Zabawnym, aczkolwiek niedocenianym elementem bojkotu TVN przez PiS, jest zapraszanie do tej stacji osobników innych. Zawsze lekko niszowych (choć w swoim czasie popularnych), wieki temu wypromowanych na sztandarowych oszołomów prawicy i to nie tylko ze względu na wąsy.
Gdyby Stefan Konstanty pozostał był w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym, które drzewiej współtworzył, zapewne on byłby teraz komicznym dodatkiem do jowialnego grubaska Kalisza i dowolnego wypacykowanego inteligienta z Platformy. I to pomimo tego, że sam zarostu nie nosi.
Tak się jednak złożyło, że Stefan obsadzony jest w roli dojrzalszego dublera Palikota, więc obowiązki opozycjonisty powierza się z braku laku na przykład Arturowi Zawiszy.
Tak było wczoraj wieczorem u Rymanowskiego i nie pisałbym teraz o tym wszystkim, gdybym nie chciał za pośrednictwem tego bloga pochwalić pana Artura za nieuleganie przejściowym modom i utrzymywanie wyglądu schludnego prawicowca na dorobku. Jest to pewna wartość w czasach gdy prawdziwe wartości zdają się znaczyć coraz mniej w naszym życiu.
Nie wiem co Artur Zawisza powiedział, bo myślami byłem już gdzieś daleko, tym niemniej jego obecność zauważyłem i pomyślałem sobie, że bojkot TVNu trzyma się jednak kupy
Po pierwsze odkurzeni zostają zapomniani kanapowcy i dzięki temu nikt już nie powinien wypominać TVN promowania tylko jednej opcji; a po drugie, koncentrując się tradycyjnie tylko na przynależności partyjnej i powierzchowności gościa w studio, inteligenccy widzowie mają kolejną szansę utwierdzenia się w swej inteligenckości.
W końcu nie od dziś wiedzą oni, że ci modnie wyglądający mają zawsze rację, a sami (nawet jeżeli mentalnie noszą wąsy) doskonale rozumieją, że ci gorzej się przedstawiający są tylko dodatkiem do przedstawicieli frakcji rozsądku i w ten prosty sposób nie muszą tracić cennej energii na bluzganie za takim na przykład Kurskim Jackiem.
Tak oto słuszne oburzenie młodego demokraty zastąpione zostaje stosownym rozbawieniem, a znani i lubiani chłopcy z SLD i PO wydają się jeszcze kompetentniejsi, więc per saldo obraz partii miłości nabiera rumieńców, bo nie jest już zamazywany językiem nienawiści.
Pomyśleć, że wszystko to zawdzięczamy jednemu drobnemu bojkotowi i dyżurnym, lekko tylko zakurzonym opozycjonistom z wąsem.
PS Jutro zapraszam do lektury krótkiego opowiadani sf.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)