Uciekł z transportu do obozu Auschwitz i ukrył się w przydrożnej kapliczce. W ten sposób siedemnastoletni chłopak ocalił życie.
Wcześniej stracił niemal cały swój świat — rodzinę, dom i poczucie bezpieczeństwa. Kilka miesięcy później walczył już w szeregach Armii Krajowej. Tak rozpoczęła się niezwykła droga Stanisława Aronsona, pseudonim „Rysiek” — polskiego żołnierza pochodzenia żydowskiego, który całe życie pozostał wierny obu tym tożsamościom.
Dzieciństwo przerwane wojną
Stanisław Witold Aronson urodził się 6 maja 1925 roku w Warszawie, w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Wychowywał się w świecie, w którym polskość i żydowskie korzenie nie wykluczały się nawzajem — do czasu, aż wszystko przerwał wybuch II wojny światowej.
Po 1 września 1939 r. rodzina Aronsonów, jak wielu innych, próbowała ratować się ucieczką na wschód. Najpierw dotarli w okolice Równego, później bezskutecznie starali się przedostać na Litwę i do Rumunii. Ostatecznie znaleźli się we Lwowie, który po agresji sowieckiej trafił pod okupację ZSRR.
Gdy w czerwcu 1941 roku do Lwowa wkroczyli Niemcy, rozpoczęły się pogromy, represje i systematyczne prześladowania ludności żydowskiej. Świat młodego Stanisława zaczął się rozsypywać w przyspieszonym tempie.

Droga do transportu śmierci
Rodzina Aronsonów uciekła do Warszawy, gdzie trafiła do getta. W 1942 roku, podczas jego likwidacji, zostali zapędzeni na Umschlagplatz — miejsce, z którego tysiące warszawskich Żydów wywożono do obozów zagłady.
Tam rodzina została rozdzielona. Stanisław już nigdy nie zobaczył swoich bliskich. Sam znalazł się w transporcie do Auschwitz. Był jednym z tysięcy anonimowych więźniów stłoczonych w wagonach bydlęcych, wiezionych w jedną stronę.
To właśnie wtedy podjął decyzję, która zaważyła na całym jego życiu.
Ucieczka i przydrożna kapliczka
Wykorzystał moment postoju pociągu. Udało mu się wydostać z wagonu i uciec. Noc spędził ukryty w przydrożnej kapliczce — w miejscu, które dla wielu Polaków było symbolem wiary i ocalenia. Dla niego dosłownie stało się schronieniem.
Następnego dnia pomógł mu polski gospodarz — nakarmił go, nie wydał Niemcom i wskazał drogę do stacji kolejowej. Dzięki temu Aronson wrócił do Warszawy. Ten epizod — ucieczka z transportu i pomoc prostego chłopa — pokazuje, że historia polsko–żydowska nie jest czarno-biała. Obok zdrady, obojętności i podłości istniała też odwaga, solidarność i zwykła ludzka przyzwoitość.
Od uciekiniera do żołnierza AK
W Warszawie Aronson otrzymał fałszywe dokumenty, najpierw na nazwisko Ryszard Żurawski, później Żukowski. Wkrótce złożył przysięgę Armii Krajowej. Przyjął pseudonim „Rysiek” i trafił do Kolegium „A” Kedywu Okręgu Warszawskiego AK — elitarnej jednostki dywersyjnej.
Początkowo był zbyt młody, by brać udział w najtrudniejszych akcjach, dlatego pełnił służbę w obstawie i zadaniach pomocniczych. W 1944 roku ukończył konspiracyjną szkołę podchorążych, wchodząc do grona młodych dowódców podziemia.
W praktyce oznaczało to, że chłopak, który ledwo uszedł z życiem z transportu do Auschwitz, kilka miesięcy później prowadził działania zbrojne przeciw okupantowi jako żołnierz polskiej konspiracji.
Powstanie Warszawskie i rany
Podczas Powstania Warszawskiego Aronson walczył w zgrupowaniu „Radosław”, obok żołnierzy słynnych batalionów „Zośka” i „Parasol”. Przeszedł szlak bojowy przez Wolę i Stare Miasto — najkrwawsze odcinki powstańczych walk.
Na Starym Mieście został ciężko ranny w nogę. Jak wielu powstańców, zapłacił za udział w walce bardzo wysoką cenę zdrowia i dalszego życia.
Po upadku Starego Miasta wyszedł z ludnością cywilną do obozu przejściowego w Pruszkowie. Stamtąd ponownie uciekł — po raz kolejny wymykając się systemowi, który próbował go zmielić.
Po kilku miesiącach leczenia znowu zaangażował się w działalność konspiracyjną, tym razem w organizacji „NIE”, tworzonej na wypadek sowieckiej okupacji Polski.
Z rąk jednego okupanta w ręce drugiego
Po wejściu Armii Czerwonej Aronson został aresztowany przez nowe władze. Dla wielu żołnierzy AK oznaczało to więzienie, śledztwo, wyroki i anonimowy grób. On jednak i tym razem zdołał uciec z aresztu.
Tak jak wcześniej wyrwał się z transportu do Auschwitz, tak teraz wyrwał się z kolejnej „maszyny” totalitarnego państwa. To doświadczenie — życie między dwoma systemami przemocy, niemieckim i sowieckim — jest jednym z kluczowych elementów jego biografii.
Losy powojenne i pamięć
Po wojnie Aronson ostatecznie opuścił Polskę i zamieszkał w Izraelu. Mimo to nigdy nie zrezygnował z polskiej części swojej tożsamości. Podkreślał, że był i pozostał żołnierzem polskiej Armii Krajowej, powstańcem warszawskim i świadkiem losu polskich Żydów.
W wywiadach i wspomnieniach wracał do dramatycznych wyborów tamtych czasów, ale także do ludzi, dzięki którym przeżył: anonimowych pomocników, kolegów z konspiracji, lekarzy i zwykłych warszawiaków. Jego opowieść to nie tylko historia jednostki, ale też mocne świadectwo o tym, jak skomplikowana była relacja między Polakami a Żydami w XX wieku.
W 2026 roku Stanisław Aronson ma 101 lat i jest opisywany jako żyjący weteran Powstania Warszawskiego, mieszkający w Izraelu. Należy do ostatniego pokolenia świadków, którzy własnymi oczami widzieli getto, transporty śmierci, podziemie, Powstanie i nadejście nowej, sowieckiej okupacji.

Dlaczego ta historia jest ważna dziś?
Historia Stanisława Aronsona to opowieść o chłopaku, który wyrwał się z transportu śmierci, stracił rodzinę, ale nie stracił odwagi. Z ocalałego więźnia stał się żołnierzem podziemia, powstańcem warszawskim i świadkiem najtragiczniejszych wydarzeń XX wieku.
W czasach, gdy w przestrzeni publicznej łatwo rzuca się oskarżenia, upraszcza historię i dopasowuje ją do doraźnych sporów politycznych, takie biografie działają jak zimny prysznic. Przypominają, że prawdziwa historia to nie jest mem ani tweet, tylko los konkretnych ludzi, którzy w nieludzkich warunkach próbowali pozostać sobą.
Stanisław Aronson nie pasuje do prostych schematów: Żyd, Polak, żołnierz AK, powstaniec, później obywatel Izraela. Jedni próbowali zawłaszczać jego biografię, inni chętnie by ją przemilczeli. Tym bardziej warto ją przypominać – bez cenzury, bez wygładzania, z całym dramatyzmem wyborów, przed którymi stawał nastoletni chłopak wrzucony w wir historii.
Źródła:
materiały biograficzne m.in. z portalu gov.pl,
artykuły encyklopedyczne (w tym en.wikipedia.org) poświęcone Stanisławowi Aronsonowi.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)