38 obserwujących
504 notki
505k odsłon
  412   2

To nie mój ulubiony program

     Są rzeczy, którym nie warto poświęcać uwagi - ale jest ich niezwykle mało, bo większość z tych, co wydają się wyglądać na nic nie znaczące, po bliższym przyjrzeniu się może skłaniać do refleksji.  Na coś takiego natknąłem się dzisiaj;  zajrzałem do TVN, a tu ekran czarny i pojawia się na nim tekst:  - Tu miał być Twój ulubiony program.

   Nie od razu zaskoczyłem i wzruszywszy ramionami przełączyłem kanał, ale po chwili - zaraz, jak to - mój ulubiony?  Zaglądam do TVN co dzień - no,chyba, że jestem w podróży albo na wakacjach, a w Grecji przecież tego nie mają.  Zaglądam, żeby wiedzieć, co tam mówią; odbieram to spokojnie i tylko czasem się zżymam;  to wszystko - i do tego, abym na cokolwiek nadawanego przez TVN miał powiedzieć:  mój ulubiony program - daleko, jak stąd do Warszawy.  Ulubiony?  - w życiu, dlaczego więc ktoś po drugiej stronie ekranu próbuje mi to wmówić?  Dwie są możliwości, jak w tym starym kawale o bacy i juhasie.  Jedna, że ktoś tam w tej stacji strasznie jest zadufany - niby, że co tylko wymyślą i pokażą, to widz z miejsca się zakocha lub co najmniej ulubi.  Trochę to rozumiem, bo atuty są, ale z drugiej strony - nie każdy musi być wrażliwy na uroki obcowania z redaktorami: Olejnik, Kolendą Zaleską, Morozowskim i z kim tam jeszcze;  taki stan rzeczy należałoby akceptować i nie wyrywać się zbytnio z tym  "ulubionym", bo nie wszyscy tak to widzą.  Druga możliwość jest taka, że ten, co ów napis układał doskonale kuma, jak się sprawy mają i adresuje rzecz wyłącznie do tych, dla których TVN istotnie jest ulubiona.  Znaczy to chyba - ni mniej, ni więcej - tylko tyle, że nadawca dzieli potencjalnych odbiorców na tych, dla których jest ulubiony i których on sam, siłą rzeczy, lubi - oraz na niewartą zachodu resztę, której istnienia musi być przecież świadom;  do niej się jednak nie zwraca.  Nawiasem mówiąc - gdzie to się tyle mówi o dzieleniu Polaków?

   A swoją drogą - skoro jest się przez kogoś ulubionym, to jak mu wytłumaczyć  przykrość płynącą z całodziennego pozbawienia dostępu do tej radości?  Ja przeżyję, ale inni mogą zacząć zadawać pytania o sens:  czy od czarnego ekranu i pojawiających się na nim przeprosin nie lepsze byłoby mocniejsze, niż zwykle nawalanie we władzę - jak to ona dusi wolne media, łamie demokrację i z Konstytucją obchodzi się tak, że szkoda gadać.  To, jak się wydaje,  byłoby z punktu widzenia naprawdę lubiących TVN - lepsze;  milczenie i żałoba  (ten czarny ekran)  wyglądają na bezsilność i oddawanie pola.  Może to stąd, że trudno serio negować coś tak oczywistego, jak płacenie podatku?

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura