywaną demokracją; a w Polsce ściśle powiązany ze wzrostem sprzedaży Wyborczej głód informacji, jak teraz postępować mamy.
Jednym słowem byłoby kwieciście w sensie przemówień i moglibyśmy się przekonać na ile przynajmniej pozory legalizmu trzymają jeszcze w ryzach tych, którzy mają ambicje całym tym kramem sterować. To niekoniecznie już musiałoby być takie wesołe, ale moim zdaniem warto zaryzykować i odpowiednio głosując o tym się przekonać.
Dlatego też - drodzy Irlandczycy - liczę na Was i mam nadzieję, że nie przyjdzie Wam dzisiaj do głowy za przyjęciem jakiegoś dziwnego dokumentu opowiadać. Szczególnie, że taki wynik referendum będzie prawdziwym cudem i wielu Polaków zgodzi się wtedy, że rację miał premier twierdząc, że Irlandia jest krajem, który warto naśladować.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)