Jarosław Tarań/Ośrodek KARTA
Jarosław Tarań/Ośrodek KARTA
Eternity Eternity
30
BLOG

59 lat temu - The Rolling Stones po raz pierwszy przyjechali do Polski

Eternity Eternity Kultura Obserwuj notkę 4


59 lat temu - 13 kwietnia 1967 roku - The Rolling Stones po raz pierwszy przyjechali do Polski i dali w Warszawie dwa koncerty, które na zawsze zmieniły bieg muzycznej historii w naszym kraju.

W latach 60. Polska znajdowała się głęboko za żelazną kurtyną, odgrodzona od zachodniego świata nie tylko politycznie, ale także kulturowo. Muzyka rockowa, traktowana przez władze jako przejaw "zachodniego zepsucia", funkcjonowała głównie w obiegu nieoficjalnym.

Tym bardziej szokujące było ogłoszenie, że The Rolling Stones - jedna z najważniejszych grup rockowych na świecie, i wtedy i dziś - zagrają swój pierwszy koncert w Polsce. Zespół przyleciał do Polski w ramach "The Rolling Stones European Tour 1967", po koncertach w Paryżu, a przed wizytą w Zurychu.

O koncercie jednak mało kto mógł wiedzieć, w prasie próżno było szukać bowiem jakiejkolwiek wzmianki o wizycie Brytyjczyków. Dwa tygodnie przed wydarzeniem na warszawskich murach pojawiały się rozklejone afisze z informacjami o koncertach. 12 kwietnia, na dzień przed występami, opublikowano krótką notatkę w „Życiu Warszawy", w której podano, "że do „Stołecznej Estrady” wpłynęło 12 000 zamówień na bilety".

Bilety na koncerty były trudno dostępne w wolnej sprzedaży - niewielką liczbę można było kupić w kasach SPATiFu i Orbisu. W większości rozprowadzono je w zakładach pracy i innych instytucjach państwowych, a także wśród różnych oficjeli i członków partii. Sala Kongresowa oficjalnie liczyła 2880 miejsc siedzących, ale liczbę widzów obecnych na każdym z koncertów szacowano nawet na 5 tysięcy.

Milicjanci ustawieni przy wejściach do Kongresowej odrzucali młodych ludzi o „zbyt długich włosach” i „prowokacyjnym wyglądzie”. Wokół Pałacu Kultury dochodziło do starć i przepychanek. Wielu młodych fanów zostało zatrzymanych lub spisanych. Dla PRL-owskich władz koncert był niezręcznym przypomnieniem, że młodzież nie daje się łatwo zamknąć w ideologicznych ramach. Dla młodych Polaków był to moment przebudzenia.

Piotr Kaczkowski, dziennikarz radiowy z Programu III Polskiego Radia, wspominał po latach: "To był szok. Nikt nie wierzył, że to się naprawdę dzieje. Pamiętam atmosferę napięcia i oczekiwania - jakbyśmy czekali na coś zakazanego, nielegalnego, ale upragnionego. The Rolling Stones byli jak uderzenie gromu."

Zaś dziennikarz i autor tekstów piosenek Marek Gaszyński dodawał: "To było coś więcej niż koncert – to była eksplozja wolności, której się nie dało powstrzymać”. Patrzyłem na twarze ludzi i widziałem, że przeżywają coś duchowego. To było ich pierwsze spotkanie z Zachodem twarzą w twarz."

The Rolling Stones zagrali dwa koncerty tego samego dnia - o godzinie 17:00 i 20:00. Wokół wydarzenia, które przyrównywano wtedy do lądowania UFO, jak to w przypadku historycznych chwil, narosło wiele mitów. Najsłynniejszym jest chyba zapłata zespołowi słynnego wagonu wódki, do czego nigdy nie doszło. Agent muzyczny Andrzej Marzec zdementował tę plotkę, twierdząc, że widział kontrakt Stonesów, na którym miała widnieć kwota „rzędu czterech tysięcy dolarów, z których połowa była w twardej walucie, a połowa w złotych po kursie oficjalnym”.

Faktem jest jednak, że Brian Jones, który na próbie dźwięku spalił swoje organy na skutek podłączenia ich do sieci elektrycznej o zbyt wysokim napięciu, zagrał na pożyczonym przez klawiszowca Czerwono-Czarnych Ryszarda Poznakowskiego, sprzęcie. Polska grupa zagrała przed Stonesami w roli supportu.

I choć koncerty trwały zaledwie 45 minut, ich siła była ogromna. W warunkach cenzury i represji, muzyka Rolling Stonesów stała się symbolem buntu i niezależności. Publiczność, w przeważającej większości młoda, zachowywała się euforycznie: ludzie tańczyli na fotelach, śpiewali razem z zespołem, krzyczeli, płakali. A pilnujące porządku na sali liczne oddziały milicji, reagowały każdorazowo, gdy publiczność wiwatowała czy choćby wstawała, by mocniej oklaskiwać występ.

Sami Rolling Stonesi, przybysze z innego świata, po latach opisywali zaś reakcje publiczności jako...powściągliwe. Basista grupy Bill Wyman wspominał: „Na scenie byliśmy bezsilni; okropnie było patrzeć na takie tłumienie ludzkich uczuć".

Po koncercie doszło do starć z milicją. Wielu młodych ludzi zostało zatrzymanych, niektórych tylko za to, że zbyt entuzjastycznie świętowali to wydarzenie. W jednym z wywiadów po latach Jagger wspominał, że ten koncert „był najbardziej surrealistycznym doświadczeniem w jego życiu”.

Koncerty te były szokiem kulturowym, zarówno dla zespołu, jak i polskiej publiczności. Piotr Kaczkowski po latach dodawał: "To był koncert, który się nie kończył”. Wychodziliśmy z Sali Kongresowej inni. I choć nie wszystko rozumieliśmy, to wiedzieliśmy jedno – świat może być inny. I my też."

To wydarzenie stało się symbolem kulturowego przebudzenia i pozostaje w pamięci jako jeden z kamieni milowych historii rocka w Polsce. I choć finalnie trwało zaledwie kilkadziesiąt minut, jego echo rozbrzmiewa przez dekady.

Koncerty w Polsce

Fot. Jarosław Tarań/Ośrodek KARTA

Eternity
O mnie Eternity

Try to be Meraki, - means “to do something with soul, creativity, or love”

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura