Miejsce akcji:
Gabinet jednego z Ministrów. Kanapa z litej sosny fornirowanej mahoniem o szerokim, wyrazistym usłojeniu piramidowym i jedenaście foteli z rzeźbionymi sfinksami, pokrytych złoceniami z płatkowego szlakmetalu na żółtym bolusie. Wszystkie elementy wykonane na przełomie XIX i XX wieku nawiązują do empirowych wzorów polskich i rosyjskich.
Na kanapie siedzi (D) jak Drugi
Na fotelu, oparty o rzeźbionego sfinksa półleży (G) jak Pierwszy
(D) Janusz się skończył.
(G) Co ty opowiadasz? Facet ciągle ma potencjał. Szafa pełna różowych koszuli i wibratorów to nie w kij dmuchał. Hłe, hłe.
(D) Nie rozumiesz. Przejadł się. To, że ciebie nadal śmieszy nikogo nie dziwi, jesteś jednak typem odrobinę patologicznym...
(G) Chyba nie próbujesz mnie obrazić. Hę? Maczupikczu?
(D) Daj spokój. Sprawa jest poważna. Badania wskazują, że już nawet najgłupsi z naszych najmądrzejszych są znudzeni.
(G) W sensie spadła intensywność wypieków?
(D) Można to tak ująć. Wprawdzie nadal jest postrzegany jako ąfą teribl i woks popóli w jednym, tym niemniej jego wpływy maleją.
(G) Ąfą co?! Eeee, niewdzięcznicy. Nieważne. Może rozgłosimy plotkę, że romansuje ze Sławkiem albo Sebciem? Stefek mógłby wtedy pokrzyczeć, że się brzydzi, a jakiś zaprzyjaźniony kolega dziennikarz rzucić w eter dramatyczne pytanie, czy to aby nie koniec zgody w rządzie miłości i…
(D) Proszę, litości. Są pewne granice, których nie można przekraczać.
(G) Wierszy noblistki Naukowskiej nie cytuj, tylko lepiej sam coś zaproponuj. Mądrala. Mnie tam pomysł romansu się podoba. Ludzie ludziom gotują takie ciekawostki. Hłe hłe.
(D) Nie, to musi być coś niespodziewanego, zaskakującego, świeżego. Coś w stylu Janusza - głośnego i spektakularnego, ale.. Właśnie, w wykonaniu kogoś innego!
(G) O mnie nawet nie myśl, nie będę się do Sławka mizdrzył. Noł łej!
(D) …!
(G) Dobra, dobra. Przecież wiem o co kaman ziom!
(D) No więc teraz cicho. Myślę, myślę…
Dwie i pół setki żołądkowej gorzkiej później.
(G) No nic, bez kursu do nocnego się nie obejdzie. Dzwoń po borowików Marysiu!
(D) Co powiedziałeś?
(G) Hmm. "No nic, bez kursu do nocnego…"
(D) Nie! Cicho! Wiem! Dawaj mi telefon!
(G) Tylko nie popsuj, to smartfon z blutufem, technologią łąjerles wifi i z dżawą!
(D) Cicho! Dawaj! Halo!? No nareszcie, kopę lat. Myślałem już nie odbierzesz. Nie, nic takiego się nie stało. Akurat myślałem o tobie i wykoncypowałem, że zadzwonię. Co u małżonki…?
Siedem dziesiątych kropki nad i później...
(D)…Tak, dobrze zrozumiałeś. Tak, wiem. To szaleństwo. Ale spokojnie. Wiem co mówię. Więc wchodzisz w to? ... Świetnie, obiecuję, że na tym nie stracisz. Zwracam koszt biletów. Słowo! Tylko pamiętaj! Koniecznie krzycz ja najgłośniej:
Ratujcie mnie!!! Biją mnie Niemcy!!! Ratujcie mnie!!!
Zapamiętasz?
Komentarze
Pokaż komentarze (3)