Wczoraj słuchałem w trójce Pawła Kowala (wiadomo, PiS, trudno traktować serio jego opinie) i mówił, że zakręcenie kurka to taka fajna bajka rodem z ITAR-TASS, bo jest to technologicznie i ekonomicznie dość trudna operacja.
Oponował mu Ryszard Kalisz (wiadomo, LiD, trudno nie doceniać jego doświadczenia politycznego i umiłowania ojczyzny) twierdząc, że z Rosją trzeba grzecznie, miło, a nawet może jeszcze grzeczniej.
Mamy więc dwie sprzeczne opinie dwóch różnych mężów stanu - jeden wielkiego kalibru, poczucia humoru i masy własnej, a drugi skromniejszy nie tylko masą oraz z partii, co jak wiadomo wszystkim inteligentnym, zamordystyczno-totalitarne miała chęci.
Niełatwo więc stwierdzić, jak jest naprawdę, ale biorąc pod uwagę wypowiedzi goszczącej też w studiu Julii Pitery (wiadomo, PO, inteligencja, trudno nie doceniać jej zasług w dziedzinie tropienia afer i nie tylko) rząd będzie raczej skłaniał się ku opinii, że lepiej jednak grzecznie, bo do polityki przyjaznych stosunków ze wszystkimi zdecydowanie bardziej pasuje delikatny strach przed Rosją.
Szala przechyla się zatem w stronę ugrzecznionego rozsądku i ciekawe w jakiej pozycji się zatrzyma, bo teoretycznie istnieje jeszcze szansa, że Radek Sikorski już nie na opozycję, ale na Rosję z okrzykiem "Dorżniemy watahy!" pomacha szabelką.
A poza tym w Polsce wszystko w porządku, reklama ING z Markiem Kondratem jest niesamowicie śmieszna, a śmierć Barbary Blidy to było morderstwo.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)