Platforma Obywatelska snobuje się na partię antykomunistyczną już nie tylko poprzez wystawianie do mediów kombatanta Stefana Konstantego Myszkiewicza, ale też urozmaicia swoje emploi różnymi nowinkami, takimi jak ostatnio pomysł ustawy obniżającej świadczenia emerytalne wypłacane byłym esbekom.
Antykomuniści pieją z zachwytu, komuniści wręcz odwrotnie - kwiczą. Ujmując rzecz trochę inaczej - pisowcy są pomysłem PO skonsternowani nie mniej niż emisją „Trzech Kumpli" w tej zdradzieckiej Tusk Vision Network, a platformersi głowią się w domowych zaciszach, czy to dobry pomysł i czy aby na pewno słupki sondażowe do góry im po plecach zubożonych donosicieli skoczą.
Jednym słowem znów się dzieje w polskiej polityce, a miliony nadwiślańskich zuchów są głęboko przekonane, że słuszne to bądź niesłuszne, to jednak pokazuje, że w ich kraiku o sprawiedliwość posłowie się troszczą.
Nie chce wnikać teraz w intencje Platformy Obywatelskiej i szacować szanse na przejście tej ustawy w Sejmie, bo chociaż uważam, że przywileje dla dawnych kapusiów są grubą przesadą, wolę się jednak zastanowić, co usankcjonowałaby taka nowelizacja.
Czy aby nie głównie to, że państwo wedle uznania może emerytury zmniejszyć lub zwiększyć? OK, nawet jeśli, co z tego? Od dawna o tym wiadomo i nikt się specjalnie nie oburza. Więc niby dlaczego akurat przy okazji nielubianych esbeków przypominać o tym „detalu"?
Z dwóch powodów. Po pierwsze ZUS jest bankrutem, a po drugie i chyba najważniejsze - „Nie ma takiego okrucieństwa, ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy." [Alexis de Tocqueville]
Tak więc polecam jednak refleksję, czy aby emerytury esbeków nie są tylko wyśmienitym do dalszych draństw rządu pretekstem.
*http://www.dzierzba.salon24.pl/90284,index.html



Komentarze
Pokaż komentarze (3)