Są prawdziwi, ale ich nie widziałem i nie są przetrzymywani w Strefie 51 -powiedział były prezydent USA Barack Obama, pytany o istnienie istot pozaziemskich. Wypowiedź padła w wywiadzie i dotyczyła popularnych teorii spiskowych związanych z bazą Strefa 51 w Nevadzie.
https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-barack-obama-o-kosmitach-sa-prawdziwi-ale-nie-ma-ich-w-stref,nId,22600555
A teraz, dlaczego to prima aprilis:
Bajki o UFO
„Nasze pesymistyczne szacowania pozwoliły nam uzyskać liczbę 5 milionów inteligentnych cywilizacji zamieszkujących obecnie kosmos. Według pesymistycznych szacunków istnieje zatem 250 tysięcy wysokorozwiniętych cywilizacji, które są zdolne fizycznie nas odwiedzić.” – Tak wyczytałem w Wiki…
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami…
Pan Bóg dokonał Aktu Stworzenia, który to Akt jest przejawem Nieskończonej Miłości Boga. I był to Akt jednorazowy.
Stworzenie przez Boga innej cywilizacji, również jest przejawem Jego Miłości. Ale fakt WCIELENIA dowodzi, że inne cywilizacje, to również LUDZIE. Używanie więc określenia „obce cywilizacje”, jest czysto umowne. W tym momencie, obalamy tezę o „ufoludkach”, w jej potocznej wersji. Nie ma „zielonych ludzików”. Są ludzie.
„Obca cywilizacja”, bo niby dlaczego nie, również podlega zgubnej działalności Szatana. Zasięg działania Szatana jest przecież nieograniczony (cały kosmos).
Chrystus, umierając na Krzyżu, odkupił nie tylko ludzi żyjących na ziemi ale i ludzi z innych cywilizacji. Dlaczego jednak urodził się z Maryi ziemskiej, żył i umarł na Ziemi?
Wytłumaczenie jest tylko jedno: ziemianie są cywilizacją wybraną. Tylko nigdzie, w Piśmie Świętym nie ma o tym mowy. Jest za to mowa o narodzie wybranym. I są przytoczone słowa Chrystusa, skierowane do Apostołów: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody!”
Ów nakaz misyjny zmartwychwstałego Chrystusa nie jest skierowany jedynie do pierwszych uczniów, ale jest to zadanie i misja dla wszystkich: „My, chrześcijanie, mamy w tych dniach głosić światu, z którego pochodzimy i w którym żyjemy, stare i nowe orędzie Ewangelii”, przypominał św. Josemaría Escriva. Światu, z którego pochodzimy i w którym żyjemy…
Gdyby ziemianie byli cywilizacją wybraną spośród wielu, Apostołowie dostaliby polecenie niesienia Dobrej Nowiny poza Ziemię, nie tylko w jej granicach. No i wygnanie Adama i Ewy z raju w takiej sytuacji, się nie klei. W ogóle, obraz całego Stworzenia się nie klei.
Istnieje zarzut, że Bóg-Stwórca, jest nieograniczony w swych pomysłach i człowiekowi nic do tego. Czyli co? Może Jedyny Bóg w Trzech Osobach, wymyślił jakieś inne rozwiązanie, jak w grze komputerowej? Przykładowo, część ludzi wyemigrowała z Ziemi na inne planety? Kiedy to się miałoby niby stać? No i gdzie dowody? Są! W filmach SF!
No właśnie! W filmach SF…
Jakby na sprawę nie patrzeć, jeśliby założyć, że rzeczywiście istnieją inne cywilizacje (ludzi, bo to już rozstrzygnęliśmy) i ich przedstawiciele odwiedzają co jakiś czas Ziemię, to by znaczyło, że są te cywilizacje znacznie bardziej rozwinięte, niż nasza cywilizacja (bo to ONI nas odnaleźli i nas odwiedzają, nie na odwrót). Ale pojawia się problem.
W filmach Cejrowskiego „Boso przez świat” udowadnia on, że różne prymitywne plemiona Amazoni, żyjące w wielkiej odległości od siebie i nie kontaktujące się ze sobą, dokonują mniej więcej w tym samym czasie, identycznych wynalazków ułatwiających życie. Czegoś to dowodzi (domyślcie się Państwo, czego?).
Czyli, co? Ludzie żyjący na innych planetach (bo jeśli ludzie, to oczywiście o tej samej naturze, żyjący więc w tych samych warunkach) nagle, dostają takiego „kopa” w rozwoju technologii, że wyprzedzają nas – ziemian - o tysiące lat? (a w ogóle wiadomo, że niektóre wynalazki, jakie podpowiada nam wyobraźnia, tłumaczące ich wizyty u nas, są niemożliwe, np. podróże w czasie, czy podróże z prędkością większą niż prędkość światła). Przecież to absurd!
Jednym słowem, nie można pogodzić koncepcji istnienia „obcych” czy innych cywilizacji (oraz UFO) z prawdami i faktami opisanymi w Piśmie Świętym! Ale dorośli się w to bawią i lubią te bajki…
***
Napisałem: „Jednym słowem, nie można pogodzić koncepcji istnienia „obcych” czy innych cywilizacji (oraz UFO) z prawdami i faktami opisanymi w Piśmie Świętym!”
Konsekwentnie zatem, słowa Chrystusa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego;” (Mt 28: 19) odczytuję jako polecenie krzewienia wiary wyłącznie wśród Ziemian. W przeciwnym wypadku opis Aktu Stworzenia świata nie klei się (co również zaznaczyłem). Musi on bowiem przecież dotyczyć uniwersum.
Dalsze rozpatrywanie kolejnych hipotetycznych elementów tej układanki nie ma sensu, bowiem i tak nie znajdziemy logicznych powodów, dla których Bóg miałby stworzyć cywilizacje pozaziemskie. I twierdzenie, że nic nie ogranicza bożej wolności, nie wytrzymuje krytyki w obliczu prawdy, iż Bóg jest Mądrością...
I dalej:
Pojawiło się ostatnio w Internecie kilka tekstów donoszących o wzmożonym zainteresowaniu świata kwestią UFO i cywilizacji pozaziemskich.
Muszę przyznać, iż budzą one we mnie pewne niedowierzanie. Rozumiem – ateiści, ludzie leniwi. Nie chce im się poszukiwać prawdy tam, gdzie ona ukryta. Wymyślają więc różne fantastyczne teorie, pobudzeni obejrzanymi filmami SF. Ale żeby aż tak?
Zdziwienie jednak i zastanowienie, wywołują komentarze niektórych blogerów, których postrzegam jako ludzi Wiary. Zarzucają mi oni, że stawiam się w roli Boga, że nie chce przyjąć do wiadomości, iż Bóg jest nieograniczony i może uczynić wszystko, co mu się podoba itp. A jeden z nich użył wręcz argumentu, iż nawet Ojciec Pio stwierdził istnienie obcych cywilizacji. Podobnie miał wypowiedzieć się Jan Paweł II. Ten argument zaskoczył mnie.
Sprawdziłem.
Oto fragment wywiadu z Ojcem Pio, jaki przypomniał w 1974r. ksiądz diecezjalny z Padwy, don Nello Castello:
- „Ojcze, myślę, że Ziemia jest niczym w porównaniu z innymi planetami i gwiazdami.”
- „Dokładnie tak, a my, Ziemianie, też jesteśmy niczym. Pan z pewnością nie ograniczył swojej chwały do tej małej Ziemi. Na innych planetach istnieją inne istoty, które nie zgrzeszyły i nie upadły tak jak my.”
W związku z tą wypowiedzią doniesiono również, że równie intrygującą uwagę poczynił św. Jan Paweł II podczas swojej wizyty w parafii Sant'Innocenzo I Papa e San Guido Vescovo w Rzymie 28 listopada 1999 r. Kiedy dziecko zapytało go: „ Ojcze Święty, czy są tam kosmici?” odpowiedział: „Zawsze pamiętaj: oni są dziećmi Bożymi, tak jak my”.
Mało tego. Tak postawiony problem opisuje anglojęzyczna wersja portalu Aleteia w tekście: "If aliens exist, can Catholics believe in them"?
Dyrektor Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego, jezuita Guy Consolmagno powiedział w wywiadzie: "Myślę, że możemy założyć, że jeśli będą pochodzić z Alpha Centauri lub galaktyki obok, są dziełem Boga. To wszystko to dzieło Boga! Jeśli kiedyś odnajdziemy inteligentne formy życia, powinniśmy sobie uciąć z nimi pogawędkę o inkarnacji".
Ojciec Jose Gabriel Funes również zabrał głos w tej sprawie: "Nie jest to w sprzeczności z naszą wiarą, ponieważ nie możemy określić granic Bożej wolności tworzenia. (…) Jeżeli nazywamy ziemskie istoty "bratem" lub "siostrą", dlaczego nie zwracać się do nich "bracie kosmito"? On także jest dziełem stworzenia".
Bergoglio skomentował sprawę w 2014 roku, twierdząc, że należy ochrzcić przybysza z kosmosu, jeśli wyraziłby taką chęć: "gdyby jutro przybyła, na przykład, ekspedycja Marsjan, a niektórzy z nich przyszliby do nas, zieloni, z długim nosem i wielkimi uszami, jak opisują ich dzieci i jeden z nich powiedział: «Chcę zostać ochrzczony!». Co by się stało?".
Muszę przyznać, że mnie zatkało! Oto dlaczego.
Przez odmienność swojego bytu Bóg całkowicie różni się od wszystkich stworzeń, przekracza je swoim rodzajem istnienia i bytu. Przez to jest transcendentny, a więc przekraczający wszystko: stworzenia, świat, historię. Przekracza wszystko, bo jest samą Miłością i Prawdą, stworzenia zaś miłością nie są; przekracza wszystko, bo jest pełnią bytu; przekracza wszystko, co jest przygodne i niekonieczne.
Pomimo swojej odrębności i inności Bóg jest blisko nas, jest w bytach stworzonych. W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (por. Dz 17,28). On przenika wszystkie byty stworzone swoim poznaniem, swoją wszechmocą powołującą je do istnienia. W jakiś trudny do zrozumienia dla nas sposób jest też wszędzie obecny przez swoją istotę. Bóg jest więc, jak określa filozofia, immanentny w odniesieniu do bytów stworzonych. Ta immanencja i bliskość Boga przejawia się w stałym towarzyszeniu nam w naszym życiu (za: ks. Michał Kaszowski)
Muszę przyznać, że mnie zatkało! Oto dlaczego.
Przez odmienność swojego bytu Bóg całkowicie różni się od wszystkich stworzeń, przekracza je swoim rodzajem istnienia i bytu. Przez to jest transcendentny, a więc przekraczający wszystko: stworzenia, świat, historię. Przekracza wszystko, bo jest samą Miłością i Prawdą, stworzenia zaś miłością nie są; przekracza wszystko, bo jest pełnią bytu; przekracza wszystko, co jest przygodne i niekonieczne.
Pomimo swojej odrębności i inności Bóg jest blisko nas, jest w bytach stworzonych. W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (por. Dz 17,28). On przenika wszystkie byty stworzone swoim poznaniem, swoją wszechmocą powołującą je do istnienia. W jakiś trudny do zrozumienia dla nas sposób jest też wszędzie obecny przez swoją istotę. Bóg jest więc, jak określa filozofia, immanentny w odniesieniu do bytów stworzonych. Ta immanencja i bliskość Boga przejawia się w stałym towarzyszeniu nam w naszym życiu (za: ks. Michał Kaszowski)
Jak zauważa Jozeph Ratzinger, „Grzech pierworodny, będąc zerwaniem relacji z Bogiem, nie jest zamknięty w pojedynczym „Ja” ale dotyczy też innych, zakłóca bieg wszechświata.(…) Każdy człowiek wyłania się ze struktury naznaczonej przez grzech. Od początku jest obciążony pewnym zaburzeniem w stosunku do Boga.”
Te prawdy dotyczyłyby również „innych istot” na innych planetach. A wtedy nie mogłyby one „nie zgrzeszyć i nie upaść jak my”. Byłyby bowiem skażone grzesznością, tak jak my. I mając tak jak my, wolną wolę…
Czy byłaby to konieczność? Otóż nie! „Te istoty” mogłyby, tak jak chce Ojciec Pio „nie zgrzeszyć i nie upaść jak my”, gdyby Bóg postąpił z nimi tak, jak z Niepokalanie Poczętą Maryją - Matką Boga. Właśnie przez niepokalane poczęcie.
Tylko nasuwa się pytanie: W imię czego? W imię czego, Bóg miałby tak postąpić z tymi „innymi istotami” na innych planetach. W imię Miłości? To dlaczego tak nie postąpił z ludźmi? Mniej nas, niż te „inne istoty” kocha? Absurd! To może wręcz przeciwnie? Kocha nas bardziej niż „te istoty”? Bo przecież: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). Znowu absurd!
Z drugiej strony zastanowiły mnie słowa Ojca Pio, mówiące o tym, że my jesteśmy niczym, wypowiedziane w kontekście sugerowanej doskonałości tych „innych istot”, które w przeciwieństwie do nas nie upadły. Owszem, prawda o nas zawarta jest w słowach „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz!” oraz w stwierdzeniu, że jesteśmy grzeszni, ale przecież należy pamiętać o Wcieleniu i o cenie, za jaką zostaliśmy wykupieni…
A słowa JPII ? A cóż papież miał odpowiedzieć małemu dziecku, by nie zburzyć jego świata bajki? Na poznanie prawdy będzie miał czas w dorosłym życiu.
Pozostają do skomentowania słowa Ojca Jose Gabriela Funesa. No, cóż. My wprawdzie nie „możemy określić granic Bożej wolności tworzenia”, jednak Bóg jest Mądrością i powyższa prawda o naturze grzechu pierworodnego, tę Mądrość jedynie ukazuje i umacnia, wykluczając jednocześnie obecność cech chaosu i braku logiki w Bożej wolności tworzenia. Bowiem, co podpowiada nam logika?
Oto, gdyby istniały cywilizacje pozaziemskie, znajdowałyby się one w sytuacji analogicznej, jak ludy pozostałych ziemskich cywilizacji na różnych kontynentach, ze wszystkimi tego konsekwencjami (natura człowieka jest niezmienna). Po cóż więc Bóg miałby powtarzać ten ziemski schemat wielu cywilizacji, rozciągając go na wszechświat? Z Miłości do stworzenia?
No dobrze! Miłość boża jest doskonała, zatem również kompletna:
„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.” (J 15: 13).
Świadczy o tej Miłości jakość ofiary - ofiara życia, ale i ilość adresatów tej Miłości.
Owa ilość jest jednak ograniczona. Paruzja nastąpi przecież w konkretnym momencie! Czy Bóg miał jednak powody by dodatkowo zwiększać ilość adresatów swej Miłości stwarzając kolejne pozaziemskie cywilizacje? Przecież rzekł do Adama i Ewy: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, i zaludniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną". Nie miało wystarczyć namnożonych tą drogą owych adresatów Miłości?
Jeśli jednak miał powody, jeśli nie miało ich wystarczyć, to jaką ilość adresatów swej miłości miałby uznać za wystarczającą? I dlaczego taką ilość a nie inną?
Przecież w przypadku Ziemi, naszej cywilizacji ziemskiej, jeśli owa ilość adresatów Miłości bożej jest określona momentem paruzji, to zostanie jednak uznana w pewnym momencie za wystarczającą. I to w tym, a nie w innym momencie!
To pozorna sprzeczność! Otóż paruzja nastąpi w momencie poprzedzonym określonymi w Piśmie Świętym znakami, które będą następstwem również działania szatana i człowieka, istot obdarzonych wolną wolą, które Bóg szanuje…
Ponadto, to wszystko musiałoby zaistnieć jednocześnie (w pewnym znaczeniu) we wszystkich cywilizacjach pozaziemskich i w naszej. Czują Państwo do czego zmierzam? Do czego to wszystko by prowadziło?
Dalsze rozpatrywanie kolejnych hipotetycznych elementów tej układanki nie ma sensu, bowiem i tak nie znajdziemy logicznych powodów, dla których Bóg miałby stworzyć cywilizacje pozaziemskie. I twierdzenie, że nic nie ogranicza bożej wolności, nie wytrzymuje krytyki w obliczu prawdy, iż Bóg jest Mądrością...
Z powyższych powodów nie będę komentował słów Bergoglio o zielonych ludzikach z Marsa z długimi nosami i wielkimi uszami, a tym bardziej słów: «Chcę zostać ochrzczony!» wygłoszonych jakoby przez dopiero co przybyłego na Ziemię Marsjanina…
Reasumując, nasuwa mi się skojarzenie, że stworzenie oprócz nas ludzi obcych cywilizacji, musiałoby być raczej skutkiem znudzenia Pana Boga niż Aktem Miłości…


Komentarze
Pokaż komentarze (8)