38 obserwujących
507 notek
507k odsłon
  2197   10

Furia Donalda Tuska

     W polityce, jak i w normalnym życiu, plany i zamiary udają się czasem od jednego zamachu - ale znacznie częściej na ich realizację wypada poczekać;  czasem - bezterminowo.  Który z tych wariantów najlepiej przystaje do zamierzenia podjętego parę miesięcy temu przez Donalda Tuska - to się jeszcze okaże, ale pierwszy z nich najprawdopodobniej można już odstawić na bok.  

   Rycerz na białym koniu - tak postrzegali niektórzy powrót wyżej wspomnianego do polskiej polityki, ale znowu inni widzieli raczej jeźdźca bez głowy utraconej w starciu z rzeczywistością daleko odbiegającą od tej, którą w swoim czasie zostawił udając się na emigrację zarobkową.  Co ciekawe - obie te opinie sytuują Tuska na koniu, co jednakże nie sprawia, aby były sobie bliskie.  Tuż po powrocie DT poinformował, że w pewnych okolicznościach ogarnia go furia;  zabrzmiało to groźnie, a ja sobie natychmiast pomyślałem:  Donaldo furioso!  Skąd takie skojarzenie - wie każdy, kto otarł się o zamierzchłą literaturę.  Donaldo furioso ... nie tylko taką, zaczerpniętą z przeszłości ksywę można by przewodniczącemu EPL przypisać:  niedaleko szukając - był sobie książę  o przydomku Pobożny - i do Donalda pasowało to jak ulał, kiedy prezentował się przy domowym ołtarzyku;  był też cesarz zwany Apostatą - i to też nadaje się od czasu, kiedy zlikwidowawszy ołtarzyk nasz bohater zaczął napomykać o usuwaniu krzyży z przestrzeni publicznej.  Warto przy tym zauważyć, że chyba nie trafiła się w historii postać zasługująca na dwa całkiem przeciwstawne przydomki. 

   A wracając do furii - to sprawa poważna, jak mało co;  we wczesnym średniowieczu modlono się:  - a furore Normannorum libera nos, Domine! - bo tylko w oddaniu się pod najwyższą protekcję upatrywano ratunek przed tą furią.  Czy furii tuskowej należałoby bać się tak, jak wikińskiej?  Bo ja wiem...  z jednej strony - nasępione brwi, pobrużdżone czoło, wzrok daleki od łagodności i zaciśnięte pięści mogłyby skłaniać do mniemania, że coś jest na rzeczy.  Ale z drugiej  - już na Placu Zamkowym furii trudno było się dopatrzyć, a za to sporo się mówiło o energii;  co tu kryć - to jednak nie to samo.  Jeszcze później w TVN rzeczony coś nadmienił o prężeniu mięśni, a jakie one u niego są - każdy widzi.  Kończy się to wszystko dość rozpaczliwą próbą podczepienia się pod unijną kasę, że niby:  - pogadam w Brukseli z kim trzeba i załatwię!  Do tego jeszcze trochę żalenia się na Kaczora  - i wygląda na to, że zasób środków zmierza do wyczerpania.  Wrażenie, iż ktoś tu zjeżdża po równi pochyłej, jest nieodparte;  bardziej spektakularną obsuwę zaliczył ostatnio chyba tylko Paweł Zalewski wylądowawszy w partii szykującej się do dokonania wielkich dzieł już w 2050 roku.

   Trzeba jednak pamiętać, co ogłosił DT:  pokona PiS - a jak, to wiedzą ci, co trzeba.  Może więc będzie tak:   Donald przywoła całą swoją furię, wzbudzi energię, napręży mięśnie i nakreśliwszy na chlebie krzyż  (radzę dobrze się przyjrzeć, jaki on będzie!)  wyprowadzi na ulicę całe dwadzieścia tysięcy  ośmiogwiazdkowych obywateli - a niedemokratyczna władza nie będzie miała innego wyjścia, jak tylko przed nimi wyp.......ć;  zwłaszcza, że po stronie zachodzącego słońca może kryć się w utajeniu jakaś wunderwaffe, za którą  Donaldowi wystarczy powiedzieć:  - danke!


Lubię to! Skomentuj83 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka