Goszczący dzisiaj rano w radiu TOK FM Stefan Niesiołowski mówił o żulii politycznej, która gwizdała w Sejmie i na Powązkach. Później wspomniał coś o tym, że chcąc przesłuchać natychmiast Ziobre, bronił demokracji w Polsce. Następnie stwierdził, że prezydent jest reprezentantem PiS-u i Rydzyka, a nie wszystkich obywateli. Dowodzi tego zwłoka w podpisaniu traktatu lizbońskiego.
Dalej było coś o agresji Prawa i Sprawiedliwości, która na tle nie będącej (jak sam samokrytycznie przyznał) aniołkiem Platformy jest jednak porażająca; ponownie padło kojarzące mi się z angielskim brzmieniem imienia Julia słowo żulia, burknięcie czegoś o Radiu Maryja, przeciwnikach teorii ewolucji i zwolennikach płaskiej Ziemi z Sejmu stanowiło jakąś zapewne błyskotliwą tego monologu puentę.
Na sam koniec Stefan Konstanty wspomniał coś o fałszywej wizji historii i granicy, której nie można przekraczać oraz fałszującym ją Instytucie Pamięci Narodowej.
Podsumowując Pan Stefan był zniesmaczony sytuacją w polskiej polityce w ogóle, a PiSem w szczególności i odnieść można było wrażenie, że rzeczywistość nie dorosła do zalecanej miłości, więc Niesiołowskiego to trapi.
Podobnie strapiony okazał się kolejny gość tej stacji - nazywany przez Piotra Semkę Czarkiem Cezary Michalski. Ten eseista, prozaik i publicysta oraz były mąż Manueli Gretkowskiej w jednym, ma bardzo specyficzny sposób wysławiania się i chociaż nie pocharkuje jak Stefan, również męczy. Z tego powodu, poza ogólnym przesłaniem nawet dla mnie jasnym, nie za bardzo zrozumiałem co konkretnie pan Czarek ma do powiedzenia. Tym niemniej jestem przekonany, że było to mądre i ważne.
W każdym razie poranna praca w towarzystwie Pierwszego Radia Informacyjnego upłynęła mi dzięki szacownym gościom całkiem znośnie i zadowolony, że tak mało łączy mnie ze Stefkiem i Czarkiem zabrałem się do pisania tej o niczym notatki.
Niestety musiałem znów zająć się innymi sprawami i następną chwilę wolnego znalazłem dopiero podczas sejmowej debaty nad zniesieniem immunitetu Zbigniewowi Ziobrze.
Właśnie teraz losy tego w kręgach zbliżonych do inteligencji zwanego Zerem polityka się ważą, a ja bardzo się cieszę, że miażdżące argumenty posła sprawozdawcy dowodzą, jak głęboko słuszny i ważny to wniosek. Na miejscu byłego Ministra Sprawiedliwości zapadłbym się pewnie ze wstydu pod ziemię.
Słuchając teraz radia mam nadzieję, że miliony Polaków nie będą kierować się jakąś zaszłą i niezasłużoną sympatią dla tego efekciarza od niszczarki i przejrzawszy na oczy docenią trud włożony przez posłów Platformy w to, by wreszcie osądzić tego, nie bójmy się mocniejszych słów - zuchwałego smyka.
Już jest przy mównicy. Broni się, oskarża, kpi. W tle słychać brawa. Serce Stefana od Żuli musi krwawić - potwierdza się, jaki ten zły PiS jest okropny...
PS Chociaż nieczęsto miewam dużo komentarzy, na wszelki wypadek bardzo proszę nie pisać, że notatka jest do niczego i szkoda było czytać. To tylko mój blog, a ja z różnym skutkiem staram się tylko tworzyć go w miarę regularnie :)



Komentarze
Pokaż komentarze (46)