Próbuję to rozkminić bardziej, bo jakoś dziwnie nie daje mi to spokoju, za dużo i zbyt nagle tam się zdarzyło.
Wpływy chińskie rozlewają się po Azji jak rzeka o wielu nurtach: wcześniej Birma, teraz Afganistan, A jeszcze w którymś z filmików mówiono o chińskiej bazie militarnej w Tadżykistanie, a i Turcja po cichu się pręży.
Nie chcę krakać, ale teraz, niebawem, najbardziej logicznym ruchem Ameryki wydaje się uderzenie nuklearne w Iran. To zrobią, by utrzymać resztki wiarygodności siły Ameryki, a może też pod presją Izraela.
No chyba, że Chiny i USA już wcześniej podzieliły sobie strefy wpływów, a tylko ludziom robią teatr, dla uzasadnienia kryzysowych obciążeń.
Ale powstaje nowe pytanie: uderzą w Iran i co potem? Przecież Ameryka potem będzie miała całą Azję przeciw sobie (może oprócz Indii i może Pakistanu). Ameryki nie stać, jak sądzę, na późniejszą odbudowę Iranu na własnych warunkach.
Ameryko, co potem ???



Komentarze
Pokaż komentarze (1)