FB
FB
Eternity Eternity
199
BLOG

rk1 ajajaj! nocny azbestowy filar salona znowu się zakuglowal na promilach

Eternity Eternity Społeczeństwo Obserwuj notkę 38

RE: ajajaj! azbestowy filar salona znowu nam siem zakuglował..

https://www.salon24.pl/u/rk1/1506189,ajajaj-azbestowy-filar-salonu-znowu-nam-siem-zakuglowal

Miłośnik: Nie możesz komentować na tym blogu.


Oj dzieje się na Salonie! Larum grajo! Syreny wyją! Pijacka gwiazda znów wzeszła nad azbestowym filarem salona.

Nasz ukochany nocny pijaczek–etykieciarz, azbestowy filar „kultury słowa”, znowu siem zakuglowal.

Parszywy gamoń poucza, etykietuje, wytyka, cierpi, stęka o „kulturze”, „inteligencji” i „elegancji”, a potem za****a po nocy seriami jak automat na promilach.

Ajajaj!

Arbiter elegancji, samonamaszczony salonowy świętoszek od dobrych manier, w dzień udaje profesora etykietek, a w nocy zamienia się w żałosnego pijusa klepiącego po klawiaturze jak zgoniony żuk w kałuży.

Ten cały „azbestowy filar” bardziej przypomina słup pod podpitym płotem niż jakikolwiek autorytet.

I co my, biedne salonowe robaczki, poczniemy bez naszego Azbestowego Promila?

Kto nas będzie zaetykietowywał od rana do nocy?

Kto nas będzie wyzywał, pouczał, poukładał nam główki według swojej pijackiej logiki?

Strach… Ach strach! Ach strach! Rany boskie!

Może nie trup, a może kukła. A może zwyczajnie kolejny raz urżnięty w sztok „arbiter” zasnął z nosem w klawiaturze.

Tak pięknie prawi, tak się stroi w piórka inteligenta, a potem zakuglowany filar leci w dół jak butelka po tanim winie.

Jacie… nawet Google ma już dość tego azbestowego stękania i pijackich wywodów.

Jak to u niego bywa:

za dnia – „mistrz kultury słowa”, „autorytet”, „mentor”,

po nocy – bełkotliwy pijaczek klepiący notki jak kolejkę w barze: jedna za drugą, pięć z rzędu, byle ktoś zwrócił uwagę.

Bo przecież nasz filar nie znosi, gdy go ignorują.

Musi się dowalić, musi etykietować, musi przyklejać łatki, bo bez tego jego wielkie ego siada jak ciepłe piwo po trzech godzinach.

A tu nagle… zonk.

Zakuglował się nasz bohater. Znowu.

I znów płacz, i znów zgrzytanie zębów, i znów dramat wielkiego Arbitra:

Świat go nie zrozumiał, Google go nie pokochał, salonowe robaczki niewdzięczne, wszyscy źli – tylko on biedny, cierpiący, niezastąpiony.

No nic, nie traćmy się… będzie dobrze.

Do następnego zakuglowania, do następnego nocnego ciągu, do kolejnej serii pijackich notek, w których arbiter kultury słowa będzie opluwał wszystkich naokoło, a potem bełkotał, że to „w trosce o poziom debaty”.

PS. Żeby sobie zaoszczędzić styczności z tym xurwo–durnym „arbitrem”, mam prostą strategię:

Ban na parszywca, zero reakcji na jego zaczepki, zero dożywiania prymitywnego provoka.

Polecam gorąco każdemu.

Drzeć łacha z parszywca – TAK, przy każdej okazji.

Dożywiać jego pijackie ego – NIE, w żadnym przypadku.

Do następnej nocy, azbestowy filarze.

Google już czeka na twoje kolejne zakuglowanie.

P.S.

A żeby było śmieszniej (albo raczej żałośniej) – kiedyś sam rk1 napisał, że jego idolem na następnego polskiego premiera jest Przemysław Czarnek.

Serio. Ten sam Czarnek.

Cham nad chamami, prostak jak z taniego kabaretu politycznego. Trzeba mieć naprawdę mocno zje**ny kompas w głowie, żeby widzieć w takim typie „idealnego premiera”.

Kim trzeba być, żeby na niego głosować?

Tu nawet słownik wyrazów obcych nie pomaga – brakuje słów.


Notka wyłącznie dla tych z prawdziwym poczuciem humoru. Wyłącznie. Kto nie łapie dystansu, ten tylko niepotrzebnie się spina — a przecież właśnie o to chodzi, żeby umieć spojrzeć na sprawę z przymrużeniem oka.

Eternity
O mnie Eternity

Try to be Meraki, - means “to do something with soul, creativity, or love”

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (38)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo