Eurybiades Eurybiades
160
BLOG

Tusk, pedofilia i korzyść polityczna

Eurybiades Eurybiades Polityka Obserwuj notkę 8

      Jestem pod zupełnie świeżymi wrażeniami wyniesionymi z odsłuchania wczorajszego występu Donalda Tuska przed mikrofonem.  W wykonanym przez niego popisie elokwencji politycznej padło tyle poruszających kwestii, że nie mieszkając chwyciłem za długopis - choć dopiero co opublikowałem jakąś notkę, a wrodzone i pieczołowicie pielęgnowane lenistwo nie pozwalało mi dotąd, abym robił to częściej, niż raz na tydzień albo i rzadziej.  Wrażenie ogólne jest takie, że wzmiankowany polityk przemawia teraz kiepsko i bez daru przekonywania, a na tak określoną jakość składają się m.in. brak płynności, niemożność ukrycia emocji i nasępiona fizys.  Mawiano kiedyś:  kot - łowny, a chłop - mowny!  Tusk mowny już nie jest i ja po jego dawniejszym poziomie oratorstwa płakać nie będę.

   A co do meritum - czy, jak to się powiada - adremu, to zanotowałem sobie dwa spośród wygłoszonych przez niego zdań:   "Jest wyjątkowym skandalem próba politycznego wykorzystywania zbrodni pedofilii"  oraz  "Byłem pierwszym politykiem, który wytoczył bezwzględną walkę pedofilii".  Co do pierwszego - to nie mam pojęcia, w jaki sposób można wykorzystać zbrodnię pedofilii dla celów politycznych - zamiar był pewnie taki, żeby w przestrzeń publiczną poszła zdecydowana i twarda wypowiedź mająca napiętnować niecne działania przeciwnika i zamaskować fakt, że podniesiony gwar polityczny dotyczy nie pedofilii jako takiej, lecz niegodziwości działań podejmowanych dla wyciszania i przemilczania jej aktów oraz towarzyszącej im atmosfery cichego przyzwolenia.  Jeśli takie zarzuty padają i są nieźle uzasadnione, a w odpowiedzi pojawia się próba zawstydzania, że są obliczone na korzyść polityczną, wypada do niej - znaczy, tej próby - odnieść się z politowaniem, bo świadczy ona wyłącznie o bezsilnośći i o niczym innym.  Kto w sporze politycznym nie wytknie przeciwnikowi jego słabości, potknięć i niegodziwości? - tylko niedołęga.  Co zaś do zdania drugiego - to Donald Tusk wydaje się przekraczać w nim swoje dotychczasowe, niemałe zresztą osiągnięcia w odkształcaniu rzeczywistości.   "Byłem pierwszym..." itd;  pamiętamy tę buńczuczną zapowiedź o kastracji pedofilów i jeśli by ją traktować swego czasu serio, to Platforma nie miałaby teraz potrzeby tłumaczenia się z tego czy owego, a po ulicach snuły by się smętne i całkiem nieszkodliwe tabuny osobników poddanych temu brutalnemu zabiegowi.  No, nie wykastrował - i zostawmy to, ale gdy w 2019. można było w tej materii zachować się już nie tak ostro, ale też pożytecznie - jego partia tej szansy w sejmowym głosowaniu nie wykorzystała;  dlaczego?  - niezaprzeczalnie logiczna odpowiedź może być taka, że pedofile - to też elektorat i to być może liczniejszy, niż mogłoby się wydawać.  Wspomniana wcześniej  "korzyść polityczna" nabiera w tym kontekście zabarwienia, jakiego DT wypowiadając się przed mikrofonem  raczej nie przewidział.  Trudno też nie zauważyć, że z tym wyborczym aspektem sprawy łączyć się może wzmiankowane już ciche przyzwolenie albo i akceptacja. Pewien zachodnioeuropejski tzw. intelektualista o podwójnym nazwisku - ideologiczny krewniak nadwiślańskiego lewactwa - jawnie i z lubością opisywał swoje przygody z małymi dziewczynkami i włos mu z głowy nie spadł. A nasz znany reżyser małego wzrostu, choć dużego talentu wspominał, jak zdarzało mu się w Szwajcarii czekać pod internatem, aż wybiegnie do niego nielatka;  jak popadł w kłopoty - broniono go, że hej!  No, bo skoro taki utalentowany...  Dodajmy do tego ekstraordynaryjną przychylność władzy tak centralnej, jak i częściowo samorządowej  objawianą wszelkim grupom tzw. nienormatywnym w postaci już to brzęczącego grosza - już to rozmaitych udogodnień, jak i podejrzane zabiegi ministry Nowackiej względem szkół, a z połączenia kropek wychodzi całkiem zwarta i czytelna całość, której istnienia trudno zaprzeczyć.  I niczego w tym obrazie nie zmieni podjęta przez Tuska całkiem już rozpaczliwa próba obciążenia Prezydenta odpowiedzialnością za coś, co go zupełnie nie dotyczy.

   "Byłem pierwszym politykiem, który"... tak, tak -  jak to mówił jeden z bohaterów opowiadań Karola Borchardta:  "chętnie się uśmiałem!"

Eurybiades
O mnie Eurybiades

Konserwatysta

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka