Wczoraj dostałem półoficjalną wiadomość, że następnego bandyty jest mniej.
Dziś przyszło potwierdzenie.
Nie każda wiadomość z wojny przynosi satysfakcję. Ta przynosi. Bardzo.
IDF poinformowała, że w Strefie Gazy zginął Osama Kamal Shehadeh Abu Teim, terrorysta Hamasu, który brał udział w ataku na kibuc Nir Oz i w porwaniu Alexandra Dancyga, Nurit Cooper oraz Amirama Coopera 7 października 2023 roku. To nie był „bojownik” ani „aktywista”, tylko człowiek, który własnymi rękami porywał bezbronnych cywilów, a później organizował kolejne ataki na izraelskich żołnierzy i na zwykłych ludzi.
Alexandra Dancyga nie udało się uratować. Żadne komunikaty, żadne konferencje prasowe i żaden „proces pokojowy” tego nie odwrócą. Ale przynajmniej jeden z tych, którzy przyczynili się do jego tragedii, nie uniknął odpowiedzialności. Nie przed trybunałem, tylko w najbardziej podstawowym sensie: nie będzie już nikogo mordował, porywał ani szantażował swoim istnieniem.
Można się spierać o politykę, o granice użycia siły, o strategię wojskową. Ale jeśli ktoś nie potrafi jednoznacznie nazwać złem porwania starców z Nir Oz, przetrzymywania ich jak zakładników i robienia z nich żywych tarcz, to problem nie leży w „narracji mediów”, tylko w elementarnym kompasie moralnym.
Rachunek za 7 października pozostaje otwarty. IDF właśnie skreśliła z niego jedno nazwisko.
Photo: Alexander Dancyg / Yad Vashem
„…problem nie leży w ‘narracji mediów’, tylko w elementarnym kompasie moralnym.
Najważniejsze jest to, że zbrodnie Hamasu coraz częściej nazywają po imieniu sami Palestyńczycy, którzy latami byli przez tę organizację terroryzowani. Dla nich Hamas to nie „opór”, tylko banda uzbrojonych bandytów, która uczyniła ich życie jeszcze cięższym i zamknęła w zakładzie karnym bez wyjścia ani ucieczki.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)