Między „Znici” a „Won stąd, szmaciarzu”. O dwóch twarzach @kelkeszosa
Od lat obserwuję na Salonie24 blogera „kelkeszos”, dziś także współautora książki „Znici. Niechciane Królestwo”. W najnowszej notce przedstawia się jako poważny, dojrzały intelektualista: autor blisko 500 tekstów, absolwent prawa UW, historyk prawa. Całość buduje wizerunek odpowiedzialnego prawnika i badacza.
Problem w tym, że gdy zestawi się tę elegancką autoprezentację z jego faktycznym zachowaniem w dyskusjach, obraz pęka.
Dwie twarze kelkeszosa
W notce o książce czytamy o studiach prawniczych od 1987 roku, NZS, odwadze cywilnej, historii Uniwersytetu i Królestwa Polskiego. Ton jest podniosły, pełen patosu.
A jednocześnie ten sam kelkeszos potrafi napisać do innego użytkownika Salonu:
„Sp……j stąd oszuście. Oblatywałeś szmaciarzu wszystkie blogi z propozycją zakładu w sprawie wyborów prezydenckich. Co najmniej jeden człowiek dał się nabrać i mimo, że zakład wygrał, to się szmondaku nie wywiązałeś. Won stąd.”
To nie jest ostra polemika, lecz chamska napaść osobista, ze słownictwem, które w normalnym serwisie powinno skutkować banem. To druga twarz kelkeszosa – człowieka, który z pozycji niby‑autorytetu traktuje ludzi jak śmieci.
Prawnik zza mgły
Kelkeszos chętnie opowiada o atmosferze na UW w 1987 roku, o „Aleksandryjskim” Uniwersytecie i badaniach nad historią prawa. Ma to robić wrażenie solidnego zaplecza prawniczego.
Tymczasem przy faktach pojawia się mgła:
- nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle studia ukończył,
- nie wiadomo, jakim jest prawnikiem, gdzie pracuje, czym się zajmuje,
- zamiast rzetelnego biogramu mamy ogólne opowieści o inspiracjach i „narodzinach książki”.
Z perspektywy kogoś, kto też ma za sobą studia i trochę życia, wygląda to tak, jakby kelkeszos kochał atmosferę „prawniczo‑intelektualną”, ale unikał podawania prostych, weryfikowalnych informacji o sobie.
Ekspert od wszystkiego – i od opluwania
Na Salonie24 kelkeszos występuje niemal jako ekspert od wszystkiego: historii konstytucyjnej, polityki, wyścigów na Służewcu, hazardu, UE, socjologii, literatury. Gdy jednak ktoś mu się nie spodoba, natychmiast padają słowa typu „oszust”, „szmaciarz”, „szmondak”, „won stąd”.
Prawnik powinien rozumieć wagę publicznych oskarżeń i granicę między ostrą krytyką a pomówieniem i zwykłym chamstwem. Tego zrozumienia po prostu nie widać.
Moja ocena
Piszę to jako stały użytkownik Salonu24, który widział zarówno napuszone notki kelkeszosa, jak i jego wulgarne komentarze. Widziałem, jak łatwo rzucać ciężkie zarzuty innym, samemu starannie kontrolując, by jak najmniej konkretów o sobie dało się uchwycić.
Nie twierdzę, że znam jego dokładne wykształcenie ani jego zawód. Twierdzę, że sposób, w jaki o sobie opowiada, oraz to, jak traktuje ludzi, budzą u mnie głęboką nieufność. Jestem w 99% przekonany, że obraz „poważnego prawnika i intelektualisty”, który próbuje sprzedać, jest mocno podkolorowany.
Polityczne tło i profesor Dziobaty
Kelkeszos jest także bardzo zajadłym zwolennikiem PiS i Jarosława Kaczyńskiego, a tych, którzy myślą inaczej, regularnie atakuje. Na Salonie24, gdzie sympatyków PiS jest – w mojej ocenie – wyraźna większość, przynosi mu to dodatkowe wsparcie i popularność.
Warto przy tym przywołać głos profesora Dziobatego z USA – zdecydowanego przeciwnika PiS – który wielokrotnie podkreślał, jak niszczący dla debaty publicznej jest styl rozmowy oparty na inwektywach i ślepej lojalności plemiennej. Na tym tle wypowiedzi kelkeszosa, pełne pogardy wobec inaczej myślących i ostentacyjnego lekceważenia elementarnych standardów rozmowy, stają się podręcznikowym przykładem tego, przed czym profesor przestrzega.
Na koniec
Każdy może sam ocenić, z kim ma do czynienia:
-
z jednej strony – współautor książki „Znici. Niechciane Królestwo” o kongresie wiedeńskim i Królestwie Polskim,
-
z drugiej – autor komentarzy w stylu „Sp… stąd oszuście… szmaciarzu… szmondaku… won stąd”.
-
z jednej strony – ktoś, kto lubi podkreślać swoje prawnicze doświadczenie,
-
z drugiej – ktoś, kto pilnie dba, by konkretów o nim było jak najmniej.
Jeżeli kelkeszos chce być traktowany jak poważny autor i prawnik, powinien zacząć od dwóch elementarnych rzeczy: uczciwego przedstawienia siebie oraz podstawowego szacunku wobec rozmówców. Dopóki tego nie zrobi, jego książki i notki będą mi się kojarzyć przede wszystkim z próbą przykrycia wulgarnej, agresywnej postawy ładną, historyczną okładką.



Komentarze
Pokaż komentarze (56)