Wczoraj, jak prawie codziennie przed zaśnięciem, włączyłem tefałen24. Robię tak już od pewnego czasu mając nadzieję, że rozwój intelektualny nie jest mi obcy i będące jego dobrym wyznacznikiem poczucie humoru ujawni się we mnie wreszcie i podczas oglądania Szkła Kontaktowego będę pękał ze śmiechu nie tylko na widok krawacika Krzysztofa Daukszewicza, ale też z powodów merytorycznych, czyli wysublimowanych żartów serwowanych przez dziennikarza prowadzącego.
Niestety, nie dość, że stosowny śmiech perlisty nie chce się u mnie wykształtować, to jeszcze mam problem z zapamiętaniem pory emisji tej wizualnej wersji Niezbędnika Inteligenta i wczoraj znów się zagapiłem trafiając dla odmiany na pasjonującą debatę z udziałem Pawła Kowala.
Pozostałych dwóch uczestników nie znałem, ale po chwili byłem już przekonany, że facet łączący się zdalnie ze studiem jest podobny zupełnie do nikogo, a młodzieniec z wysokim czołem musi być członkiem jeżeli nie Racji Polskiej Lewicy, to przynajmniej Zielonych 2004 - tak sugestywnie o niczym perorował.
Najbardziej wzruszył mnie powtarzając kilkakrotnie, że wizyta Anny Fotygi w Stanach Zjednoczonych wywołała wielkie zamieszanie, co potwierdzają zagraniczni dziennikarze prześcigający się w krytyce nieodpowiedzialnego zachowania prezydenta. Przyciśnięty nie potrafił wymienić ani jednego nazwiska, ale to przecież detal, skoro powszechnie wiadomo i tak dalej. Ważny jest bowiem odpowiedni efekt propagandowy, a fakty są przecież w stosunku do niego wtórne i jako takie mniej istotne.
Oglądając ten spektakl byłem pod wrażeniem odwrotnie proporcjonalnego do przygotowania merytorycznego wygadania jajogłowego polityka młodego pokolenia i pomyślałem, że kariera wielka stoi przed nim otworem.
Dziwiłem się tylko, że Paweł Kowal nie przerywa bardziej zdecydowanie tego pustosłowia, ale doszedłem do wniosku, że pewnie szkoda mu nerwów na przekrzykiwanie się z być może nawet obiecującym przedstawicielem jakiegoś lewicowego, ale tylko planktonu kanapowego i woli dać się chłopakowi wygadać.
Rozumiem to, choć osobiście uważam za błąd z tego względu, że chociaż widzowie tełałenu i tak z góry wiedzą, że PiS jest złe a reszta cacy i wyważona, to jednak warto przynajmniej wciągać takie indywidua w grząski dla nich obszar faktów i tam nie bez satysfakcji patrzeć jak się pięknie potykają i obijają.
Tak czy inaczej młodzieniec robił fajne miny mające chyba oznaczać wyniosłe pobłażanie względnie drwinę i brakowało tylko by wzorem pensjonarki przewracał oczami, a ja zastanawiałem się, czy jest tylko z zielonych, czy może jednak bardziej zróżnicowanych kolorystycznie tęczowych.
Wreszcie program zaczął dobiegać końca i przekonałem się, że nie tylko brakuje mi poczucia humoru pozwalającego kontemplować z należytą atencją Szkło Kontaktowe, ale też inteligencji zwykłej i emocjonalnej, bo zupełnie nie poznałem się na konserwatywnym liberale z Platformy Obywatelskiej. Tak, ów młodzian sugestywny okazał się być członkiem tej szacownej formacji i tylko własną zaściankowością mogę tłumaczyć tę fatalną, wynikającą z głębokich uprzedzeń pomyłkę.
Zawstydzony i przybity poszedłem spać obiecując sobie, że od następnego dnia zacznę dbać nie tylko o kondycję fizyczną robiąc tradycyjną pompkę, przysiad i cztery skłony, ale też zamówię „The Best of Szkło Kontaktowe" by kształtować właściwie swą choć niby pełną, to jednak niestety pustą głowę.
Mam nadzieje, że się uda i i do następnych wyborów będę już zwarty i gotowy.



Komentarze
Pokaż komentarze (27)