Blogerka Anka K wierzy głęboko w prawdziwość objawień w Medziugoriu:
https://www.salon24.pl/u/niewiarygodne/1504888,manipulacja
Czy w takim razie zastanowi się głębiej nad moim tekstem o stygmatyzacyjnym objawieniu św. Ojca Pio?
W karze przez ukrzyżowanie, nie chodziło o to, by zamordować skazańca ot tak, lecz zamęczyć go. Nawet połamania goleni nie szczędzono mu! Byle tylko zwiększyć cierpienie. (skazaniec niejako „sam umierał”, przez uduszenie się).
Setnik Kassius, był tym żołnierzem rzymskim, który włócznią przebił serce Jezusa. Ten 25-letni podoficer, jak opisuje go w swojej wizji bł. s. Anna Katarzyna Emmerich, był energicznym żołnierzem i przywiązywał dużą wagę do wszelkich procedur. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że był doświadczonym, rzetelnie wykonującym swoje obowiązki żołnierzem. A jeśli tak, to niewątpliwie posiadał pewne konkretne cnoty żołnierskie, ludzkie.
Setnik Kassius był z pewnością naocznym świadkiem, a może nawet uczestnikiem, wielu takich poprzednich egzekucji, jak owe ukrzyżowanie Jezusa i dwóch łotrów. Musiała na nim, żołnierzu posiadającym cnoty żołnierskie, ludzkie, wywrzeć ogromne wrażenie postawa umęczonego Jezusa. Jego, znoszone z wielką godnością i łagodnością – okrutne cierpienie. Kiedy więc żołnierze połamali golenie obu łotrom Kassius – jak opisuje w swej wizji, przywołana Anna Katarzyna Emmerich – „podjechał on konno pod krzyż i oburącz z wielką siłą wbił swą włócznię w zapadnięty i naprężony bok Jezusa”.
Dlaczego tak uczynił? To oczywiste! Musiał się zorientować, że Jezus jeszcze żył! To było dla niego ogromnym wstrząsem. Miano połamać golenie temu człowiekowi? Właśnie temu? Człowiekowi, który swą postawą, podczas tych wszystkich tortur, tak się zachowywał? Miano go skazać na jeszcze potworniejszą mękę? Mękę i śmierć przez powolne uduszenie? Kassius musiał przeżyć w tym momencie wielki szok i wzruszenie. Dlatego podjął natychmiastową decyzję! Z litości! Z litości „…oburącz z wielką siłą wbił swą włócznię w zapadnięty i naprężony bok Jezusa”. Ten odruch litości, umożliwiły mu właśnie jego cnoty. Jego dobre usposobienie wewnętrzne. Duchowe. A takie usposobienie człowieka, stanowi sprzyjającą glebę na oddziaływanie Łaski:
„Włócznia przebiła serce Zbawiciela, a nawet wyszła lewym bokiem. Gdy Kassius wyciągnął ostrze, wówczas z szerokiej rany prawego boku Jezusa wypłynął obfity strumień krwi i wody. Oblał on wzniesione oblicze Kassiusa, uzdrawiając go i obdarowując łaską. A on natychmiast zeskoczył z konia, upadł na kolana i, bijąc się w piersi, głośno wobec wszystkich zebranych wyznał bóstwo Jezusa oraz oddał Mu chwałę. Nawet obecni tam żołnierze byli wzruszeni i padli na kolana.”
Czy, gdyby Jezus w chwili zadawania ciosu włócznią był martwy, mogłoby dojść do tej sekwencji zdarzeń? Czy byłyby przesłanki do nawrócenia Kassiusa?
***
Zastanawiałem się, na podstawie jakich obserwacji Kassius zorientował się, że Jezus żyje, a tylko stracił przytomność. Prawdopodobną podpowiedź otrzymałem czytając relację św. Ojca Pio z przeżywanej agonii związanej z pierwszą stygmatyzacją jakiej doznał w dniach 5 - 7 sierpnia.
Oto Kassius mógł zauważyć, że rany na rękach i nogach rzekomo martwego Jezusa nadal krwawią, a więc serce bije. To by się pokrywało ze słowami Jezusa, jakie skierował On do siostry Faustyny, a które przytoczyła ona w swym „Dzienniczku”: „Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia mojego wówczas, kiedy konające serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu” (Dzienniczek, 299). To pokrywa się również za słowami Jezusa, skierowanymi do innej mistyczki (o tym w dalszej części rozważań).
Ponadto, potwierdzeniem byłaby owa relacja Ojca Pio o drugiej stygmatyzacji jaką przeżył (20 października 1918r.): „Zobaczyłem przed sobą tajemniczą osobę, podobną do tej, którą widziałem wieczorem 5 sierpnia. Jedyną różnicą było to, że z jej dłoni, nóg i boku kapała krew.”
W tej wizji Ojca Pio, Chrystus miał już ranę w boku, zadaną wg Św. Jana Ewangelisty po zgonie Jezusa, który nastąpić miał przecież jakiś dłuższy czas wcześniej. Dlaczego więc rany w dłoniach i nogach Jezusa nadal krwawiły? Byłoby to możliwe chyba tylko wtedy, gdyby bezpośrednio przed zadaniem rany w bok, serce jeszcze biło!
Gdyby więc miało być tak, jak się sądzi powszechnie, Ojciec Pio musiałby widzieć Chrystusa symbolicznego (z pięcioma krwawiącymi równocześnie ranami), nie zaś rzeczywistego…
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pio_z_Pietrelciny


Komentarze
Pokaż komentarze (17)