Powiem szczerze, nie wierzę w dzisiejszą sensację „Faktu". Pisanie, że Grzegorz Schetyna polecił działaczom młodzieżówki wpisywać na internetowych forach pozytywne komentarze o Platformie wydaje mi się nie tylko potwarzą, ale też sporym nadużyciem.
Gdyby bowiem faktycznie młodzi, inteligentni i dynamiczni Europejczycy musieli być przymuszani do pisania oczywistych oczywistości o sukcesach swojej partii, oznaczałoby to kompletny upadek morale i ducha naszych przyszłych elit inteligencko-intelektualnych, degrengoladę, Rów Mariański szczerego zaangażowania i Kilimandżaro pasożytnictwa.
A przecież z obfitości serca usta mówią i trudno przypuszczać by młodzież, ci którzy przyszłość wybierając tak spontanicznie w trakcie debaty Donalda swego dopingowali, czy wręcz babci zabrać chcieli dowód, teraz nagle tak oklapli, sflaczeli i wypompowani sami z siebie w wirtualny świat radosnej nowiny nieść nie chcieli i sam Grześ Wspaniały musiałby ich do tego tajnie (sic!) motywować.
Rozumiem, gdyby część miała problemy z kleceniem zdań i ze zwykłego, ludzkiego wstydu od pracy społecznej w Internecie się wymigiwała. Żaden obciach, ludzka sprawa. Ale nie tak zarzut przecież brukowiec „Fakt" stawia, obelga jest znacznie poważniejsza.
Dlatego ja w tę sensację nie wierzę.
Jestem bowiem głęboko przekonany, że te wszystkie super-hiper śmieszne kawały o kaczkach, Zera, Himalaje hipokryzji, PiSdy i tym podobne liryki miłosne to młodzieżówka Platformy z głębi serca - szczerze, spontanicznie i sama z siebie produkowała. ;)



Komentarze
Pokaż komentarze (12)