54 obserwujących
493 notki
567k odsłon
  1879   1

Agnieszka Holland: Taka ciekawa rzecz zdarzyła mi się w sobotę...

Dla jasności krótki historyczny kontekst:

W grudniu 1981 wprowadzono stan wojenny. Okres przed był dla polskiej kinematografii jednym z najświetniejszych; na premierę czekało kilka bardzo istotnych filmów, w tym „Przesłuchanie” Ryszarda Bugajskiego (którego byłam opiekunką artystyczną i w którym zagrałam) i moja „Kobieta samotna”. Oczywiście, w stanie wojennym cenzura odłożyła je na pólkę, zaś doroczne festiwale polskich filmów fabularnych (wtedy w Gdańsku) w roku 1982 i 1983 się nie odbyły.

W 40 rocznicę pierwszego nieodbytego festiwalu dyrektor Tomasz Kolankiewicz postanowił w czasie tegorocznego w Gdyni zorganizować przegląd tych filmów, które nie mogły pokazać się na festiwalu i nigdy już się na nim nie znalazły i powołał jury, by je ocenić. Wyłączył z przeglądu te filmy (między innymi mój), które lata później na kolejnych festiwalach zostały pokazane i często nagrodzone.

Dyrekcja Filmoteki Narodowej - Instytutu Audiowizualnego (potworkowata hybryda stworzona przez „dobra zmianę” na bazie NINY, dzieła Michała Merczyńskiego, i Filmoteki, od roku zarządzana przez Roberta Kaczmarka, który wsławił się już fatalną organizacją dorocznych przeglądów i odejściem polowy - często najbardziej kompetentnych i wysoce wyspecjalizowanych - pracowników) postanowiła podchwycić ten pomysł i zorganizować w kinie Iluzjon przegląd pod tytułem Gdańsk 82, festiwal który się nie odbył. Tu dobór był inny niż ten Kolankiewicza: pokazuje się głownie te filmy, które nie przeszły przez ówczesną cenzurę, w tym „Przesłuchanie” i „Kobietę samotna”.

Dwa dni temu umówiłam się przypadkiem z kimś w kawiarni Iluzjonu i zdumiałam się, gdy zobaczyłam, że pokazuje się tu film, w którym miałam udział oraz mój własny, że maja się odbyć spotkania z twórca ja nic o tym nie wiem i nikt mnie nie zawiadomił. W tym momencie przed salą zobaczyłam grupkę organizatorów, którzy na mój widok zbledli i wyglądali jakby zobaczyli ducha.

Okazało się, że przygotowują właśnie pokaz „Przesłuchania”, łącznie z czytaniem protokołu komunistycznej kolaudacji (której byłam jedna z negatywnych bohaterek) a we wtorek „Kobiety Samotnej” (po której żadnego spotkania nie zaplanowano). Zaofiarowałam, że mogę wpaść, co wprawiło obecnych tam w prawdziwy popłoch.

Trudno było nie wyczuć, że coś tu jest nie hallo. I rzeczywiście, dość szybko udało mi się ustalić, że na wyraźny prikaz dyrektora nastąpiło wygumkowanie mojej osoby. Organizatorzy nawet chcieli mnie zaprosić, bo skoro już wyświetla się mój film… (swoją drogą to pokazuje całą niezdarność i niekonsekwencje tego przaśnego autorytaryzmu, bo mogli przecież filmu również nie umieszczać w programie), ale dostali zdecydowanego bana.

No i tak. Zdarzenie błahe na pozór, niewarte aż poematu, ale jednak trudno nie zauważyć bezmiaru absurdu i obciachu.

Organizują piętnująca komunistyczna cenzurę imprezę i według najlepszych komunistycznych wzorów sami taką cenzurę stosują. Małość, mściwość, strach, głupota, kompleksy, hipokryzja - oto imiona tej władzy na każdym, jak widać, szczeblu.


FB - Agnieszka Holland

Lubię to! Skomentuj84 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura