Pete Hegseth i Władysław Kosiniak-Kamysz. Copyright 2025 The Associated Press
Pete Hegseth i Władysław Kosiniak-Kamysz. Copyright 2025 The Associated Press
Eternity Eternity
111
BLOG

Fort Trump, czyli polska polityka na kolanach

Eternity Eternity Polityka Obserwuj notkę 21


Karol Nawrocki wrócił z USA z niczym, ale za to w glorii zwycięzcy. Nie przywiózł żadnej podpisanej umowy, żadnych konkretnych gwarancji bezpieczeństwa ani zapowiedzi inwestycji popartej choćby jednym dokumentem. Przywiózł pochwałę Donalda Trumpa i pomysł, aby przyszłą amerykańską bazę wojskową w Polsce nazwać „Fort Trump”.


Dla części polskiej prawicy najwyraźniej wystarczy, że Trump poklepie naszego prezydenta po plecach, powie o nim kilka miłych słów i pozwoli zrobić wspólne zdjęcie. Natychmiast uruchamia się propaganda sukcesu: historyczna wizyta, wielki sojusz, przełom w stosunkach polsko-amerykańskich. Tyle że za tymi wielkimi słowami nie stoi prawie nic.


Prof. Roman Kuźniar nazwał pomysł „Fort Trump” upokarzającym i kolonialnym. Trudno się z nim nie zgodzić. Państwo, które naprawdę szanuje własną suwerenność, nie nazywa obiektów wojskowych nazwiskiem żyjącego przywódcy obcego mocarstwa. Zwłaszcza polityka, który traktuje sojusze jak interes handlowy i potrafi z dnia na dzień zmienić stanowisko, jeśli uzna, że mu się to opłaca.


To nie jest partnerstwo. To polityczne poddaństwo opakowane w patriotyczne frazesy.


Najbardziej groteskowe jest jednak to, że stałej bazy może w ogóle nie być. Jest nazwa, zanim powstał obiekt. Jest triumf, zanim podpisano umowę. Są fanfary, choć nie wiadomo nawet, czy orkiestra przyjedzie. Cała ta historia przypomina odsłanianie tablicy pamiątkowej na budynku, którego jeszcze nie wybudowano i być może nigdy się nie wybuduje.


Polska potrzebuje silnego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, ale nie potrzebuje kultu amerykańskiego prezydenta. Potrzebujemy konkretów: trwałej obecności wojskowej, wspólnego planowania obronnego, nowoczesnego uzbrojenia, transferu technologii oraz realnych inwestycji. Nie potrzebujemy natomiast kolejnych fotografii i pochwał sprzedawanych krajowej publiczności jako sukces na miarę Jałty, tylko tym razem rzekomo korzystnej dla Polski.


Pałac Prezydencki zapowiada również ściąganie amerykańskich inwestycji. Pytanie brzmi: kto konkretnie ma to zrobić? Czy w Kancelarii Prezydenta znajdują się ludzie mający doświadczenie w gospodarce, negocjacjach inwestycyjnych i międzynarodowym biznesie? Czy też znowu wystarczą patriotyczne przemówienia, uściski dłoni i zdjęcia z człowiekiem w czerwonym krawacie?


Kapitał nie przychodzi dlatego, że prezydenci się lubią. Przychodzi tam, gdzie istnieją stabilne prawo, przewidywalne podatki, odpowiednia infrastruktura i kompetentna administracja. Pochwała Trumpa nie zastąpi żadnego z tych warunków.


Polacy powinni wreszcie zrozumieć, że bezpieczeństwo państwa nie może zależeć od osobistej sympatii jednego amerykańskiego polityka. Trump nie jest królem świata, a Polska nie jest jego lennem. Stany Zjednoczone mają własne interesy i będą ich broniły niezależnie od tego, ile razy polscy politycy nazwą ich przywódcę przyjacielem naszego narodu.


Najgorsze jest to, że polska prawica przedstawia tę służalczość jako przejaw dumy narodowej. Im głębiej klęczy przed Trumpem, tym głośniej krzyczy o suwerenności wobec Europy. Bruksela ma być rzekomo zagrożeniem dla niepodległości, ale nazwanie polskiej bazy imieniem amerykańskiego prezydenta ma uchodzić za patriotyzm.


To już nie jest nawet hipokryzja. To polityczna schizofrenia.


Nawrocki wrócił z Nowego Jorku bez konkretów, lecz z pochwałą, którą jego otoczenie próbuje przedstawić jako dyplomatyczny skarb. Polska propaganda znów pomyliła uznanie zagranicznego przywódcy z interesem państwa.


Państwa poważne przywożą z rozmów umowy. Państwa zakompleksione przywożą komplementy.


I jeszcze każą obywatelom za nie dziękować.

Zobacz galerię zdjęć:

FB - panie same sukcesy.
FB - panie same sukcesy. FB
Pete Hegseth i Władysław Kosiniak-Kamysz. Copyright 2025 The Associated Press.
Eternity
O mnie Eternity

Try to be Meraki, - means “to do something with soul, creativity, or love”

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka