Pani minister Ewa Kopacz krytykowana jest z różnych powodów i choć te często są merytorycznie uzasadnione, zupełnie przesłaniają sukcesy prężnej menadżerki, których zapewne też jest co niemiara, a tylko niewystarczająco są eksponowane.
Na szczęście wczoraj sytuacja ta uległa zmianie i światło dzienne ujrzał dotąd skrzętnie skrywany news potwierdzający, że nie tylko służba zdrowia, ale wręcz malutki trybik na samym jej końcu, brzydko zwany petentem, również nie pozostawia pani minister obojętną.
Tak właśnie. Minister Ewa Kopacz dobroć swą ujawniła w znanym i lubianym programie publicystycznym dla elit i nie tylko, gdzie po Brandonie Fayu z małżonkiem gwiazdą była chyba najznamienitszą, a przynajmniej nie mniej urodziwą.
Tam, w studiu tefałenu, będąc gościem programu „Teraz My", bez dźwięku werbli i fanfar; skromnie, spokojnie, godnie i śmiało wyznała, że wskazano ośrodek, gdzie prawie że zgwałcona czternastolatka usunąć może ciąże.
W ten oto sposób informacja o kroczku malutkim dla nastolatki, a wielkim dla służby zdrowia ujrzała światło dzienne. Naprawdę nie przesadzam.
Albowiem ta z pozoru mało istotna w skali makro wiadomość jest swojego rodzaju przełomem w dotychczasowym podejściu rządu do państwowej służby zdrowia i jej pacjentów. Dowodzi, że bujający dotąd w obłokach, co rusz wpadający w zdradzieckie otchłanie dziury budżetowej ministrowie, znaleźli wreszcie sposób na trafienie do ludzi. Po prostu postanowili zająć się nimi już nie zbiorczo, a więc anonimowo i mało skutecznie, a indywidualnie, bezpośrednio trafiając do potrzebujących.
Zadanie trudne, przyznaje. Bo wprawdzie niespecjalnie wyobrażam sobie, jak z wyzwaniem tym śmiałym sobie poradzą, ale nie jest to przecież moje zmartwienie. Najważniejsze, że coś ruszyło i teraz już każdy podatnik uderzyć może wprost do właściwego ministra ze swoją sprawą i ten się nią zajmie. Skutecznie i z oddaniem.
Oczywiście nie mam gwarancji, że pani Kopacz wyznaczyła ogólny trend rządu miłości i dotyczy to wszystkich budżetowych czarodziejów, dlatego na wszelki wypadek (by plotek nie szerzyć bezpodstawnych) zaznaczyć chciałem, że Program Indywidualnej Miłości dotyczy na razie tylko (bądź aż) spraw z szeroko rozumianym zdrowiem obywateli związanych.
Tak więc Polko, Polaku, obywatelu! Czy już rozumiesz, że wcale nie płonne na reformę służby zdrowia były twe nadzieje? Czekasz na przeszczep? Nową endoprotezę? Operację serca? Korektę biustu? Sztuczną szczękę? Póki jest czas i (do chyba niestety tylko tej kadencji ograniczona) promocja trwa - bez wahania korzystaj. Śmiało! Zwróć się bezpośrednio do pani Minister Kopacz ze swoim problemem!



Komentarze
Pokaż komentarze (4)