Najczęściej wskazywani jako najbardziej kontrowersyjni odznaczeni Orderem Orła Białego to:
Benito Mussolini — przywódca faszystowskich Włoch; odznaczony w 1923 r.
Philippe Pétain — marszałek Francji i późniejszy szef kolaboracyjnego reżimu Vichy; odznaczony w 1922 r.
Miklós Horthy — regent Węgier, autorytarny przywódca współpracujący z III Rzeszą; odznaczony w 1929 r.
Miguel Primo de Rivera — dyktator Hiszpanii; odznaczony w 1929 r.
Reza Szah Pahlawi — monarcha Iranu, kojarzony z autorytarnymi rządami; odznaczony w 1927 r.
Borys III — car Bułgarii, później związany z państwami Osi; odznaczony w 1927 r.
Haile Selassie I — cesarz Etiopii, monarcha o autorytarnym stylu rządów; odznaczony w 1930 r.
Tylko nie róbmy z samego odebrania orderu wielkiego sukcesu, bo to przede wszystkim gest symboliczny. Jeśli już mamy coś ugrać, to na konkretnych sprawach: ekshumacjach, wzajemnym szacunku, bezpieczeństwie i realnych ustępstwach, a nie na emocjonalnych pokazach pod publiczkę.
Order do nas nie wróci, więc nie udawajmy, że Polska coś realnie odzyskała. Jeśli nie ma w tym twardej polityki i korzyści dla państwa, to zostaje tylko efektowny teatr i wzajemne nakręcanie konfliktu.
Właśnie dlatego potrzebna jest nie propaganda, tylko skuteczność. Bez hałasu, bez pozy, bez samozadowolenia po samym geście.
Warto pamiętać, że większość tych nadań miała miejsce przed najbardziej kontrowersyjnymi decyzjami tych osób, a sam order był wtedy narzędziem dyplomacji honorowej.
Ale jeśli Nawrocki chce robić z tego wielki gest, to niech nie udaje, że chodzi o coś więcej niż polityczny pokaz. Jeśli faktycznie kieruje się linią partyjną i niechęcią do Zełenskiego, to będzie to zwykły skandal polityczny, a nie żadna „wielka sprawa” dla Polski.
Zamiast budować realną pozycję negocjacyjną, znowu robi się teatr pod publikę. A odebranie medalu Zełenskiemu nie zmieni niczego poza hałasem medialnym — order nie wróci do Polski, a kraj nic z tego nie zyska.
Jeśli już coś robić, to skutecznie: twardo bronić polskich interesów, ale bez tanich demonstracji i bez osobistych wycieczek wobec człowieka, który dziś reprezentuje walczące państwo.
Bez osobistych wycieczek wobec człowieka, który dziś reprezentuje walczące państwo. To także nasza wojna — Ukraina musi wygrać, bo w przeciwnym razie wszyscy pogrążymy się w chaosie i brutalizacji, które cofniemy nas o całe pokolenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)